MINI Countryman
Moje ulubione MINI? MINI Countryman. Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

Kiedy w 2001 roku pierwszy egzemplarz "nowożytnego" MINI opuszczał taśmę produkcyjną w Oksfordzie, ortodoksyjni fani marki pewnie pukali się w czoło. "Niemcy z BMW zepsują legendę" – mówili. Tymczasem mamy kwiecień 2026 roku i właśnie mija równe 25-lecie produkcji nowych MINI. Przez to ćwierćwiecze marka nie tylko nie zginęła, ale stała się globalnym fenomenem.

REKLAMA

Zanim jednak przejdziemy do tego, co dzieje się dzisiaj, warto na chwilę zerknąć w lusterko wsteczne. Wszystko zaczęło się w 1959 roku, kiedy Sir Alec Issigonis stworzył auto, które miało być po prostu tanie i oszczędne.

Wyszła mu jednak ikona motoryzacji. Klasyczne Mini zdefiniowało na nowo pojęcie przestrzeni i zwrotności, a sukcesy wersji Cooper w rajdach w latach 60. dały początek legendzie o "gokartowej frajdzie z jazdy".

Czytaj także:

Przełom nastąpił jednak, gdy stery przejęło BMW Group. 26 kwietnia 2001 roku rozpoczęła się nowa era. Niemcy zachowali brytyjskie DNA, ale dorzucili do tego swoją jakość i inżynierię. Od tamtego momentu w samej Wielkiej Brytanii wyprodukowano już blisko 4,7 miliona egzemplarzy.

Mój wybór? Nieoczywisty

W 2026 roku oferta marki jest szersza niż kiedykolwiek. Mamy klasyczne "hatchbacki", kabriolety, a nawet ekstremalne wersje John Cooper Works, które w zeszłym roku biły rekordy sprzedaży.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Ale jeśli zapytacie mnie, które MINI jest najlepsze do "życia", bez wahania wskażę na model, który dla wielu jest kontrowersyjny. Chodzi o MINI Countryman.

Ortodoksi twierdzą, że MINI w wersji SUV to profanacja. Ja lubię to MINI, bo łączy gokartowość z ogromną przestrzenią w środku. Pozwala cieszyć się marką bez konieczności zostawiania połowy bagażu i dwójki znajomych na krawężniku, jeśli mamy dłuższy wyjazd w większym gronie.

logo

Ostatnio zabrałem wersję S ALL4 w trasę do Zakopanego i wiecie co? To auto wciąż ma w sobie tę iskrę. Precyzja układu kierowniczego i to, jak ten samochód "klei się" w zakrętach, sprawia, że zapominasz, iż siedzisz w rodzinnym crossoverze. MINI Countryman to dla mnie złoty środek, co oczywiście nie deklasuje w moich oczach pozostałej gamy!

MINI to teraz prąd i bezpieczeństwo

Patrząc na dane za 2025 rok, widać wyraźnie, w którą stronę idzie marka. Sprzedano ponad 288 tysięcy aut, z czego ponad jedna trzecia to samochody elektryczne. Na rynkach takich jak Holandia czy Szwecja "elektryki" stanowią już ponad połowę sprzedaży.

Czytaj także:

Co więcej, dzisiejsze MINI to nie są już "puszki", którymi strach było się rozbić. Najnowsze generacje regularnie zgarniają 5 gwiazdek w testach Euro NCAP. Za ten progres odpowiada potężne zaplecze technologiczne.

Fabryka w Oksfordzie to serce operacji, gdzie nowy samochód zjeżdża z linii co 78 sekund, ale nie zapominajmy o Swindon czy Hams Hall, gdzie powstają silniki i elementy karoserii.

Czytaj także:

25-lecie współczesnego MINI to nie tylko świętowanie sukcesów, ale też spojrzenie w przód. W 2026 roku marka stawia na indywidualizm. Jedną z najciekawszych nowości jest edycja MINI Paul Smith, która składa hołd brytyjskiej elegancji. Wybór kolorów, słynne paski na masce czy wielobarwne dachy, to wszystko sprawia, że posiadanie MINI to coś więcej niż transport z punktu A do punktu B. To manifestacja stylu życia.