Hyundai Ioniq 9
Mam wrażenie, że coraz bardziej zacierają się różnice pomiędzy autami premium a pospolitymi. Fot. Łukasz Grzegorczyk

Nowy Ioniq 9 to elektryczny kolos, który rzuca rękawicę spalinowym czempionom segmentu. Robi to na tyle skutecznie, że został uznany za najlepsze siedmioosobowe auto elektryczne w konkursie TopGear Electric Awards 2025. Zdobycie takiej nagrody w ojczyźnie Range Rovera to nie lada wyczyn. Ale czy nowoczesny Koreańczyk może wywalczyć sobie miejsce w dość konserwatywnej motoryzacyjnej izbie lordów? Z pewnością próbuje.

REKLAMA

Istnienie nagrody TopGear dla auta elektrycznego najlepiej świadczy o tym, jak bardzo zmienił się świat i kultowy magazyn po odejściu Jeremy'ego Clarksona. Według Jeremy'ego elektryczne to mogą być pralki i inne sprzęty AGD, a za zestawienie Range Rovera i elektrycznego Hyundaia z pewnością wykląłby mnie od heretyków. I nie byłby bez racji.

logo
Nowy Ioniq 9 to elektryczny kolos, który rzuca rękawicę spalinowym czempionom segmentu. Robi to na tyle skutecznie, że został uznany najlepszym siedmioosobowym autem elektrycznym w konkursie TopGear Electric Awards 2025. Fot. Kuba Mucha

To porównanie nie jest jednak przypadkowe. Gabaryty Ioniqa 9 sprawiły, że od pierwszych minut jazdy moje myśli powędrowały na Wyspy Brytyjskie w poszukiwaniu auta podobnego rozmiarem.

Nie twierdzę, że Hyundai może równać się poziomem wykończenia z Rangem. Oddaję cesarzowi co cesarskie, ale Koreańczycy wpłynęli już na wody terytorialne segmentu premium. Brytyjski władca absolutny SUV-ów może spać spokojnie, ale myślę, że niejeden książę zaczął się pocić ze strachu.

logo
Koreańskie marki pną się w górę, nieustannie poprawiając jakość swojej oferty i wyznaczają nowe rynkowe standardy. Fot. Kuba Mucha

Mam wrażenie, że coraz bardziej zacierają się różnice pomiędzy autami premium a pospolitymi. Europejskie marki premium, szczególnie niemieccy baronowie tej klasy, przytłoczone presją z Dalekiego Wschodu tną koszty, a cięcia te widać najwyraźniej we wnętrzach aut. Z kolei chińskie i koreańskie marki pną się w górę, nieustannie poprawiając jakość swojej oferty i wyznaczają nowe rynkowe standardy.

We wnętrzu Hyundaia Ioniq 9 widać to jak na dłoni. Przestronna kabina, która pomieści aż siedem osób, jest świetnie zaprojektowana, z ergonomią na piątkę. Materiały wykończeniowe wręcz zaskakują jakością, są przyjemne w dotyku i dobrze spasowane, dzięki czemu możemy się cieszyć błogą ciszą podczas jazdy.

logo
Przestronna kabina, która pomieści aż siedem osób, jest świetnie zaprojektowana, z ergonomią na piątkę. Materiały wykończeniowe wręcz zaskakują jakością, są przyjemne w dotyku i dobrze spasowane. Fot. Łukasz Grzegorczyk

Wspomniana cisza jest zasługą projektantów Hyundaia, którzy w kreatywny sposób podeszli do kwestii izolacji od hałasu drogowego. Systemy Active Noise Control znałem do tej pory ze słuchawek, ale jak się okazuje, również głośniki w samochodzie mogą mieć tę genialną funkcję. A dokładnie 14 głośników BOSE premium, które również grają fenomenalnie.

logo
Jak w większości współczesnych samochodów zza kierownicy łypie na kierowcę ogromny panoramiczny ekran. Fot. Łukasz Grzegorczyk

Jak w większości współczesnych samochodów zza kierownicy łypie na kierowcę ogromny panoramiczny zakrzywiony ekran, którego lewą połowę zajmują cyfrowe zegary, zaś prawą panel sterowania multimediami. Ioniq 9 jest bogaty we wszelkie nowinki technologiczne, od cyfrowego kluczyka, czyli sterowania autem za pomocą smartfona, po Apple CarPlay i Android Auto. Ma dosłownie wszystko.

Czytaj także:

logo
W topowej wersji "Calligraphy" auto stoi na 21-calowych felgach, co nie zostawia miejsca na wątpliwości, że patrzymy na SUVa z klasy premium. Fot. Łukasz Grzegorczyk

Zastanawiacie się pewnie, jak tak ogromny i ciężki samochód elektryczny wypada pod względem osiągów i zasięgu. Dzięki baterii o pojemności ponad 110 kWh Ioniq 9 nic sobie nie robi ze swoich gabarytów i oferuje nawet 620 km zasięgu.

Do wyboru mamy trzy rodzaje napędu: dwa dalekozasięgowe (z napędem na przednie koła albo wszystkie) oraz najmocniejszy napęd "Performance" na wszystkie koła.

Sportowy napęd oferuje 160 KW mocy na oś, czyli w sumie 435 KM. Wystarczająco, żeby rozpędzić tego kolosa do setki w nieco ponad 5 sekund. Moim zdaniem osiągi w tego rodzaju krążownikach szos mają drugorzędne znaczenie. Nie zmienia to faktu, że i pod tym względem Ioniq 9 nie zawodzi.

logo
Nowoczesne, kanciaste nadwozie Ioniqa 9 krzyczy "jestem elektryczny", a futurystyczne detale takiej jak reflektory led, przypominające pas pikseli tylko podkreślają ten komunikat. Fot. Kuba Mucha

Nowoczesne, kanciaste nadwozie Ioniqa 9 krzyczy "jestem elektryczny", a futurystyczne detale takie jak reflektory LED, przypominające pas pikseli tylko podkreślają ten komunikat. W topowej wersji "Calligraphy" auto stoi na 21-calowych felgach, co nie zostawia miejsca na wątpliwości, że patrzymy na SUVa z klasy premium.

logo
Niezależne fotele w drugim rzędzie przywołują na myśl karawanę luksusowych SUV-ów, jakimi przemieszczali się bohaterowie serialu "Sukcesja". Fot. Łukasz Grzegorczyk

Doskonale wykończone wnętrze, dach panoramiczny i niezależne wygodne fotele w drugim rzędzie przywołują na myśl karawanę luksusowych SUV-ów, jakimi bohaterowie serialu "Sukcesja" przemieszczali się pomiędzy prywatnymi odrzutowcami a jachtami. Kto by pomyślał, że Hyundai wzbudzi takie skojarzenia. Ioniq 9 to furtka to tego świata za ułamek dotychczasowej ceny wstępu.