
Statystyczny Polak spędza na pracy (także tej domowej) 17 godzin tygodniowo mniej niż jego małżonka. Po powrocie do domu ma podany obiad, a dziećmi zajmowała się żona. Czeka na niego tylko kanapa. Panowie, czas z niej wstać. Nie dlatego, że rośnie Wam piwny brzuszek. Ani się obejrzycie, a na tej kanapie zostaniecie sami.
REKLAMA
Zostaliście zdradzeni i rozszyfrowani. Piotr Pacewicz doniósł na Was podczas Kongresu Kobiet. W długim i szczerym wystąpieniu obnażył Wasze wszystkie największe przywary. Nazwał Was leniami. Ale nie warto się na niego obrażać. Bo jeśli jego tekst pomoże Wam wstać z kanapy, na której spędzacie czas zamiast dzielić z małżonką rodzinne obowiązki, to tylko lepiej dla Was.
Urlop od rodziny
O co chodzi? Podczas Kongresu Kobiet dziennikarz "Gazety Wyborcze" Piotr Pacewicz wygłosił wystąpienie dotyczące współczesnej roli mężczyzny. Można przeczytać je w internecie, "Krytyka Polityczna" opublikowała je pod tytułem "Donos na męskiego lenia".
O co chodzi? Podczas Kongresu Kobiet dziennikarz "Gazety Wyborcze" Piotr Pacewicz wygłosił wystąpienie dotyczące współczesnej roli mężczyzny. Można przeczytać je w internecie, "Krytyka Polityczna" opublikowała je pod tytułem "Donos na męskiego lenia".
Pacewicz przytoczył w nim porażające liczby. Z danych Fourth European Conditions Survey, czyli ankiety dotyczącej warunków życia w Unii Europejskiej wynika, że statystycznie mężczyzna w Polsce pracuje o 17 godzin krócej niż kobieta. "17 godzin, prawie pół etatu. 17 godzin tygodniowo daje rocznie sześć tygodni" – mówił dziennikarz i podsumował, że czas spędzany przez mężczyzn na oglądaniu telewizji to prawdziwy urlop ojcowski. "Od własnej rodziny" – podsumował.
Nawet jeśli kogoś nie razi jeszcze sama dysproporcja, to do wyobraźni mogą przemówić już jej konsekwencje – kolejną liczbą, którą dziennikarz przytoczył było 3 proc. Tylko tyle osób w Polsce z problemami zwraca się do ojców.
Nic w tym zresztą dziwnego. Jak powiedział mi, zapytany o problem, socjolog dr Marek Szopski: – Jeśli ojciec jest rzadko obecny w domu, jeśli po powrocie nie można mu przeszkadzać, bo jest zbyt zmęczony, to powoduje powstawanie dystansu. A im dłużej on się utrzymuje, tym trudnej go pokonać.
Mężczyzna – zdaniem Pacewicza – staje się wyłączony z życia rodzinnego.
Dzieje się
Wie o tym na przykład psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger. W jednym z wywiadów przyznał, że sam uległ kiedyś pokusie, by pogrążyć się we własnych sprawach (studiowanie filozofii wschodu), ale w porę zorientował się, że poświęca dzieciom zdecydowanie zbyt mało czasu. – Zrozumiałem, że miłość do dzieci, która znajduje swój praktyczny wyraz w ilości czasu i uwagi, jaką się im poświęca, też jest praktyką duchową. Kto wie, czy nie najważniejszą. Uczy bowiem uważnego przeżywania chwili, bycia tam, gdzie się jest – powiedział w rozmowie z blogerką. Teraz to samo mówi swoim pacjentom.
