
Spędziłem kilka dni z BYD Sealion 7 w topowej wersji 4.5s AWD Excellence i muszę to przyznać z pełną odpowiedzialnością: to pierwszy "chińczyk", którego faktycznie chciałbym mieć w garażu. Choć, jak to w życiu bywa, nie jest to związek bez wad.
Gdybyście stanęli przed takim BYD Sealion 7, który nie miałby oznaczeń marki i modelu, to pewnie pomyślelibyście, że "całkiem ciekawe jest to nowe Porsche".
I kierunek tych dywagacji jest słuszny, bo za design tego modelu odpowiada Niemiec, Wolfgang Egger, który jest globalnym dyrektorem designu w BYD, a wczesniej pracował m.in. w Audi, Lamborghini i Alfie Romeo. Tu nie ma przypadku, bo Sealion 7 ma to coś, jak wymienione wyżej brandy.
Jest bowiem elegancki, niepompatyczny, pozbawiony zbędnych detali i przetłoczeń, ale też nie do przesady, bo bardzo daleko mu do obłych mydelniczek pokroju EQS czy Tesli. Jest za to spory, bo ma 4,83 m długości i prawie 3-metrowy rozstaw osi, co przekłada się na ogromną przestrzeń na tylnej kanapie oraz spory bagażnik (520 litrów). Fajnie, że zrobiono mu opadajacy dach, bo przez to SUV ten wydaje się być bardziej zwarty i nie przypomina napompowanego minivana.
Do tego robotę robią przednie światła matrycowe, które w bardzo charakterny sposób podkreślają wyjątkowość pasa przedniego w stylu "X-face".
Wnętrze, które zawstydza wiele nowoczesnych konceptów
I od razu zaznaczam, że nie, to nie jest "chińska Tesla". Owszem, BYD jest nowoczesny, ale na swój, elegancki sposób. Więc tam, gdzie taka Tesla traci, bo obsługę wszystkiego ładuje do komputera głównego, tutaj jest premium-dotykowo.
Zacznijmy jednak najpierw od tego, co widzisz po otwarciu drzwi, więc zapomnijcie o tonie taniego plastiku. BYD Sealion 7 w testowanej przeze mnie wersji Excellence to festiwal miękkości. Choć mamy tu do czynienia z ekoskórą, jej faktura i mięsistość są na najwyższym poziomie. Do tego dochodzi mnóstwo zamszu, który pokrywa deskę rozdzielczą, boczki drzwi oraz półkę indukcyjną.
Jakość wykonania i spasowania elementów jest po prostu wzorowa, totalnie nic nie skrzypi, nawet gdy mocniej naciśniesz konsolę centralną. Fotele są absurdalnie wygodne i świetnie wyprofilowane.
Gadżety, które faktycznie mają sens
Jeśli lubicie nowoczesne technologie, w Sealionie poczujecie się jak w sklepie z elektroniką w Dolinie Krzemowej. Flagowym bajerem jest oczywiście obracany ekran główny. Jednym kliknięciem zmieniacie orientację z poziomej na pionową. I choć brzmi to jak gadżet do szpanowania przed znajomymi, w praktyce pionowy układ przy nawigacji jest po prostu genialny.
Do tego system działa niesamowicie szybko, jest przejrzysty, obraz jest soczysty, a nawigacja intucyjna i komponowalna, bo na pasek menu możecie dodawać funkcje i aplikacje, które wam odpowiadają.
Co mnie jednak najbardziej urzekło, to dbałość o detale. Przede wszystkim mocna ładowarka smartfona 50W. To nie jest zwykła podstawka, która tylko podgrzewa telefon. Ona faktycznie uzupełnia energię w ekspresowym tempie. A do tego jest wentylowana, co nie zdarza się często nawet w niemieckich markach premium.
No i fizyczne przyciski, które dla mnie zawsze są oznaką premium w aucie. Na tunelu środkowym znajdziecie kilka najważniejszych przełączników i nie są one haptyczne tylko umieszczono je na fizycznych panelach, które zapadają się przy wciśnięciu, więc za każdym razem macie ten "klik" pod palcem.
Jedno co może was zirytować to baaaardzo czułe systemy bezpieczeństwa. Oczywiście bezpieczeństwo to podstawa i BYD Sealion 7 jest totalnie naszpikowany asystentami i oprogramowaniem, które ma wspomagać kierowcę podczas nietypowych lub niebezpiecznych sytuacji.
