Łukasz Mejza na tle ulicy
Łukasz Mejza znowu to zrobił Fot. Polsat News, YT; Canva Pro; montaż: naTemat.pl

Łukasz Mejza znowu przyciągnął uwagę drogówki. Poseł Prawa i Sprawiedliwości pędził drogą ekspresową z prędkością, która zmusiła policjantów do wypisania mandatu, a to dopiero początek kłopotów polityka, którego licznik punktów karnych bije rekordy.

REKLAMA

Kolejne doniesienia o rajdach posła Mejzy rzucają jeszcze więcej światła na jego styl jazdy. Choć tym razem parlamentarzysta przyjął karę bez oporów, jego bogata historia drogowych wykroczeń może wkrótce doprowadzić do bardzo dotkliwych konsekwencji.

Pogoń za Mejzą pod Zieloną Górą

Zgodnie z informacjami podanymi przez RMF FM, funkcjonariusze drogówki zatrzymali polityka PiS w okolicach Zielonej Góry. Łukasz Mejza poruszał się drogą ekspresową, na której obowiązuje ograniczenie do 120 km/h. Według ustaleń reporterów, poseł pędził z prędkością przekraczającą 150 km/h, co oznacza złamanie przepisów o ponad 30 km/h.

Policjanci nie mieli taryfy ulgowej – za to wykroczenie Mejza został ukarany mandatem w wysokości 800 zł. Na jego konto wpłynęło również 9 punktów karnych. Co istotne w tej sprawie, tym razem parlamentarzysta nie robił problemów i mandat po prostu przyjął, rezygnując z próby unikania odpowiedzialności.

Wcześniejsze wybryki i 200 km/h na liczniku

To nie pierwszy raz, kiedy Łukasz Mejza pokazuje, że przepisy o ruchu drogowym traktuje dość swobodnie. Najgłośniejszy incydent z jego udziałem miał miejsce w październiku 2025 roku na trasie ekspresowej S3 w okolicach Polkowic. Wówczas licznik w samochodzie posła pokazał zawrotne 200 km/h. Przekroczył on wtedy dozwoloną prędkość aż o 80 km/h.

Wtedy sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. Mejza odmówił przyjęcia mandatu w wysokości 2,5 tys. zł, zasłaniając się immunitetem. Sprawa stała się medialnym skandalem, co ostatecznie zmusiło polityka do zmiany frontu. W połowie października ubiegłego roku zapowiedział zrzeczenie się przywilejów i zobowiązał się do zapłaty kary oraz wpłacenia równowartości mandatu na cele związane z pomocą ofiarom wypadków drogowych.

Poseł PiS straci prawo jazdy?

Problemy Łukasza Mejzy narastają lawinowo, a jego status "króla szos" jest coraz mocniej dokumentowany przez służby. Oprócz wspomnianych zatrzymań przez patrole, polityk ma na koncie całą serię wykroczeń zarejestrowanych przez system automatyczny. Fotoradary przyłapały go w aż dziewięciu innych przypadkach, w tym na rażących przekroczeniach o 40 i 60 km/h.

Zasłanianie się immunitetem stało się w pewnym momencie już nieskuteczne. Ostatnio poseł PiS prawidłowo zrzekł się ochrony parlamentarnej w sprawach dotyczących licznych wykroczeń drogowych, w tym wielokrotnego i rażącego łamania limitów prędkości. Jednak jak informuje RMF FM, suma punktów karnych oraz skala naruszeń przepisów oznaczają w tym przypadku, że po zakończeniu wszystkich procedur administracyjnych Łukasz Mejza straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Wygląda więc na to, że wkrótce poseł PiS będzie musiał zamienić fotel kierowcy na miejsce pasażera lub komunikację publiczną.