
Dramatyczne sceny podczas ćwierćfinału na 1500 m w short tracku. Kamila Sellier doznała bardzo groźnie wyglądającego upadku po kontakcie z rywalkami i została zniesiona z lodu na noszach.
Podczas rywalizacji w ćwierćfinale Polka jechała na trzeciej pozycji, trzymając się blisko czołówki. Na jednym z zakrętów zrobiło się wyjątkowo ciasno. Po błędzie jednej z zawodniczek doszło do upadku, w który wpadła także faworytka, Arianna Fontana. Najbardziej ucierpiała jednak Kamila Sellier – Polka znalazła się na lodzie tuż obok łyżew rywalki i została nimi zraniona.
Sędziowie natychmiast wstrzymali bieg, a na torze pojawiły się służby medyczne. Stan Sellier wymagał pilnej interwencji – 25-latka opuściła lodowisko na noszach i została przetransportowana do szpitala. Rywalizację wznowiono, ale już bez udziału reprezentantki Polski.
Upadek Kamili Sellier na igrzyskach. "Jest przytomna"
Szczegóły obrażeń przekazał dziennikarz TVP Sport, cytując informacje od koleżanki Sellier z kadry. "Przecięta powieka i policzek. Totalny przypadek, bardzo przykra sprawa – to pierwsze informacje (od Natalii Maliszewskiej) o stanie zdrowia Kamili Sellier (zraniona łyżwą w 1/4 finału short tracku na 1500 m)" – napisał Robert Błoński.
O stanie zawodniczki poinformował także szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki w rozmowie z Radiem ZET. Podkreślił, że Sellier jest przytomna, a policzek został zszyty, jednak wciąż nie wiadomo, co z okiem łyżwiarki.
"Oko jest bardzo opuchnięte, oby ta łyżwa nie weszła zbyt głęboko, ale na razie nie wiemy, czy wszystko OK. Kość jarzmowa może być złamana. Czekamy na badania. Jest z nią szef misji medycznej" – dodał cytowany na platformie X przez Mateusza Ligęzę.
To był pechowy dzień także dla dwóch pozostałych polskich zawodniczek w short tracku na dystansie 1500 m: Natalii Maliszewskiej oraz Gabrieli Topolskiej. Maliszewska finiszowała czwarta, ale ostatecznie jej czas nie dał awansu do półfinału. Topolska natomiast zaliczyła upadek i zakończyła bieg na ostatniej pozycji.
