Nissan chce zmienić swój napęd e-Power
Nissan chce zmienić swój napęd e-Power. Fot. Nissan

Kiedy pierwszy raz wsiadasz do auta z układem e-Power, masz prawo czuć się skonfundowany. Pod maską mruczy silnik spalinowy, ale koła napędza wyłącznie jednostka elektryczna. To specyficzny rodzaj hybrydy, który Nissan dopieścił niemal do perfekcji, celując w dynamikę godną kultowego modelu GT-R. Ale rynek nie bierze jeńców i nawet najlepsza technologia musi ewoluować, gdy klienci zaczynają kręcić nosami na czyste elektryki.

REKLAMA

System e-Power był projektowany jako pomost. Idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcą czuć natychmiastowy moment obrotowy i ciszę auta elektrycznego, ale panicznie boją się szukania ładowarek i planowania trasy pod dyktando słupków prądu.

W tym układzie silnik benzynowy pełni rolę generatora prądu i nie jest połączony z kołami. Proste i genialne.

logo
Działanie systemu e-Power

Okazuje się jednak, że w obliczu spowalniającego popytu na auta elektryczne i coraz ostrzejszych norm emisji spalin, to rozwiązanie potrzebuje doładowania. Nissan oficjalnie potwierdził, że w ramach planu restrukturyzacji Re:Nissan, ich flagowy napęd doczeka się wersji z wtyczką.

– Będziemy mieli pochodne systemu e-Power, które mogą przyjąć formę PHEV (hybrydy typu plug-in) lub EREV (elektryka o zwiększonym zasięgu) – zapowiedział w rozmowie z Automotive News Europe Ivan Espinosa, wiceszef Nissana ds. strategii produktu.

To jasny sygnał, że Japończycy nie chcą już tylko udawać elektryka. Chcą dać kierowcom możliwość realnej jazdy na prądzie po mieście, zachowując spalinowy komfort w trasie.

Koniec pożyczania technologii od Mitsubishi

To szczególnie istotne w kontekście modelu Nissan X-Trail. Obecnie Nissan korzysta w niektórych modelach z rozwiązań hybrydowych zapożyczonych od Mitsubishi. Przejście na własny, autorski system plug-in oparty na architekturze e-Power ma być pokazem siły inżynieryjnej marki.

Dlaczego to dobra wiadomość dla kierowcy? Bo e-Power od początku projektowano z myślą o driving experience. Inżynierowie Nissana przyznają, że punktem odniesienia przy strojeniu reakcji na gaz był wspomniany Nissan GT-R.

Dzięki temu auto nie wyje jednostajnie przy przyspieszaniu tak bardzo, jak klasyczne hybrydy, a moc oddawana jest w sposób płynny i przewidywalny. Dodanie do tego większej baterii ładowanej z gniazdka może tylko poprawić te wrażenia.

Elektryczny pickup? Nissan Frontier z CATL to czarny koń

Wielka rewolucja dotknie nie tylko SUV-y. Nissan we współpracy z chińskim gigantem CATL oraz firmą Dongfeng opracował zelektryfikowanego pickupa Frontier. To auto, które w wersji plug-in ma szansę podbić rynki, gdzie infrastruktura do ładowania wciąż kuleje, a od samochodów wymaga się twardego charakteru i ogromnego zasięgu.

Choć model ten powstaje głównie z myślą o Chinach, Espinosa zasugerował, że Nissan Frontier PHEV mógłby trafić do Europy. W dobie, gdy unijne przepisy dociskają producentów, taki ruch wydaje się jedyną drogą do uratowania segmentu pickupów na Starym Kontynencie.

Czytaj także:

Nissan gra va banque, bo widzi, że światowa fascynacja autami stricte elektrycznymi wyhamowała. Klienci szukają racjonalności. Hybrydy typu plug-in i systemy typu Extended Range EV stają się nowym sweet spotem motoryzacji.