Chińczycy z BYD stają na głowie, żeby ich produkty były w topce jeśli chodzi o ten aspekt, ale momentami to już trochę irytuje. Podam przykład. Samochód reagował na każde moje poranne ziewnięcie sygnałem dźwiękowym i komunikatem, że pora na przerwę. Od pierwszej minuty jazdy, kiedy opuściłem osiedle do 20 minuty, kiedy dojechałem do redakcji, ziewnąłem 6 razy, wiem, bo samochód 6 razy zareagował na to. Oczywiście jak komuś to przeszkadza, może wyłączyć czujnik i po sprawie.
Na plus natomiast jest wyciszenie tego auta. Wszystko za sprawą dwuwarstwowego szkła dźwiękochłonnego i zastosowaniu 45 obszarów akustycznych. W środku nawet ze szklanym dachem, słychać tylko niewielkie świsty powietrza, co jest naprawdę świetnym rezultatem. A skoro o świetnych rezultatach mowa...
Rakieta w przebraniu SUV-a
Wersja 4.5s AWD nie bierze swojej nazwy z kosmosu. Ten elektryczny SUV z napędem o mocy 530 KM katapultuje się do setki w dokładnie 4,5 sekundy. To tempo, które jeszcze niedawno było zarezerwowane dla rasowych samochodów sportowych.
Napęd na cztery koła sprawia, że auto klei się do asfaltu, a każde mocniejsze wciśnięcie gazu kończy się natychmiastowym wbiciem pasażerów w te wygodne, zamszowe fotele.
Prowadzenie jest stabilne, a układ kierowniczy wystarczająco precyzyjny, by czerpać frajdę z pokonywania łuków. Oczywiście nie jest to rajdówka, ale serio przyjemnie się prowadzi tego BYDa.
Dynamika samochodu zaskakuje jeszcze bardziej, bo totalnie nie czuć wagi tego auta (prawie 2,4 tony). Wymiary a i owszem, bo ma ponad 11-metrowy promień skrętu, więc trochę trzeba się nakręcić kierownicą, żeby zawrócić na ciasnej uliczce, ale co do wagi to orientujemy się, że jest ona spora, kiedy spojrzy się na zużycie energii. A to... no cóż, jak na tak przestronne auto, jest wytłumaczalne.
Zużycie energii nie powala, jak się go nie pilnuje
Wizualnie i technologicznie BYD Sealion 7 to ekstraklasa, ale jego apetyt na prąd jest spory. Podczas testów w mieście zużycie energii oscylowało wokół 20 kWh/100 km kiedy za szybą było optymalnie: 15 stopni na plusie i słońce. Gdy wyjechałem na drogę szybkiego ruchu, komputer pokładowy bezlitośnie pokazał około 23 kWh/100 km.
Ale przyznam bez bicia, że totalnie nie starałem się oszczędzać energii plus w środku działało wszystko, co było potrzebne, czyli klima, wentylacja foteli, bezprzewodowy Android Auto. Prawdopodobnie, gdybym nie traktował Sealiona 7 jak zwyczajne auto spalinowe, to spokojnie zszedłbym ze zużyciem poniżej 19 kWh.
BYD może za to pochwalić się nowoczesną architekturą 800 V i słynną Blade Battery o pojemności 91,3 kWh, która oferuje możliwość przejechania do 502 km wg WLTP. Realnie będzie to jakieś 400 - 450 km, ale to i tak świetny rezultat jak na tak dużego i ciężkiego elektryka.
Sealiona 7 można naładować mocą nawet 230 kW, a także skorzystać z funkcji Vehicle-to-load. Na ładowarce DC w 24 minuty naładujemy się od 10 do 80 proc. Gorzej w domu, bo BYD Sealion 7 nie ma wbudowanej ładowarki AC 22 kW tylko 11 kW, ale w sumie, jak zostawiacie auto na całą noc, to nie ma to różnicy, i tak je doładujecie.
Ile kosztuje BYD Sealion 7?
No dobrze, a ile trzeba zapłacić za ten powiew chińskiego luksusu? Cena BYD Sealion 7 na polskim rynku jest skrojona tak, by mocno uderzyć w konkurencję, choć kwoty nie są "budżetowe".
Obecnie cennik (uwzględniając aktualne promocje) prezentuje się następująco:
Biorąc pod uwagę wyposażenie i osiągi, to wciąż bardzo konkurencyjna oferta względem europejskich czy amerykańskich rywali.
BYD Sealion 7 to bez wątpienia najbardziej kompletny i sensowny samochód elektryczny z Chin, jakim jeździłem. Zachwyca jakością materiałów, wygodą i przemyślanymi gadżetami. To auto, które nie tylko dobrze wygląda na zdjęciach, ale po prostu dobrze się w nim przebywa. A te kilka mankamentów, na które zwróciłem uwagę, nie ma znaczenia, kiedy zestawimy jakość do ceny.
