
Nieobecność Arthura Shelby'ego w filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny" to jeden z najbardziej dyskutowanych elementów kontynuacji kultowego serialu Stevena Knighta z Cillianem Muprhym. Choć bohater grany przez Paula Andersona był przez sześć sezonów kluczowym członkiem rodziny Shelbych, jego historia została zamknięta poza ekranem. Kulisy tej decyzji okazują się równie emocjonalne, co sama fabuła filmu, a w tle jest ciężki stan 48-letniego Andersona.
Arthur Shelby to jedna z najbardziej ikonicznych postaci serialu "Peaky Blinders". Starszy brat Tommy'ego (Cillian Murphy) jest impulsywny, brutalny, ale też tragicznie pogubiony. Przez lata był jego prawą ręką i jednym z filarów gangu z Birmingham. Już wcześniej było wiadomo, że Arthur, którego grał Paul Anderson, nie pojawi się w filmie "Peaky Blinders: Nieśmiertelny", ale nie wyjawiono, co dokładnie stanie się z bohaterem.
Co dzieje się z Arthurem Shelbym w "Peaky Blinders: Nieśmiertelny"?
Jego nieobecność zostaje szybko wyjaśniona – akcja toczy się w 1940 roku, a Arthur nie żyje już od 1938. Początkowo pojawiają się różne wersje wydarzeń, sugerujące zarówno samobójstwo, jak i przypadkową śmierć, ale ostatecznie wychodzi na jaw najbardziej wstrząsająca prawda: to Tommy zabił własnego brata.
Dochodzi do tego podczas konfrontacji, gdy Arthur, pogrążony w alkoholu i gniewie, wymyka się spod kontroli. Tommy przyznaje później, że "chciał się od niego uwolnić", co dla wielu widzów było jednym z najmocniejszych, ale i najbardziej kontrowersyjnych momentów całej historii.
Sam Paul Anderson wiedział o tym wątku wcześniej i – jak się okazuje – zaakceptował go bez większego sprzeciwu. W rozmowie z LADbible mówił wprost: "No cóż, co można zrobić, co nie? Tak już jest".
48-letni brytyjski aktor podkreślał też, że ufa wizji twórcy serialu, Stevenowi Knightowi. – Myślę, że to świetne. To naprawdę potężna decyzja. To coś, czego nie widuje się w telewizji – stwierdził. Aktor przyznał również, że był zaskoczony skalą sympatii widzów do Arthura, bo "nie był dla ludzi zbyt miły w tym serialu, a jednak go pokochali".
W dniu premiery filmu na Netflix Anderson opublikował też poruszający wpis w mediach społecznościowych, w którym pożegnał się z rolą i podziękował fanom. "To dla mojej rozszerzonej rodziny Shelbych – fanów. Przez te wszystkie lata byliście z nami, byliście lojalni i nieśliście tę historię razem z nami" – napisał.
Wspomniał również o swoim ekranowym bracie. "Tommy Shelby… mój brat. Jego dziedzictwo jest wieczne, tak jak nazwisko Shelby. To, co zrobił Cillian Murphy, jest na zupełnie innym poziomie" – pisał Anderson na Instagramie.
Nie zabrakło też słów uznania dla Stevena Knighta. "Prawdziwy wizjoner, ktoś, do kogo mam nieskończony szacunek" – wychwalał twórcę "Peaky Blinders" Brytyjczyk, a na koniec dodał: "Dziedzictwo Shelbych jest wieczne. Arthur jest na zawsze".
Paul Anderson ma za sobą ciężki czas. Aktor powoli wychodzi na prostą
Nie da się jednak oddzielić historii Arthura od tego, co działo się w życiu aktora poza ekranem. W ostatnich latach Paul Anderson mierzył się z poważnymi problemami osobistymi i prawnymi.
Zobacz także
W 2024 roku został ukarany grzywną za posiadanie narkotyków, a sprawa odbiła się szerokim echem w mediach. W sieci krążyły też zdjęcia, na których wyglądał na wyraźnie zmęczonego i zaniedbanego, co wywołało spekulacje o jego uzależnieniu od używek i stanie zdrowia. Choć pod koniec 2025 roku pojawiły się doniesienia, że jego forma się poprawiła, sytuacja wciąż pozostawała trudna.
Najwięcej światła na jego obecny stan rzucił wywiad z początku marca dla brytyjskiego dziennika "The Sun". Aktor mówił tam niezwykle szczerze o konsekwencjach swoich decyzji. – Miałem przy sobie odrobinę czegoś, to było niefortunne. (...) To aresztowanie kosztowało mnie rodzinę – przyznał, odnosząc się do rozpadu związku z narzeczoną.
Anderson opisał swój stan bez upiększeń. – Jestem w złym miejscu – wyznał, dodając, że jego życie "legło w gruzach" i "czuje pustkę". Podkreślił, że walczy z własnymi demonami, które – jak sam przyznał – częściowo wyniósł z domu, wspominając ojca zmagającego się z alkoholizmem.
Gwiazdor "Peaky Blinders" mówił też o procesie wychodzenia na prostą. Podkreślił, że jest obecnie trzeźwy i pracuje nad sobą, chociaż nie ukrywał, że to długi i trudny proces. Zaznaczył przy tym, że nie czuje potrzeby "odkupienia win" w oczach opinii publicznej – bardziej zależy mu na tym, by zostawić przeszłość za sobą i iść dalej, a także wrócić do pracy i odbudować karierę. Nawet najcięższe doświadczenia mogą stać się paliwem twórczym dla aktora, przyznał.
