
Alaksandr Łukaszenka został w Pjongjangu przyjęty z pełnym państwowym ceremoniałem: na placu Kim Ir Sena, z orkiestrą, honorową eskortą i 21 salwami. Najmocniejszy sygnał nie padł jednak podczas oficjalnych przemówień.
Z punktu widzenia politycznego ciężaru większe znaczenie miał moment w Kumsusan, gdzie białoruski przywódca złożył nie tylko własny kosz kwiatów, lecz także bukiet przesłany przez Władimira Putina. W połączeniu z zapowiedzią traktatu o przyjaźni i współpracy wygląda to jak kolejny krok w stronę coraz ciaśniejszego powiązania Pjongjangu, Mińska i Moskwy.
To pierwsza oficjalna wizyta Łukaszenki w Korei Północnej
Łukaszenka przybył do Pjongjangu 25 marca na 2-dniową wizytę oficjalną, pierwszą w takim formacie od objęcia władzy przez Kim Dzong Una. Ceremonia powitalna odbyła się na placu Kim Ir Sena. Kim osobiście powitał białoruskiego lidera, a podczas uroczystości odegrano hymny obu państw i oddano 21 salw honorowych. Towarzyszyły temu typowe dla północnokoreańskiej oprawy tłumy z flagami, uczniowie w mundurkach i pokaz wojskowego ceremoniału.
Ta część wizyty miała charakter przewidywalny i propagandowy, ale sama w sobie też jest istotna. Łukaszenka jest bliskim sojusznikiem Putina, którego Kim w ostatnich miesiącach demonstracyjnie przyjmuje z pełnym splendorem. W warunkach międzynarodowej izolacji Pjongjangu i Mińska każdy taki obrazek ma pokazywać, że oba reżimy nie są odcięte od partnerów i wciąż budują własny blok relacji politycznych i gospodarczych.
Zobacz także
Najmocniejszy sygnał padł w Kumsusan
To jednak nie sama parada przyciągnęła największą uwagę. KCNA podała, że Łukaszenka odwiedził Pałac Słońca Kumsusan, czyli mauzoleum Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Złożył tam własny kosz kwiatów, ale dodatkowo położył także bukiet przesłany przez Putina. Oznacza to, że rosyjski prezydent został symbolicznie "wpisany" w najważniejszą część wizyty, mimo że nie było go w Pjongjangu.
W przekazie politycznym taki detal ma bardzo duże znaczenie. Agencja Yonhap zwraca uwagę, że gest z bukietem od Putina można odczytywać jako symboliczne potwierdzenie coraz bliższej współpracy między Rosją, Białorusią i Koreą Północną. Nie chodzi tu o formalne ogłoszenie nowego sojuszu wojskowego, lecz o coraz bardziej czytelne pokazywanie wspólnego frontu państw, które pozostają pod sankcjami i równolegle wspierają rosyjską wojnę przeciw Ukrainie.
Był jeszcze drugi symboliczny przystanek
Na tym jednak nie koniec symbolicznych gestów. Łukaszenka zaliczył w Pjongjangu jeszcze jeden ważny przystanek – Liberation Tower. Złożył tam wieniec ku czci radzieckich żołnierzy, którzy według lokalnej narracji mieli wyzwalać Koreę spod japońskiej okupacji.
Ten z pozoru zwykły punkt w dyplomatycznym harmonogramie to w rzeczywistości mocny, polityczny strzał. Pjongjang sprytnie łączy w ten sposób swoją państwową mitologię z radzieckim, a dziś de facto rosyjskim dziedzictwem. Z kolei dla Łukaszenki to niezwykle wygodna sytuacja, bo przecież od lat opiera swoją władzę właśnie na sentymencie do ZSRR i wspólnej pamięci historycznej.
Gdy połączymy kropki, wszystko układa się w logiczną całość. Oba te gesty wyraźnie pokazują, że to nie były tylko kurtuazyjne rozmowy na linii Mińsk-Pjongjang. To było spotkanie zaplanowane w szerokiej orbicie wpływów Moskwy. W całej tej wizycie czerwony dywan i oficjalne uściski dłoni miały drugorzędne znaczenie. Liczył się przede wszystkim polityczny przekaz i to, jakie konkretnie symbole Pjongjang postanowił pokazać światu.
W tle jest traktat o przyjaźni i współpracy
Podczas wizyty ma zostać podpisany traktat o przyjaźni i współpracy między Białorusią a Koreą Północną. Informację o takim planie przekazał białoruski minister spraw zagranicznych Maksim Ryżenkow. Na razie nie ujawniono treści dokumentu, ale już sama zapowiedź pokazuje, że spotkanie nie ma być tylko widowiskiem pod publiczkę. Oba kraje chcą nadać relacji bardziej formalne ramy.
Obecna wymiana handlowa między Mińskiem a Pjongjangiem nie jest spektakularna. Białoruski szef dyplomacji mówił jednak o potencjale współpracy w takich sektorach, jak żywność i farmaceutyki. Trudno dziś ocenić, jak duży ciężar gospodarczy będzie miało to zbliżenie, ale politycznie znaczenie jest dużo większe. Oba reżimy pokazują, że mimo zachodnich sankcji i izolacji szukają własnych kanałów wsparcia i demonstracyjnie budują relacje z innymi państwami wyjętymi spod zachodniego porządku.