Wie o tym na przykład psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger. W jednym z wywiadów przyznał, że sam uległ kiedyś pokusie, by pogrążyć się we własnych sprawach (studiowanie filozofii wschodu), ale w porę zorientował się, że poświęca dzieciom zdecydowanie zbyt mało czasu. – Zrozumiałem, że miłość do dzieci, która znajduje swój praktyczny wyraz w ilości czasu i uwagi, jaką się im poświęca, też jest praktyką duchową. Kto wie, czy nie najważniejszą. Uczy bowiem uważnego przeżywania chwili, bycia tam, gdzie się jest – powiedział w rozmowie z blogerką. Teraz to samo mówi swoim pacjentom.
Uświadamianiem mężczyznom, jak ważna jest ich postawa w stosunku do dzieci zajmują się już od jakiegoś czasu także media i organizacje pozarządowe. Onet.pl zrobił niedawno kampanię "Ojciec? Obecny!", którą poparli między innymi dziennikarz Tomasz Kin, zastępca redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" Michał Okoński, czy Jacek Olszewski, mąż zmarłej siatkarki Agaty Mróz, który dziś samodzielnie wychowuje córkę. "Gazeta Wyborcza" zainicjowała akcję "Powrót taty", w której czytelnicy między innymi dzielili się doświadczeniami dotyczącymi własnych ojców.
Inicjatywa Tato.net od lat organizuje warsztaty, konferencje i cykliczne spotkania dla przyszłych ojców, ojców, ojców z synami i ojców z córkami. Specjalnie dla nich powstał też pierwszy serwis poradnikowy Tatapad.pl. Wyszły pierwsze książki, między innymi świetny "Dziennik ciężarowca" Tomasza Kwaśniewskiego.
Sami musimy zadbać o siebie
Podobnych inicjatyw oczywiście nigdy dość. Zwłaszcza, że – jak powiedział mi dr Marek Szopski – młodzi ludzie wcale nie są bardziej otwarci niż pokolenie rodziców. – Oni stanowią zwykle nośnik zmian. W tym przypadku następuje raczej konserwatyzacja młodych w stosunku do pokolenia lat 60. Myślę, że można spodziewać się ponownego podziału ról według pewnej wizji, którą przyzwyczailiśmy się nazywać tradycyjnym modelem rodziny – powiedział.
Podobnych inicjatyw oczywiście nigdy dość. Zwłaszcza, że – jak powiedział mi dr Marek Szopski – młodzi ludzie wcale nie są bardziej otwarci niż pokolenie rodziców. – Oni stanowią zwykle nośnik zmian. W tym przypadku następuje raczej konserwatyzacja młodych w stosunku do pokolenia lat 60. Myślę, że można spodziewać się ponownego podziału ról według pewnej wizji, którą przyzwyczailiśmy się nazywać tradycyjnym modelem rodziny – powiedział.
Dr Szopski zauważył, że tendencja, którą można zaobserwować wśród warstwy osób średnio-zamożnych z dużych miast, przypomina mu sytuację, która miała miejsce w latach 50. w USA. – W czasie II wojny światowej z kraju wyjechało 15 mln mężczyzn, których musiały zastąpić na stanowiskach pracy kobiety. Kiedy mężczyźni wrócili do kraju, powiedzieli im: wracajcie do domu. Na to było już za późno, wykonywały więc dwie role – ocenił.
W tej chwili w Stanach model rodziny każdy określa sam, nie ma wzorca, do którego się wraca. Zdaniem socjologa przyczyniła się do tego rewolucja, którą przyniósł wyż demograficzny zbuntowanych młodych. – To sytuacja trudna do powtórzenia. U nas młodych nie ma tak wielu, więc mają większą zdolność do przystosowywania się do starych modeli – zaznacza dr Szopski.
Dlatego we wstawaniu z kanapy powinno pomagać też państwo – stwarzając odpowiednie warunki prawne do tego, by ojciec i matka mogli w miarę równo rozkładać role. Tymczasem u nas wciąż premiowany jest model, w którym to kobieta spędza pierwsze lata życia z dzieckiem, a ojciec może włączyć się w wolnym czasie.
Największe zmiany muszą jednak zajść w nas samych. Dlatego, panowie, czas powstać z kanapy. Albo zostaniecie na niej sami.
Czytaj także:
