Firmy energetyczne stosują trik. Jak nie przepłacać za prąd?
W 2026 r. miało nie być drastycznych podwyżek cen prądu. Dlaczego więc przychodzą wysokie rachunki? Fot. Kamil Zajaczkowski / Shutterstock

Od stycznia 2026 roku ceny prądu zostały oficjalnie odmrożone, ale miało nie być drastycznych podwyżek. Rzeczywistość okazała się jednak inna i wielu Polaków dostaje teraz szokująco wysokie rachunki. Winny jest mechanizm stosowany przez gigantów energetycznych. Istnieje jednak sposób, by ominąć pułapkę.

REKLAMA

Wiele opłat wzrosło w tym roku i na większość nie mamy bezpośredniego wpływu. W przypadku energii elektrycznej sprawa wygląda inaczej. Wystarczy popełnić błąd przy wyborze umowy, by co miesiąc przepłacać setki złotych. Z czego to wszystko się wzięło?

Nowe stawki za prąd 2026. Koniec mrożenia cen i podwyżki

Z początkiem stycznia przestały obowiązywać mechanizmy ochronne, które przez lata sztucznie utrzymywały niskie koszty energii. Serwis Wyborcza.biz zauważa, że choć cena samej energii jest niższa niż w okresie mrożenia (o cały jeden grosz) i wynosi średnio 0,6 zł za kWh brutto, to w praktyce rachunki gwałtownie wzrosły.

Wszystko przez kumulację nowych opłat dodatkowych, które wcześniej były zawieszone lub zmniejszone. Do rachunku doliczane są teraz w pełnym wymiarze m.in. opłata mocowa, OZE czy kogeneracyjna.

Wyborcza.biz twierdzi, że średni wzrost obciążeń dla typowego gospodarstwa domowego powinien zamknąć się w granicach 20 zł. Niestety, u wielu odbiorców ta kwota jest o wiele wyższa, ponieważ firmy energetyczne wykorzystują moment przejścia na nowe zasady do promowania własnych, droższych ofert.

Jak sprawdzić rachunek za energię i uniknąć pułapki?

Problem stał się głośny dzięki panu Dariuszowi, który na Facebooku udostępnił swoje rozliczenie i ostrzegł innych przed ukrytymi kosztami. Z jego analizy wynika, że realny koszt kilowatogodziny wzrósł o niemal połowę, a faktura została obciążona pozycjami, których wcześniej tam nie było.

logo
Fot. Facebook

"Sprawdzajcie dobrze rachunki za prąd. U mnie wzrost ceny za kilowatogodzinę aż o 45 proc. i aż trzy opłaty więcej niż w 2025 roku" – zaalarmował w swoim poście pan Dariusz.

Dziennikarze później porozmawiali z mężczyzną i okazało się, że największym problemem okazała się opłata handlowa dostawcy (firma Energa), wynosząca ponad 16 zł netto miesięcznie, oraz wysoka cena jednostkowa prądu.

Jak podaje Wyborcza.biz, po kontakcie z infolinią wyszło na to, że klient został automatycznie przypisany do "cennika standardowego" zamiast do regulowanej przez URE (Urząd Regulacji Energetyki) taryfy. Musiał się sporo natrudzić, by przebić się przez oferty promocyjne i wrócić do oficjalnych stawek zatwierdzanych przez państwowy urząd.

Cennik standardowy a taryfa URE. Jak płacić mniej za prąd?

Przedstawiciele firmy Energa tłumaczą, że klienci mają pełną dowolność w wyborze oferty, a cenniki standardowe mają zabezpieczyć "ciągłość dostaw energii". Z ich perspektywy po wygaśnięciu tarczy nastąpił powrót do warunków rynkowych, które obejmują dodatkowe bonusy, ale i wyższe koszty obsługi.

"W trakcie tzw. 'mrożenia cen', klienci korzystający z Cennika standardowego dla konsumentów rozliczani byli po cenie maksymalnej zgodnej z przepisami i bez naliczania opłaty handlowej. Od 1 stycznia 'mrożenie cen' energii przestało obowiązywać, w związku z tym klienci są rozliczani według obowiązującego ich cennika" – wyjaśnia biuro prasowe spółki w odpowiedzi dla Wyborcza.biz.

Jak nie przepłacać? Musimy sprawdzić, czy korzystamy z taryfy zatwierdzonej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Firmy energetyczne rzadko same proponują to rozwiązanie, ponieważ zarabiają więcej na marżach ukrytych w opłatach handlowych. Powrót do oficjalnej taryfy jest jednak możliwy dla każdego odbiorcy. Wystarczy po prostu złożyć odpowiedni wniosek u swojego dostawcy.