Tak pachnie rosyjska propaganda. Pewnie już widzieliście te przekazy z Kremla
Tak pachnie rosyjska propaganda. Pewnie już widzieliście te przekazy z Kremla Fot. Marek Studzinski / Unsplash

Po incydencie z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony, polskie służby weszły w stan podwyższonej gotowości. Równocześnie z zagrożeniem fizycznym trwa intensywna kampania dezinformacyjna, mająca na celu podważenie zaufania do państwa i zrzucenie winy na Ukrainę.

REKLAMA

W związku z incydentem naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony wszystkie służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo pracują obecnie w stanie podwyższonej gotowości. I mają co robić, bo razem z rosyjskimi dronami przyleciała do Polski rosyjska propaganda. Oto jak ją rozpoznać.

Rosyjska dezinformacja nie odpuszcza – na to trzeba zwracać uwagę

Od samego rana trwa wzmożona akcja dezinformacyjna – jej celem jest przesunięcie odpowiedzialności za naruszenie przestrzeni powietrznej na stronę ukraińską oraz podważenie zaufania do działań polskiego wojska i służb bezpieczeństwa.

Zgodnie z analizą Ośrodka Analizy Dezinformacji przy NASK, do kluczowych narracji propagowanych przez rosyjskie i białoruskie źródła należą między innymi:

  1. Brak ostrzeżeń dla obywateli – sugerowanie, że władze zaniedbały reakcję na incydent, rząd i media "śpią", przetrzymując informacje przez wiele godzin.
  2. Ukraińska prowokacja – przypisywanie odpowiedzialności Ukrainie, przedstawianej jako winowajca przekierowujący konflikt na Polskę.
  3. Nieprzygotowanie Wojska Polskiego – twierdzenia o słabej obronie, że zestrzelono jedynie dwa drony, co miałoby świadczyć o niskich zdolnościach obronnych.
  4. Zrzucenie odpowiedzialności na NATO – sugerowanie, że rząd próbuje przerzucić ciężar obrony na sojusz.
  5. Brak interesu Rosji – narracja, że Rosja nie miałaby zysku z takiego incydentu, więc nie dopuściła się naruszenia.
  6. Osłabienie zdolności obronnych – twierdzenia, że zestrzelenie dronów naraziło Polskę na braki w uzbrojeniu.
  7. Stan wojny z Rosją – fałszywe przekazy sugerujące, że incydent oznacza rozpoczęcie wojny.
  8. Zemsta Ukrainy – próbę powiązania ataku z wcześniejszą wypowiedzią prezydenta Karola Nawrockiego o odmowie wysłania wojsk na teren wojny.
  9. NATO ukrywa słabość – narracja opisująca Sojusz jako bierny i nieskuteczny, mimo podjętych działań (myśliwce, F‑16, F‑35, samoloty rozpoznawcze).
  10. Medialna manipulacja i fałszywy alarm wojenny – przedstawienie incydentu jako reżyserowanej agitacji mającej zastraszać społeczeństwo i odwracać uwagę od innych tematów.

Dodatkowo według NASK zidentyfikowano rosyjsko- i białorusko-językowe wersje tych treści. Wśród nich:

  • Media Kremla utrzymywały, że brak dowodów na rosyjskie pochodzenie dronów podważa oficjalne stanowisko Polski, przypominając incydent z Przewodowa z 2022 roku.
  • Narracje o masowym ataku dronów – przedstawiają Polskę jako tyranizowany cel, tworząc atmosferę chaosu.
  • Opowieść o bezsilnym NATO – opis działań Sojuszu jako spóźnione i niewystarczające.
  • Ukraina jako żądający Zachodu – przekaz mający zdyskredytować ukraińską samodzielność i zachęcać przekaz o rzekomym nacisku Kijowa na Zachód.
  • Tuska jako histeryka – przedstawianie premiera jako przesadnie reagującego, z dramatycznymi komunikatami o Drównie.
  • Brak atrybucji dronów – podważanie wiarygodności strony polskiej przez wskazanie, że nie przedstawiono jednoznacznego dowodu pochodzenia urządzeń.
  • Unikanie potwierdzenia – narracja dopychająca, że premier nie potwierdził rosyjskiego pochodzenia dronów, co miałoby świadczyć o dyplomatycznej ucieczce przed eskalacją.
  • Polska armia i NATO nie radzą sobie – ośmieszanie polskich i sojuszniczych zdolności obronnych.
  • Incydent jako prowokacja Zachodu – Polska przedstawiona jako pionek w globalnej grze przeciw Rosji i Donaldowi Trumpowi.
  • Ukraina i Polska inicjują atak – insynuacja, że za atakiem stoją oba państwa, współpracujące z Zachodem przeciw Rosji.
  • Histeria i pretekst – kreowanie narracji, że Polska przesadza, a cała sprawa to medialne napięcie bez realnego zagrożenia.
  • W związku z tak silnym napływem dezinformacji, Ministerstwo Cyfryzacji i NASK apelują o ostrożność: każdorazowo weryfikujmy źródła informacji, nie udostępniajmy materiałów z niesprawdzonych kont, a komunikaty odpowiedzialnych służb traktujmy jako jedyne potwierdzone źródło prawdy.

    W trybie nadzwyczajnym odbyło się w środę posiedzenie Połączonego Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa, gromadzącego przedstawicieli wszystkich służb zaangażowanych w ochronę cyberprzestrzeni, mające na celu skoordynowanie reakcji na zaistniałe zagrożenie.

    Czujność dotyczy przede wszystkim infrastruktury krytycznej. Służby monitorują jej działanie, szczególnie w kontekście potencjalnych zagrożeń: zarówno fizycznych, jak i informacyjnych.