Peter Magyar z partii TISZA otrzymał gratulacje zwycięstwa od Viktora Orbana.
Peter Magyar z partii TISZA otrzymał gratulacje zwycięstwa od Viktora Orbána. Fot. Shutterstock

Wygląda na to, że po 16 latach usilnego trzymania się sterów władzy Viktor Orbán uznał swoją porażkę. Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar poinformował, że od urzędującego wciąż premiera otrzymał gratulacje zwycięstwa.

REKLAMA

"Premier Viktor Orbán właśnie zadzwonił do mnie, żeby pogratulować nam zwycięstwa" – poinformował publicznie lider centrowej formacji TISZA, która według spływających znad Dunaju danych może liczyć na wyraźną większość w węgierskim Zgromadzeniu Narodowym.

Kilka chwil później potwierdził to sam Viktor Orbán. Na wiecu powyborczym powoli ustępujący premier Węgier oznajmił sympatykom Fideszu, że "już nie mamy ciężaru rządzenia na ramionach". – Nie mamy pełnych wyników wyborów, ale chyba staje się jasne, że dla nas te wyniki są bardzo bolesne – stwierdził. – Będziemy w opozycji, ale będziemy nadal służyć narodowi – dodał.

Gratulacje pod adres Petera Magyara napływają też z salonów Unii Europejskiej. "Węgry wybrały Europę. Europa zawsze wybierała Węgry. Kraj wraca na swoją europejską ścieżkę. Unia staje się silniejsza" – skomentowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, słowa te publikując także w języku węgierskim.

Jak informowaliśmy w naTemat.pl, po zliczeniu 96,37 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborach głosów ugrupowanie Petera Magyara ma na swoim koncie 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie. Jeśli taka przewaga utrzymałaby się po zliczeniu 100 proc. kart, oznaczałoby to, że nowa władza ma większość konstytucyjną i zdolność do odwrócenia wszystkich "reform" z czasów orbanowskich.

Przypomnijmy, iż wybory parlamentarne na Węgrzech to starcie dwóch obozów: rządzącej od 16 lat koalicji Fidesz–KDNP premiera Viktora Orbána i opozycyjnej partii TISZA, na czele której stoi Péter Magyar – były prawnik bliski niegdyś środowisku Fideszu, który z czasem stał się twarzą ruchu antyrządowego.

Kampanię wyborczą naznaczyły wzajemne oskarżenia o próby sfałszowania wyborów i zarzuty dotyczące zagranicznej interwencji. Obóz rządzący skupiał się na obietnicach stabilności i pokoju, zaś Magyar i TISZA budowali kampanię na oskarżeniach o korupcję i pogorszenie gospodarcze, zapowiadając zwrócenie Węgier ku Zachodowi i konstruktywne podejście do Unii Europejskiej.

Choć oficjalne cząstkowe wyniki w niedzielny wieczór spływają bardzo szybko, to na ostateczny, 100-proc. werdykt przyjdzie nam poczekać dość długo. A to dlatego, że do Budapesztu spłynąć muszą jeszcze głosy oddane za granicą.

Karty powinny trafić do NVI najpóźniej w czwartym dniu po wyborach i zostać podliczone najpóźniej do 18 kwietnia. W przypadku zbliżonej liczby głosów oddanych na największe listy istnieje możliwość, że ostateczny wynik będzie znany... dopiero w sobotę.