Ceny paliw
Ceny paliw na stacjach w Polsce zaskakują. Fot. Shutterstock

Ostatnie dni na stacjach paliw przypominają powrót do najgorszych koszmarów kierowców, a poniedziałek 2 marca tylko potwierdza te obawy. Jeśli liczyliście, że tankowanie przed wiosennymi wyjazdami będzie czystą przyjemnością dla portfela, mam złe wiadomości. Ceny paliw wystrzeliły, a psychologiczna bariera, o której eksperci mówili jeszcze w piątek, pękła z hukiem.

REKLAMA

To nie jest delikatna korekta, to prawdziwe tąpnięcie. Jeszcze kilka dni temu analitycy uspokajali, że benzyna 95 powinna kosztować w okolicach 5,80 zł. Rzeczywistość zweryfikowała te prognozy brutalnie. Średnia cena popularnej dziewięćdziesiątki piątki to obecnie 6,07 zł za litr.

To aż o 34 grosze więcej, niż zakładały optymistyczne scenariusze. Skąd ten szok? Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie. Działania militarne USA i Izraela wymierzone w Iran sprawiły, że rynek zareagował błyskawicznie. Efekt widzimy na pylonach i uwierzcie mi, to nie jest widok, który cieszy oko podczas porannej kawy.

Nie tylko benzyna 95. Ceny diesla i LPG również w górę

Jeżeli jeździcie dieslem, sytuacja wygląda jeszcze mniej kolorowo. Olej napędowy kosztuje już średnio 6,29 zł/l, co oznacza wzrost o 28 groszy względem przewidywań z ubiegłego tygodnia. Nawet użytkownicy aut z instalacją gazową, którzy zazwyczaj uśmiechali się pod nosem podczas tankowania, czują zaciskającą się pętlę. Gaz LPG dobił do poziomu 2,79 zł/l.

Dla tych, którzy do swoich maszyn leją tylko to, co najlepsze, mam najgorszy komunikat: benzyna 98 niebezpiecznie zbliża się do granicy 7 złotych. Obecnie trzeba za nią zapłacić średnio 6,82 zł/l. Spójrzcie na swoje paragony, bo te z końca lutego są już tylko wspomnieniem "tanich" czasów.

Dlaczego paliwa drożeją? A może być gorzej...

Pytanie "dlaczego jest tak drogo?" ma jedną, bardzo konkretną odpowiedź: geopolityka. Jakub Bogucki z e-petrol.pl zwraca uwagę na kluczowy punkt na mapie świata, czyli Cieśninę Ormuz. To wąskie gardło globalnego handlu ropą.

Jeśli konflikt na linii USA-Iran doprowadzi do jej blokady, nie będziemy rozmawiać o podwyżkach rzędu kilkunastu groszy, ale o fizycznym braku surowca. To scenariusz, którego nikt nie chce brać pod uwagę, a jednak wisi on nad nami jak czarna chmura.

Czytaj także:

Analitycy skandynawskiego banku SEB przygotowali różne scenariusze i wskazali, jak konflikt w Iranie może przełożyć się na ceny paliw. Najbardziej optymistyczny zakłada podpisanie porozumienia nuklearnego z Iranem, co może spowodować spadek ceny baryłki ropy poniżej 60 dolarów.

Jednak ten najczarniejszy dotyczy dalszej eskalacji konfliktu, co ma doprowadzić do całkowitej blokady Cieśniny Ormuz, a to miałoby sprawić, że cena baryłki ropy poszybowałaby powyżej 150 dolarów. To z kolei ogromnie uderzyłoby nas po portfelach.

Prognozy na najbliższe dni dla Polaków są jasne: musimy oswoić się z "szóstką" z przodu. Od 2 marca kierowcy na kolejnych stacjach będą widzieć aktualizacje cen, które niestety nie idą w dół. Jeśli możecie, zatankujcie dzisiaj, bo jutro może być jeszcze drożej.