
Aresztowano 39-letnią bibliotekarkę Morgan L. Morrow, która miała nawoływać do rekrutowania ludzi do zabójstwa Donalda Trumpa. Biblioteka, w której pracowała, wydała oświadczenie w tej sprawie.
Amerykańskie media żyją sprawą aresztowanej 39-letniej bibliotekarki z Wirginii Zachodniej. Kobieta miała rekrutować osoby, które miałyby zaatakować prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.
Na TikToku pojawiło się niepokojące nagranie
Morgan L. Morrow zyskała ogromny rozgłos, a wszystko za sprawą medialnych doniesień o jej aresztowaniu. Nagranie opublikowane na TikToku zwróciło uwagę służb, a funkcjonariusze policji uznali, że granice internetowych żartów zostały przekroczone. Uznano, że publikacja miała charakter pośredniego wezwania do zabójstwa Donalda Trumpa.
Kilkusekundowy filmik udostępnił w serwisie X profil Libs of TikTok. Na nagraniu, które rzekomo miała opublikować 39-letnia kobieta, zasugerowano, że wśród kilkuset milionów Amerykanów można znaleźć "śmiertelnie chorego snajpera", który miałby zaatakować Trumpa.
W komentarzach zamieszczonych pod nagraniem przez inne osoby pojawiły się również inne nazwiska, mające sugerować zaatakowanie Stephena Millera (kluczowego doradcy Donalda Trumpa, zastępcy szefa sztabu Białego Domu i doradcy ds. bezpieczeństwa wewnętrznego USA), Petera Thiela (przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej) czy Larry'ego Ellisona (współzałożyciela i prezesa Oracle Corporation).
Natychmiastowa reakcja służb. Aresztowano 39-letnią bibliotekarkę
Służby błyskawicznie zareagowały na opublikowane nagranie. Biuro szeryfa hrabstwa Jackson w Zachodniej Wirginii przeprowadziło szybkie śledztwo, a w niedzielę wieczorem powiadomiono, że Morgan L. Morrow została aresztowana. Postawiono jej zarzut kierowania gróźb o charakterze terrorystycznym. Jak podaje serwis Fox News, który nagłośnił sprawę, kobieta miała "wykorzystywać media społecznościowe do rekrutacji osób, które miały ścigać i zabić prezydenta Trumpa".
W ocenie funkcjonariuszy "to nie była krytyka polityczna, lecz sugestia realnej przemocy". Szeryf hrabstwa Jackson Ross Mellinger podkreślił, że nie jest to sprawa o charakterze politycznym. "Każdy ma prawo krytykować rząd. Ale w momencie, gdy ktoś nawołuje do przemocy i próbuje angażować innych w jej realizację, przekracza wyraźną granicę" – przekazał.
Biblioteka Publiczna hrabstwa Jackson, w której pracowała aresztowana 39-latka, wydała oświadczenie w sprawie nagrania. Jej przedstawiciele jednoznacznie odcięli się od działań, o które oskarżono Morrow. Podkreślono, że są one sprzeczne z misją, wartościami i standardami postępowania w instytucji.
39-latka przyznała się do stworzenia i opublikowania filmiku. Ponadto miała ona przekazać, że nie planowała podejmować żadnych działań. Jednocześnie miała przyznać, że wypowiedź skierowana była przeciwko prezydentowi.
Zobacz także
