Nowy OPP na S7
Nowy OPP na S7. Fot. CANARD

Jeśli planujesz właśnie podróż nad polskie morze i wydaje ci się, że ekspresowa siódemka to idealne miejsce, by nadgonić stracony czas, mam dla ciebie złą wiadomość. Odcinkowe pomiary prędkości na tej trasie wyrastają niemal jak grzyby po deszczu. Od wczoraj, a konkretnie od 16 kwietnia 2026 roku, na mapie drogowych "pułapek" pojawił się kolejny, bardzo długi czerwony odcinek.

REKLAMA

Punktualnie w samo południe CANARD uruchomił system na warmińsko-mazurskim odcinku trasy S7. Chodzi o fragment drogi między węzłami Marzewo a Pasłęk Północ. Jeśli jeździsz tą trasą regularnie, wiesz, że to odcinek, na którym wielu kierowców ponosiła ułańska fantazja. Teraz to się skończy.

Na ten moment kamery śledzą wyłącznie jezdnię w kierunku Gdańska. Mówimy o ponad 11 kilometrach, na których twoja średnia prędkość nie może przekroczyć 120 km/h (lub 80 km/h, jeśli prowadzisz zestaw z przyczepą lub ciężarówkę).

To nie jest zwykły fotoradar, przed którym wystarczy zahamować. Tutaj musisz wykazać się cierpliwością przez pełne 11,5 kilometra. Jeden mocniejszy docisk pedału gazu i system wyliczy, że byłeś zbyt szybki.

To nie jest przypadek, że droga ekspresowa S7 stała się nowym ulubieńcem drogowców. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym wyraźnie upodobało sobie tę trasę. Nie tak dawno temu kamery zawisły na odcinku Rychnowo – Olsztynek Zachód (ponad 10 km kontroli). Jakby tego było mało, już wiemy, że to nie koniec.

Kolejny odcinkowy pomiar prędkości jest właśnie montowany na obwodnicy Kielc. Wygląda na to, że "Siódemka" staje się najlepiej monitorowaną drogą w kraju. Dlaczego? Statystyki są bezlitosne. Jeden system OPP wyłapuje średnio 6,5 tysiąca wykroczeń rocznie, podczas gdy zwykły fotoradar ledwie 1,6 tysiąca. Rachunek jest prosty, to rozwiązanie jest po prostu skuteczniejsze w "dyscyplinowaniu" kierowców.

Mandaty w 2026 roku

Jeśli zapomnisz o nowych kamerach, Twój portfel poczuje to niemal natychmiast. Taryfikator mandatów nie jest łaskawy, a progi punktowe sprawiają, że prawo jazdy można stracić szybciej, niż zdążysz dojechać do bramek na autostradzie.

Oto jak wyglądają obecne stawki za przekroczenie prędkości:

  • do 10 km/h: 50 zł i 1 punkt karny,
  • 21–25 km/h: 300 zł i 5 punktów karnych,
  • 31–40 km/h: 800 zł i 9 punktów karnych,
  • 61–70 km/h: 2000 zł i 14 punktów karnych.
  • Pamiętajcie o recydywie. Jeśli w ciągu ostatnich dwóch lat dostałeś już mandat za prędkość (powyżej 30 km/h), nowa kara zostanie podwojona. Wtedy jedna chwila zapomnienia na trasie S7 może cię kosztować nawet 5000 złotych.

    System działa brutalnie prosto. Kamera na wjeździe robi zdjęcie i zapisuje dokładną godzinę. Kamera na wyjeździe robi to samo. Komputer dzieli dystans przez czas i voilà, ma twoją średnią prędkość. Nie pomogą tu gwałtowne hamowania pod samym masztami, jeśli wcześniej gnałeś ile fabryka dała.

    Czytaj także:

    Warto przed trasą zerknąć na interaktywną mapę CANARD. Choć znaki informujące o pomiarze (D-51a i D-51b) muszą stać przy drodze, wielu kierowców wciąż je ignoruje, traktując je jak zwykłe ostrzeżenie przed fotoradarem.

    "Siódemka" uczy pokory i to uczy bardzo drogo. Moja rada? Włącz tempomat, ustaw "bezpieczne" 120 km/h i ciesz się podróżą. Wyjdzie taniej i zdrowiej dla nerwów.