Lex Bogucki coraz bliżej. Jeden przepis może mocno zmienić sejmowe debaty.
Lex Bogucki coraz bliżej. Jeden przepis może mocno zmienić sejmowe debaty. Fot. Youtube.com/ TVP Info

Lex Bogucki wraca do Sejmu. Jeszcze w marcu może się zmienić regulamin obrad. Projekt zakłada pełne prawo do głosu poza kolejnością, ale tylko dla premiera.

REKLAMA

Obecnie poza kolejnością głos mogą zabierać m.in. premier, ministrowie, prezes NIK oraz szef Kancelarii Prezydenta. Po zmianach pełne, nieograniczone czasowo uprzywilejowanie ma zostać tylko przy premierze. Pozostali dostaną węższe zasady, a szef Kancelarii Prezydenta i prezes NIK będą mogli zabrać głos poza kolejnością nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego. Projekt po pracach komisji może trafić na posiedzenie Sejmu zaplanowane na 25-27 marca.

Co dokładnie ma się zmienić w art. 186?

Sednem projektu jest przepisanie art. 186 Regulaminu Sejmu. Obecny ust. 2, który dziś pozwala marszałkowi udzielać głosu poza kolejnością członkom Rady Ministrów, prezesowi NIK oraz szefowi Kancelarii Prezydenta ilekroć tego zażądają, ma zostać zastąpiony znacznie węższą formułą. Po zmianie taki szczególny przywilej ma zachować wyłącznie premier.

Projekt dodaje też nowy ust. 2a. Zgodnie z nim ministrowie nadal będą mogli dostać głos poza kolejnością, ale już nie w tak otwartym trybie jak dziś. Ma to być możliwe w zakresie ich kompetencji albo bezpośrednio po otwarciu posiedzenia. Oznacza to, że członkowie rządu nie znikają z tej ścieżki uprzywilejowanego dostępu do mównicy, ale ich uprawnienie ma zostać wyraźnie uporządkowane i ograniczone do spraw, za które odpowiadają.

Kolejna ważna zmiana dotyczy obecnego ust. 3. Po nowelizacji marszałek miałby udzielać głosu poza kolejnością prezesowi NIK i szefowi Kancelarii Prezydenta nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego. W tym samym reżimie mają się znaleźć także inni wysocy urzędnicy i szefowie instytucji, w tym m.in. I prezes Sądu Najwyższego, prezes Trybunału Konstytucyjnego, Prokurator Generalny i przewodniczący KRS, ale wyłącznie w sprawach mieszczących się w zakresie ich ustawowej działalności.

Dlaczego temat wraca właśnie teraz?

Od kilku tygodni większość sejmowa przekonuje, że szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zaczął korzystać z obecnych przepisów znacznie szerzej, niż jego poprzednicy. Prace nad zmianą przyspieszyły po jego wystąpieniach podczas debat sejmowych, gdy korzystał z art. 186, by zabierać głos poza zwykłą kolejnością mówców.

Bogucki rzeczywiście wiele razy korzystał z tego przywileju. Jego obecność mogliśmy odnotować m.in. w części debaty dotyczącej SAFE. Wcześniej wchodził on także do dyskusji podczas sporu o KRS. To właśnie z tych przypadków wyrosło polityczne określenie Lex Bogucki.

O co spierają się PiS i większość sejmowa?

PiS przedstawia projekt jako próbę ograniczenia możliwości zabierania głosu przez przedstawiciela prezydenta i pośrednio przez samą głowę państwa. Opozycja widzi w nowelizacji działanie wymierzone w Kancelarię Prezydenta po ostatnich wystąpieniach Zbigniewa Boguckiego. Stąd właśnie zarzut, że nie jest to neutralna korekta regulaminu, lecz polityczna odpowiedź większości na aktywność urzędnika prezydenckiego.

Koalicja rządząca odpowiada, że nie chodzi o odebranie prawa do głosu, lecz o zamknięcie luki pozwalającej wielokrotnie wchodzić do tej samej debaty poza kolejnością. Wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela argumentowała, że szef Kancelarii Prezydenta nadal będzie mógł zabrać głos, ale już nie w sposób, który pozwala rozciągać dyskusję i wchodzić wielokrotnie do jednego punktu.

Jarosław Urbaniak z KO mówił z kolei, że art. 186 dotyczy nadzwyczajnego przywileju i powinien być stosowany oszczędnie, a nie jako stałe narzędzie uczestniczenia w debacie parlamentarnej.