Trump stracił kontrolę i jest się czego bać. "Najgorszy scenariusz dopiero przed nami"

– Donald Trump jest niezdolny do odczuwania empatii. Rozpętanie kolejnej wojny i zabijanie ludzi to jego nowa zabawa. I wkurza się, że nie wszystko idzie po jego myśli – mówi w Rozmowie naTemat dr Karol Szulc, amerykanista i europeista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Zapytaliśmy o możliwe scenariusze wojny na Bliskim Wschodzie, działania Trumpa ws. NATO, a także co właściwie oznacza możliwe "przejęcie" Kuby, które zapowiada prezydent USA.

Donald Trump potrzebuje klakierów, lojalistów, którzy nie będą mu się sprzeciwiać, bo w jego ego sprzeciw jest brany automatycznie jako atak na tożsamość – podkreśla rozmówca naTemat.

Dr Karol Szulc dopytywany o strategię Trumpa w podejmowaniu decyzji przekonuje, że to "mydlenie oczu". – Naprawdę nie trzeba być psychoanalitykiem, żeby zrozumieć, że ktoś jest rozwydrzony i ma rozpuszczone ego. Chce prezentów i pochwał, żeby mówić mu wspaniałe rzeczy i dawać nagrody pokojowe. Tak, jak wręczył mu ją Gianni Infantini z FIFA – dodaje.

Co dalej na Bliskim Wschodzie? Jeden "prawdopodobny" scenariusz

Amerykanista nie ma wątpliwości, że prezydent USA stracił kontrolę nad sytuacją na Bliskim Wschodzie. – Najbardziej prawdopodobny scenariusz dla mnie jest taki, że pewnego dnia Donald Trump stwierdzi: wygraliśmy wszystko, zniszczyliśmy wszystko, co chcieliśmy, jesteśmy najlepsi, najcudowniejsi, nikt nie widział na w świecie lepszej interwencji niż ta – przewiduje.

Nie można wykluczyć też mniej prawdopodobnego, ale okrutnego scenariusza, powtórki sytuacji z Iraku w 2003 roku. Czyli wojska lądowe, totalny rozkład Iranu, pożywka dla skrajnych islamistów, chaos i śmierć setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi.

Dr Karol Szulc

Jego zdaniem nie ma żadnych "zaklinaczy Trumpa". – Są ludzie, którzy czasem wpisują się w tę rolę i używają słów, które działają chwilowo. Natomiast co od wieków działa z autokratami, jakim jest Trump? Stawianie jasno granic – wyjaśnia dr Szulc. Jako przykład podaje twarde stanowisko UE ws. Ukrainy po spotkaniu Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce.

– Trump się ugiął i na to poszedł. Tak samo było z Grenlandią, bo nie sprzedaliśmy Duńczyków i Grenlandczyków. Myślę, że podobnie będzie teraz, bo on widzi, że inwazja na Iran zupełnie mu nie wypaliła i już nie wypali – wskazuje ekspert.

"Mamy w Polsce klakierów Donalda Trumpa"

Dr Szulc ocenia, że nie ma granicy, gdzie Trump mógłby zatrzymać się w krytykowaniu europejskich sojuszników w NATO. – Może nakładać nowe cła, wycofywać wojska amerykańskie z Europy. Jeżeli weźmiemy odpowiedzialność za europejskość NATO, co powinniśmy zrobić dekady temu, a już na pewno po końcu zimnej wojny, to NATO wcale nie musi być osłabione – zauważa.

Jeżeli będziemy wzmacniać NATO, jak deklarujemy, to nie będziemy potrzebować Amerykanów, żeby załatwiać, mówiąc wprost, swoje interesy. A naszym interesem jest na przykład przegrana Rosji. Temu ma służyć program SAFE. Niestety mamy takich klakierów Donalda Trumpa w Polsce jak prezydent Karol Nawrocki. 

Dr Karol Szulc

Jednocześnie nasz rozmówca podkreśla, że nie chodzi o to, by obrazić się na Trumpa. – Wysyłajmy mu złote zegarki jak Szwajcarzy, klepmy go po plecach, mówmy, że jest niezrozumiany przez świat, ale jednocześnie róbmy tak, żeby jego następna groźba już nas nie dotykała – tłumaczy.

W Rozmowie naTemat dr Szulc prognozuje również, jak może skończyć się sytuacja na Kubie i co Donald Trump rozumie przez zapowiedź "przejęcia" wyspy.