Klamka, samochód
Chińczycy mówią koniec z chowanymi klamkami. Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

Umówmy się, że chowane klamki w samochodach elektrycznych to jeden z tych gadżetów, które wyglądają świetnie na zdjęciach w katalogu, ale w prawdziwym życiu potrafią doprowadzić do szału. Albo, co gorsza, do tragedii. Sam wielokrotnie siłowałem się z zamarzniętymi uchwytami w Tesli czy nerwowo szukałem "języczka" w nowych modelach z Chin. Wygląda na to, że ten festiwal formy nad treścią właśnie dobiega końca. Chiny podjęły pionierską decyzję, która zmieni oblicze motoryzacji.

REKLAMA

Od 1 stycznia 2027 roku w Państwie Środka zacznie obowiązywać zakaz montowania ukrytych, elektronicznych klamek w nowych samochodach. To nie jest widzimisię urzędników, ale reakcja na brutalną rzeczywistość. Chiński resort przemysłu powiedział "dość" po serii tragicznych wypadków.

Problem jest prosty i przerażający zarazem: kiedy w aucie elektrycznym dochodzi do kolizji i następuje awaria zasilania, elektroniczne klamki często odmawiają posłuszeństwa. Ludzie zostawali uwięzieni w płonących wrakach, bo ratownicy nie mieli jak otworzyć drzwi od zewnątrz, a pasażerowie od wewnątrz. Głośne incydenty z udziałem samochodów marki Xiaomi przelały czarę goryczy.

Nowe przepisy są konkretne: klamka musi być klamką

Chińczycy nie bawili się w półśrodki. Nowe regulacje jasno określają, jak ma wyglądać tradycyjny, mechaniczny uchwyt. Zewnętrzne klamki muszą mieć wgłębienie o wymiarach co najmniej 6 na 2 na 2,5 cm. Dlaczego to ważne? Bo to gwarantuje, że w sytuacji kryzysowej będziesz mógł fizycznie chwycić za mechanizm i szarpnąć drzwi, bez liczenia na łaskę elektroniki.

Co więcej, nowe przepisy wymuszają na producentach umieszczenie wewnątrz pojazdów wyraźnych instrukcji dotyczących awaryjnego otwierania drzwi. Koniec z domyślaniem się, gdzie ukryto linkę do mechanicznego odryglowania zamka.

Czy to koniec chowanych klamek w Europie?

Możecie pomyśleć: "Co nas obchodzą przepisy w Chinach?". Otóż obchodzą nas bardzo. Chiny to obecnie największy rynek samochodów elektrycznych na świecie. Skoro giganci tacy jak BYD, Geely czy wspomniane Xiaomi muszą dostosować swoje linie produkcyjne do nowych wymogów, mało prawdopodobne jest, by na Europę robili osobne wersje z chowanymi klamkami.

Trend, który spopularyzowała Tesla, a który obecnie stosuje ok. 60 proc. najpopularniejszych modeli w Chinach, właśnie dostał potężny cios. Eksperci przewidują, że to tylko kwestia czasu, aż podobne kroki podejmą organy UE i amerykański urząd NHTSA.

Szczerze? Nie będę tęsknił. Wolę klamkę, która wystaje i działa, niż taką, która wygląda jak z filmu science-fiction, ale w razie wypadku zamienia auto w pułapkę. Bezpieczeństwo w końcu odzyskało swój priorytet nad aerodynamiką i czystą linią nadwozia. I to jest zmiana, pod którą podpisuję się obiema rękami.

Czytaj także: