
Już w sobotę 16 maja w Wiedniu odbędzie się wielki finał Konkurs Piosenki Eurowizji 2026. Polskę reprezentuje Alicja Szemplińska z utworem "Pray", która wywalczyła awans podczas pierwszego półfinału. O występie reprezentantki Polski, jej szansach w finale oraz potencjalnych zwycięzcach tegorocznej Eurowizji opowiedział w rozmowie z naTemat Konrad Szczęsny – dziennikarz, członek redakcji Eurowizja.org oraz OGAE Polska.
Dla Alicji Szemplińskiej tegoroczny występ ma szczególne znaczenie. Wokalistka miała reprezentować Polskę już podczas Konkursu Piosenki Eurowizji 2020, jednak konkurs został odwołany z powodu pandemii COVID-19. Sześć lat później wróciła na eurowizyjną scenę z utworem "Pray" i wywalczyła upragniony awans do finału.
Alicja Szemplińska na Eurowizji 2026. Ekspert: Czysta klasa
– Moim zdaniem występ Alicji w półfinale był bardzo, bardzo wyróżniający się. Mam takie poczucie – i widziałem to też w wielu komentarzach, że poziom wokalny pierwszego półfinału był raczej niski, a Alicja na tym tle zdecydowanie się wyróżniła, ponieważ technicznie jest znakomita – ocenia półfinałowe show Konrad Szczęsny.
Jak podkreśla ekspert, największe wrażenie zrobiła przede wszystkim wokalna perfekcja reprezentantki Polski. – Każdy dźwięk był perfekcyjnie trafiony i mimo pewnego stopnia zaawansowania samego występu – przecież Alicja musiała wspiąć się na platformę – nie przeszkodziło jej to śpiewać po prostu czysto, bardzo czysto – ocenia.
Zdaniem Konrada Szczęsnego ogromne znaczenie dla awansu Polski do finału miały również "bardzo korzystna, właściwie najlepsza z możliwych" przedostatnia pozycja startowa oraz sama koncepcja występu wyreżyserowanego przez Kamila Staszczyszyna.
– Myślę, że ten występ w swojej prostocie był bardzo dopasowany do piosenki i świetnie oddawał jej charakter. To utwór o pokonywaniu własnych słabości, trudnej i wyboistej drodze, upadkach oraz podnoszeniu się po nich, a także o tym, by się nie poddawać i żyć na własnych zasadach – tłumaczy dziennikarz Eurowizja.org i OGAE Polska. Ta koncepcja sceniczna doskonale oddawała zarówno tekst utworu, jak i jego przesłanie – dodaje.
Ekspert zwraca też uwagę na stronę realizacyjną polskiego występu. – W kamerach było – jak mówi Jacek Dębowski, który reżyserował ten występ – czysto. Bardzo czysto i bardzo porządnie. Było kilka naprawdę spektakularnych ujęć, zarówno pokazujących choreografię, jak i samą Alicję, choćby w momencie, gdy kroczyła po wybiegu – mówi.
Szczęsny nazywa występ Alicji w półfinale "czystą klasą". – Bardzo porządny występ – coś, co przyciągało uwagę widza, wyróżniało się i zostawało w pamięci – podsumowuje.
Polska w top 10 Eurowizji? "Przekornie wierzę w jurorów"
Mimo że widzowie zgodnie chwalą występ Alicji, to pojawia się krytyka pod adresem samego utworu. Eurowizyjny ekspert uważa jednak, że "Pray" wyróżnia się na tle całej tegorocznej stawki.
– To pierwszy utwór w historii konkursu będący taką mieszanką soulu, R&B i rapu. To kompozycja, jakiej na Eurowizji jeszcze nie było. Myślę, że był to bardzo odważny wybór, bo często mówi się, że Eurowizja rządzi się swoimi prawami, a tutaj tak naprawdę zadecydowały oryginalność i fakt, że jest to utwór mocno inspirowany amerykańskim brzmieniem – ocenia.
Jak przyznaje, jeszcze przed półfinałem pojawiały się obawy, czy tak nietypowa propozycja przypadnie do gustu europejskim widzom. – Po półfinale nie mamy już wątpliwości, że się spodobała – i to bardzo. To ogromnie cieszy – mówi.
Według eksperta sama historia stojąca za "Pray" dodatkowo wzmacnia przekaz polskiej piosenki. – Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę przesłanie tego utworu – czyli opowieść o dążeniu do marzeń, które bywa bardzo wymagające, podczas którego popełnia się błędy i trafia na niewłaściwych ludzi, ale mimo wszystko człowiekiem wciąż kieruje chęć ich spełnienia – to fakt, że sama piosenka również idzie pod prąd konkursowym nurtom i konwencjom, jest bardzo wymowny i jeszcze mocniej wzmacnia jej przekaz – podkreśla.
Czy Polska ma szansę na wysokie miejsce w finale? Szczęsny pozostaje optymistą. Mimo że w ubiegłym roku jury surowo oceniło Justynę Steczkowską, ekspert – jak sam mówi – "przekornie wierzy w jurorów". Jego zdaniem to właśnie od nich Alicja Szemplińska może otrzymać w finale bardzo mocne wsparcie. Uważa też, że jurorzy wysoko ocenili jej występ już na etapie półfinału.
– Myślę, że fakt, że Alicja została wyczytana jako ostatnia, może dobrze wróżyć. Rok temu z ostatniej koperty w półfinale została wyczytana Ukraina, która – jak się później okazało – ten półfinał wygrała – zauważa. – Ja obstawiałbym, że Alicja była w top 5 tego półfinału i myślę, że jurorzy hojnie ją wsparli, ponieważ był to wokalny majstersztyk i czysta klasa – dodaje dziennikarz.
Szczęsny uważa też, że Polska może realnie powalczyć o miejsce w czołowej dziesiątce.
– Szczerze mówiąc, sam obstawiłem jej miejsce w top 10 w zakładach bukmacherskich, więc manifestuję i wizualizuję, że właśnie tak będzie. Myślę, że Alicja się wyróżni. Oczywiście musimy pamiętać, że w finale konkurencja jest większa – wystąpi aż 25 utworów – ale Alicja wylosowała drugą połowę finału i pojawi się na scenie jako 18. To dobra wiadomość, bo przyjmuje się, że druga połowa jest korzystniejsza – widzowie mają wtedy występy świeżo w pamięci, a to zwiększa szanse, że oddadzą głos właśnie na taki utwór – tłumaczy dziennikarz.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Kto wygra Eurowizję 2026? Liczy się nie tylko Finlandia
Kto natomiast ma największe szanse na zwycięstwo? Choć bukmacherzy stawiają przede wszystkim na Finlandię, Konrad Szczęsny widzi więcej potencjalnych scenariuszy.
– Powiedziałbym, że walka o zwycięstwo może rozegrać się między Danią, Australią i Francją. Być może w tym gronie znajdzie się też Grecja, choć akurat w jej triumf wierzę trochę mniej. No i niestety muszę powiedzieć też o Izraelu. Dostaję od znajomych oglądających konkurs dużo sygnałów, że reprezentujący ten kraj wokalista śpiewa znakomicie. A biorąc pod uwagę determinację Izraela, myślę, że ich szanse na zdobycie trofeum wciąż są wysokie – dodaje.
Przypomnijmy, że Eurowizja wzbudza w tym roku duże kontrowersje w związku z uczestnictwem Izraela. We wrześniu ubiegłego roku Niezależna Międzynarodowa Komisji Śledcza ONZ ds. Okupowanych Terytoriów Palestyńskich wydała raport, w którym stwierdzono, że państwo dopuszcza się lud***jstwa na Palestyńczykach w Strefie Gazy.
W proteście przeciwko udziałowi kraju w konkursie z wydarzenia wycofały się Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia i Słowenia. Ponadto ponad tysiąc artystów z całego świata, w tym z Polski, podpisało apel nawołujący do bojkotu tegorocznej edycji konkursu. Również podczas półfinałowego występu reprezentanta Izraela na widowni słychać było gwizdy i okrzyki sprzeciwu.
Dziennikarz eurowizja.org i OGAE Polska zdradza również swoich osobistych faworytów. Najbardziej kibicuje reprezentującej Australię Delcie Goodrem. – To wielka gwiazda tamtejszej sceny i spełnienie marzeń fanów, którzy od lat chcieli zobaczyć ją na Eurowizji. Uważam, że klasa obroni się sama. Jest fenomenalna i wydaje mi się, że zachwyci wszystkich swoim doświadczeniem oraz wokalną perfekcją – mówi.
Szczęsny trzyma też kciuki za Danię. – To coś nowoczesnego, po duńsku, bardzo w duchu pokolenia Z. To niezwykle ciekawa propozycja – zarówno pod względem prezentacji, jak i samego głosu oraz kompozycji – ocenia.
Na koniec ekspert wraca jednak do reprezentantki Polski. – Oczywiście kibicuję też Alicji i życzę jej jak najlepszego wyniku – takiego, który stanie się dla niej nowym otwarciem i pomoże rozpędzić karierę również na rynkach międzynarodowych. Wiem, że ma takie aspiracje, przecież stoi za nią brytyjska wytwórnia, a to świetna rzecz – podsumowuje.
Konrad Szczęsny przewiduje, że "czeka nas bardzo ciekawy finał". I dodaje: "Nie zapominajmy jednak, że Eurowizja znajduje się dziś w szczególnym momencie i wokół konkursu narasta wiele kontrowersji. Jak to wszystko wpłynie na przyszłość wydarzenia – przekonamy się już po sobocie".
Sobotni finał Eurowizji 2026 rozpocznie się o godzinie 21. Transmisję na żywo będzie można oglądać w TVP 1 i na TVP VOD oraz na oficjalnym kanale Eurovision Song Contest na YouTube.
