Samochody, parking
Używane auto w 2026 roku? Niemcy wytypowali królów opłacalności Fot. Shutterstock

Rynek samochodów używanych w 2026 roku to nie jest miejsce dla ludzi o słabych nerwach. Jeśli wciąż żyjecie wspomnieniami o "perełkach" za 20 czy 30 tysięcy złotych, mam dla was zimny prysznic. Eksperci z ADAC właśnie opublikowali najnowszy raport dotyczący stosunku ceny do jakości i wniosek jest brutalny: przyzwoite auto z 2023 roku, które nie rozpadnie się po miesiącu, zaczyna się od okolic 12 000 euro. Czyli, licząc po dzisiejszym kursie, ponad 50 tysięcy złotych.

REKLAMA

Niemiecki automobilklub prześwietlił 171 modeli z rocznika 2023. Sprawdzali wszystko, czyli od awaryjności po to, ile tak naprawdę dany wóz traci na wartości. Wyniki? Niektóre was zaskoczą, inne tylko potwierdzą, że pewne legendy wciąż mają się świetnie.

Oczywiście ceny na rynku niemieckim w porównaniu z cenami w Polsce mogą się trochę różnić, ale ogólny trend jest podobny.

Koniec ery tanich samochodów? 12 000 euro to bilet wstępu

To boli, ale takie są fakty. Według ADAC na rynku nie ma obecnie pojazdu poniżej 10 000 euro (42 500 zł) , który można by z czystym sumieniem polecić jako "bezpieczny i opłacalny zakup".

Rynek samochodów używanych został wydrenowany z tanich, prostych konstrukcji. Jeśli szukacie czegoś sensownego, musicie przygotować się na wydatek rzędu 50-63 tysięcy złotych.

W tej najniższej kategorii cenowej króluje Toyota Aygo X. To sprytny maluch, który wygląda jak crossover, ma świetne systemy bezpieczeństwa, ale... pali sporo jak na swoje gabaryty. 5,6 l/100 km w aucie miejskim to wynik, który w 2026 roku nie rzuca na kolana. Warto już trochę dopłacić i sięgnąć po królowe oszczędności, czyli Toyotę Yaris lub Toyotę Corollę.

Tuż za Aygo X plasuje się Dacia Sandero. To wciąż wybór numer jeden dla tych, którzy chcą mieć relatywnie młode auto za rozsądne pieniądze, choć komfort jazdy wciąż jest tu pojęciem dość abstrakcyjnym.

Czytaj także:

Do 20 000 euro: Elektryk tańszy od spalinówki? Szach-mat Opla

To jest moment, w którym przecieramy oczy ze zdumienia. W kategorii do 20 000 euro (85 tys. zł) zwycięzcą został... Opel Corsa-e. Tak, elektryk. Jak to możliwe? Odpowiedź kryje się w jednym słowie: utrata wartości.

Trzyletnia Corsa na prąd straciła ponad 16 000 euro (68 tys. zł) względem ceny salonowej. To dramat dla pierwszego właściciela, ale złoty interes dla kupującego używkę.

Za około 16 000 euro dostajecie dynamiczne auto z baterią 46 kWh, które w mieście sprawuje się idealnie. Jeśli jednak "elektryczność" wciąż was przeraża, na drugim miejscu czeka Skoda Fabia 1.0 TSI. To auto "bezpieczne" do bólu. Przestronne, solidne, idealne dla seniora lub małej rodziny. Nie budzi emocji, ale też nie drenuje portfela u mechanika.

Powyżej 25 000 euro: Volkswagen wciąż rządzi, ale Koreańczycy depczą mu po piętach

Jeśli Wasz budżet zamyka się w 110-130 tysiącach złotych, król jest tylko jeden. VW Golf 2.0 TDI w wersji Life. Niemcy wciąż kochają ten silnik i trudno im się dziwić, bo jest oszczędny, ma świetną kulturę pracy i na autostradzie czuje się jak ryba w wodzie. To typowy "workhorse", który przeżyje większość nowoczesnych konstrukcji.

Ciekawostką jest wysoka pozycja Citroena e-C4 X. To auto, które zyskało w oczach ekspertów ADAC dzięki ogromnemu spadkowi ceny na rynku wtórnym przy zachowaniu wysokiego komfortu jazdy. Francuzi zawsze wiedzieli, jak zrobić wygodne zawieszenie, a w wersji elektrycznej dochodzi do tego błoga cisza.

Klasa Premium za 30 000 euro? Szukajcie okazji w technologii

Powyżej granicy 25-30 tysięcy euro (106-127 tys. zł) wchodzimy w świat, w którym samochody elektryczne zaczynają dominować w rankingach opłacalności. Dlaczego? Bo tracą na wartości szybciej niż smartfony, a technicznie po trzech latach wciąż są "jak nowe".

Hitem jest Kia EV6. Trzyletni egzemplarz można wyrwać za ułamek ceny nowej sztuki (strata wartości to ponad 20 000 euro!). To futurystyczne auto oferuje zasięg i technologię ładowania, która wciąż zawstydza nowsze konstrukcje.

Tuż obok mamy VW ID.5, który mimo początkowych problemów z oprogramowaniem, jako używka stał się niezwykle atrakcyjną propozycją dla rodzin.

Zestawienie TOP 5 modeli według ADAC (do 20 000 euro):

logo

Na co uważać? Stan techniczny to podstawa

Pamiętajcie, że rankingi ADAC bazują na statystykach i "średnich" egzemplarzach. Kupując używany samochód, nie kupujecie tabelki w Excelu, tylko konkretną sztukę, która mogła mieć ciężkie życie.

Czytaj także:

"Okazje" w 2026 roku rzadko bywają uczciwe. Zawsze sprawdzajcie przebieg, historię wypadkową i stan baterii w przypadku elektryków. Fakt, że utrata wartości gra na waszą korzyść, nie oznacza, że możecie stracić czujność. Jak mawia stare handlarskie przysłowie: "lepiej kupić drożej dobre auto, niż tanio skarbonkę bez dna".

Źródło: ADAC