
Początek 2026 roku przynosi podwyżki opłat dla osób mieszkających w blokach. Do skrzynek pocztowych trafiają właśnie nowe zawiadomienia, które dla wielu oznacza jeszcze mocniejsze zaciśnięcie pasa... i zębów. Które rachunki najbardziej wzrosły? Pytanie powinno raczej brzmieć: co nie podrożało?
Wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe w całym kraju aktualizują swoje cenniki. Podwyżki opłat np. za ciepło już się zaczęły wiele miesięcy temu, ale teraz lokatorzy mierzą się z kumulacją nowych stawek za media i administrację. Dziennik "Fakt" podaje, że problem dotyczy nawet 10 mln Polaków.
Dlaczego stawki w 2026 roku drastycznie rosną?
Przedstawiciele wspólnot i spółdzielni zapewniają, że na podwyżki mają wpływ czynniki niezależne od nich. Na rachunku za mieszkanie rosną przede wszystkim te pozycje:
"Fakt" podaje, że "'korekta' stawek jest tłumaczona m.in. sytuacją na rynku, wzrostem kosztów mediów, cen towarów i usług świadczonych na rzecz spółdzielni i wysokości minimalnego wynagrodzenia (w 2026 roku wzrosło d 4806 zł brutto – red.)".
To z kolei przekłada się na wyższe wyceny m.in. usług sprzątania, ochrony czy utrzymania zieleni. Firmy zewnętrzne, nie chcąc pracować ze stratą, więc wypowiadają dotychczasowe umowy, a nowe oferty w przetargach potrafią być wielokrotnie droższe niż te sprzed roku.
Rachunki rosną w całej Polsce. Mieszkańcy są załamani
W Opolu mieszkańcy muszą przełknąć to, że od stycznia 2026 roku ciepło podrożało im o ok. 3,5 proc., a woda o ponad 4 proc. Najbardziej bolesna okazała się jednak zmiana w opłatach śmieciowych.
"Stawka miesięczna za osobę wzrosła z 28 do 38 zł" – podaje opolska spółdzielnia w swoich komunikatach. Lokatorzy są załamani, bo wyliczają, że roczny koszt utrzymania lokalu w bloku wybudowanych w czasach PRL sięga teraz już 12 tys. zł.
Nie lepiej jest na południu kraju, gdzie do standardowych rachunków dochodzą też wysokie koszty związane z zimą, w tym odśnieżaniem posesji. "Na kolejnych nieruchomościach firmy wypowiedziały dotychczas obowiązujące umowy" – informuje Zakopiańska Spółdzielnia Mieszkaniowa i zapowiada nowe przetargi, a wraz z nimi wzrost opłat.
Nawet w mniejszych miastach i starych budynkach granica 1000 zł za czynsz została już przekroczona. Czytelnik "Faktu" z Będzina opisał swoją sytuację, która obrazuje skalę problemu na Śląsku.
"Pan z Torunia lamentuje, że 940 zł czynszu, to co ja mam powiedzieć – za 49 metrów kwadratowych płacę 1160 zł, a w grudniu miałem niedopłatę na prawie 2 tys. zł" – przyznał mężczyzna.
Tak wysokie kwoty przy relatywnie niewielkich mieszkaniach sprawiają, że dla części rodzin opłacenie czynszu staje się teraz największym wyzwaniem finansowym w skali miesiąca.
Zobacz także
