Dominic McLaughlin w serialu "Harry Potter"
HBO trzyma tożsamość Lorda Voldemorta w sekrecie. To on może przesądzić o losie serialu "Harry Potter" Fot. materiał prasowy; kadry z serialu "Harry Potter" i filmu "Harry Potter i Kamień Filozoficzny". Montaż: naTemat

Twórcy "Harry'ego Pottera" nie powinni dopuścić do żadnego przecieku. Ich siła tkwi w anonimowości jednej z najważniejszych postaci świata magii i czarodziejstwa. Dzięki niej HBO ma szansę zrobić wokół serialu wielki szum. Czy skorzysta z asa, którego chowa w rękawie?

REKLAMA

Serialowy reboot "Harry'ego Pottera" musi stawić czoło dwóm przeszkodom. Jedną z nich są dawni fani, którzy racjonalnie krytykują J.K. Rowling za transfobiczne wypowiedzi podsycające nienawiść wobec osób transpłciowych w Wielkiej Brytanii, a drugą jest dziedzictwo uwielbianej na całym świecie filmowej serii – ostatnia jej część trafiła na srebrny ekran w 2011 roku, czyli wbrew pozorom nie tak dawno.

HBO, które powierzyło kierownictwo nad projektem Francesce Gardiner (scenarzystce z wprawą w adaptacjach literatury młodzieżowej), ma jednego asa w rękawie. Serial posiada broń, która już stała się obiektem debat w kręgu czytelników Rowling. Nowy "Harry Potter" może zyskać dzięki niej rozgłos, jeśli dobrze o nią zadba. Jeżeli twórcy użyją jej z głową, drugi sezon nie odpędzi się od ciekawskich widzów.

Lord Voldemort to największa broń 1. sezonu "Harry'ego Pottera". Wyjaśniamy, dlaczego

Swego czasu portal Redanian Intelligence, który specjalizuje się raczej w tematyce związanej z serialem "Wiedźmin" Netflixa, donosił nieoficjalnie, że aktor, który zagra Lorda Voldemorta, arcywroga chłopca z błyskawicą na czole, został już wybrany i ma pojawić się w kilku odcinkach pierwszego sezonu "Harry'ego Pottera". HBO zamierza trzymać w tajemnicy tożsamość odtwórcy Czarnego Pana do czasu jego pojawienia się na małym ekranie.

Jeśli HBO zdoła zachować anonimowość Lorda Voldemorta do czasu emisji, "Harry Potter" tylko na tym zyska. W pierwszym sezonie, który adaptuje "Kamień Filozoficzny", antagonistę ujrzymy zapewne dopiero w finale – nie liczmy zatem na długie sceny z jego udziałem. Odkrycie tego sekretu w czasie rzeczywistym zachęci publiczność do śledzenia dalszych odsłon serialu. Krótkie cameo nie zaspokoi ciekawości fanów książek o "chłopcu, który przeżył"; nie pokaże w pełni aktorskich możliwości odtwórcy okrutnego czarnoksiężnika.

Dalsza część artykułu poniżej.

Warunkiem, jaki musi spełnić ekranowy Lord Voldemort, jest dobre nazwisko. W mediach społecznościowych już krążą pogłoski o tym, że wroga Gryfona może zagrać kobieta, co samo w sobie rodzi ryzyko oburzenia po prawej stronie barykady (i nie tylko). Z dobrym nazwiskiem nawet ta decyzja może się obronić.

Ostatnio w programie "The Claudia Winkleman Show" Ralph Fiennes dał swoje błogosławieństwo Tildzie Swinton. Gwiazdora zapytano o to, co sądzi na temat możliwości obsadzenia jej w roli Voldemorta. Dawny odtwórca przeciwnika Harry'ego Pottera przyznał, że jego koleżanka po fachu byłaby w serialu "fantastyczna".

W swojej długoletniej karierze Swinton zagrała wiele postaci, których płeć określano jako niejednoznaczną. W 2005 roku powierzono jej rolę anioła Gabriela w filmie akcji "Constantine", a w latach 90. wcieliła się w tytułowego androgynicznego szlachcica w dramacie "Orlando" na podstawie powieści Virginii Woolf.