Wojciech Morawski
Wojciech Morawski z Perfectu nie żyje. Fot. Facebook / Zbigniew Hołdys

Nie żyje Wojciech Morawski ceniony perkusista i współzałożyciel Perfectu. O pogarszającym się stanie zdrowia muzyka informowali jego koledzy z branży już od kilku tygodni. Ale Morawski przez lata zmagał się z poważnymi chorobami. Swego czasu zbierano nawet pieniądze na jego leczenie i rehabilitację.

REKLAMA

Świat muzyki pogrążony jest dziś w żałobie. Zmarł jeden z najbardziej cenionych perkusistów w Polsce – Wojciech Morawski. Jego dorobek obejmuje współpracę z legendarnymi formacjami, takimi jak Breakout czy Perfect. Choć w latach 70. był jednym z założycieli tego drugiego z wymienionych zespołów, to przygoda z grupą nie trwała długo.

Opuścił ją po kilku latach, ale to właśnie ten projekt przyniósł mu największą rozpoznawalność i zapisał go na trwałe w historii polskiej muzyki. W połowie lat 80. dołączył do supergrupy Morawski Waglewski Nowicki Hołdys. Był muzykiem niezwykle wszechstronnym. Można go usłyszeć na płytach takich artystów jak Maryla Rodowicz czy Krystyna Prońko.

Wojciech Morawski długo chorował

Od kilku lat było wiadomo, że Morawski choruje. Zmagał się z ciężkimi chorobami neurologicznymi, które stopniowo odbierały mu sprawność – miał kłopot z mówieniem, chodzeniem, a później również z pamięcią.

Pod koniec marca na profilu Zbigniewa Hołdysa na Facebooku pojawiła się niepokojąca publikacja o jego coraz gorszym stanie zdrowia. "Wojciech Morawski jest w szpitalu. Słabo z nim. Ten wspaniały perkusista (Klan, Perfect, Breakout, Morawski-Waglewski-Nowicki-Hołdys, I Ching) i myśliciel, mega kumpel, jest pod stalą opieką Polska Fundacja Muzyczna i tam go wspieramy, zbierając fundusze na jego rehabilitację. I trzymamy kciuki mocno" – mogliśmy przeczytać w opisie.

Polska Fundacja Muzyczna zbierała pieniądze na leczenie, rehabilitacje i godne warunki do życia dla Morawskiego. Organizowali nawet koncerty charytatywne i nagłaśniali wirtualną skarbonkę.

W ostatnim okresie życia Morawski przebywał w Domu Artystów Weteranów w Skolimowie, wcześniej mieszkał także w domu pomocy społecznej. 3 kwietnia do mediów dotarły najgorsze wieści. Zbigniew Hołdys napisał: "Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił".

Pożegnania Wojciecha Morawskiego. "Na zawsze pozostanie w naszej pamięci"

Po wpisie Hołdysa zaczęła pojawiać się w sieci masa innych poruszających postów pożegnalnych. Przedstawiciele Polskiej Fundacji Muzycznej tak wspomnieli zmarłego: "Wybitny perkusista, współtwórca historii polskiego rocka, artysta o niezwykłej wrażliwości i energii scenicznej. Związany z takimi zespołami jak Breakout, Perfect, Porter Band, Voo Voo czy Klan, współtworzył brzmienie, które dla wielu pokoleń stało się symbolem muzycznej wolności i autentyczności. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci".

Z kolei Agencja Muzyczna Polskiego Radia podkreśliła jego wyjątkową rolę w zespołach: "To nie był perkusista 'od grania w tle'. To był ktoś, kto budował puls zespołu. Jak on siadał za bębnami, wszystko zaczynało oddychać. Zostają nagrania. Zostaje groove. I to coś, czego się nie da zapisać nutami".

Posypały się też wiadomości od zasmuconych fanów. "Wielki artysta"; "wielka strata" – pisali.