Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Jasmine Carr została najmłodszym człowiekiem poddanym operacji serca. Dziecko było siedemnaście godzin po narodzinach, kiedy lekarze podjęli się chirurgicznego skorygowania nierozwiniętego serca małej dziewczynki.

REKLAMA
Dziecko dostało 15 procent szans na przeżycie. Zdiagnozowano u niej nie w pełni rozwiniętą lewą komorę serca. Operacja jednak się udała. Dziecko jest w dobrym stanie. Dzisiaj ma już trzy dni i opuściło oddział intensywnej terapii. Prawdopodobnie w kwietniu opuści szpital i trafi do domu swoich rodziców Jamesa i Jo Carr.
Rodzice po wykryciu wady postawieni zostali przed wyborem pozostawienia dziecka bez ingerencji lekarskiej i obserwowania jej powolnej śmierci, albo zaryzykowania operacji chirurgicznej, której powodzenie jest niepewne. Matka powiedziała, że wybór był oczywisty: "To nie był żaden dylemat, od razu zdecydowaliśmy się na operację" powiedziała. Dzięki powziętemu ryzyku dziecko ma teraz przed sobą pewną przyszłość.
Matka po porodzie widziała dziecko przez dziesięć minut. Zaraz potem przewieziono je do szpitala w Newcastle. Operację udrożnienia nierozwiniętego serca przeprowadzono na sercu wielkości orzeszka. Wszytko trwało 11 godzin i skończyło się sukcesem.