Koncert, Pantera i Neurosis
3 zespoły, które nagrały słaby debiut, a potem zostały klasykami. Foto: Zamrznuti tonovi, Geoffrey Clowes, hlphoto/Shutterstock

Są zespoły, które zaliczyły naprawdę słaby debiut. Mimo to po czasie stały się klasykami, które do dziś inspirują kolejne pokolenia muzyków. Przeanalizujemy trzy takie przypadki.

REKLAMA

Historia muzyki zna przypadki zespołów, które już debiutem pokazały swój potencjał. Nie wszystkie grupy potrafią jednak działać jak Hitchcock i zacząć od trzęsienia ziemi. A mimo tego potem tworzą albumy, które rzucają i fanów, i krytyków na kolana.

Pantera, czyli od glam rocka po klasyków metalu

Zespół Pantera to dziś jedna z najważniejszych grup w historii metalu, ale ich droga na szczyt wcale nie była łatwa. Początki formacji pokazują, że nawet największe legendy mogą zaczynać od przeciętnych, a nawet słabych albumów.

Pantera powstała w 1981 roku w Teksasie. W swoich pierwszych latach działalności zespół grał muzykę inspirowaną glam rockiem. I już to brzmi strasznie. Gdy posłucha się ich debiutanckiej płyty, "Metal Magic", można poczuć tylko zażenowanie. To było po prostu słabe i to nawet na ten niezbyt wyszukany gatunek. Co gorsza grupa wydała potem jeszcze trzy takie krążki.

I kiedy wydawało się, że Pantera przejdzie do historii jako nic nieznacząca kopia Motley Crue, zrobiła TO. W 1990 roku ukazał się jej album "Cowboys from Hell" (już z wokalistą Philem Anselmo, który niedawno śpiewał na Mystic Festival), który całkowicie odmienił brzmienie zespołu. Zespół porzucił glam metal i postawił na cięższe, bardziej agresywne granie, które później nazwano groove metalem.

Płyta okazała się ogromnym sukcesem i do dziś uznawana jest za "prawdziwy debiut" zespołu. To właśnie od niej zaczęła się światowa kariera Pantery. Kolejne albumy tylko potwierdziły ich klasę. "Vulgar Display of Power" jest do dziś jednym z najważniejszych wydawnictw w historii metalu, "Far Beyond Driven" ugruntowało pozycję Pantery, a nieco niedoceniane "The Great Southern Trendkill" pokazało, że formacja wraz z rozwojem kariery potrafiła grać coraz brutalniej.

Szkoda tylko, że zespół zakończył karierę w wyniku wewnętrznych konfliktów i po przeciętnym "Reinventing the Steel" nic już nie stworzył.

Neurosis, czyli zacznij od hardcore'a i stwórz nowy gatunek

Kolejny przykład: Neurosis. Powstała w 1985 roku grupa, która dziś uchodzi za jedną z najbardziej innowacyjnych, na początku swojej działalności grała dość prostacki hardcore punk. Jej debiutancki album "Pain of Mind" z 1987 roku nie wyróżniał się znacząco na tle innych tego typu wydawnictw.

Przełom nastąpił dopiero na "Souls at Zero" z 1992 roku. Krążek był pierwszym wyraźnym krokiem w nowym kierunku i często uznawany jest za prapoczątek charakterystycznego stylu Neurosis. Był to jednak tylko wstęp do wspaniałych "Through Silver in Blood", "Time of Grace", "Sun that Never Sets" i "The Eye of Every Storm".

Neurosis udało się stworzyć unikalne brzmienie. Pełne ciężaru, dusznej atmosfery i nieprzyjemnych emocji (sięgacie po ich twórczość na własną odpowiedzialność!). Słuchanie muzyki członków grupy to wręcz doświadczenie.

Warto dodać, że dyskografia zespołu stała się fundamentem post-metalu i zainspirowała pokolenie młodszych artystów na całym świecie.

Dalsza część artykułu poniżej.

Deathspell Omega, czyli o tym, jak black metal zachęca do czytania o filozofii

I wreszcie może nawet najważniejszy współczesny black metal. Deathspell Omega to jeden z najbardziej enigmatycznych zespołów w historii tego gatunku (nie jest nawet w pełni jasne, kto w nim gra!). Choć dziś kojarzeni są z ambitnymi, eksperymentalnymi albumami i filozoficznymi tekstami, ich początki były znacznie bardziej konwencjonalne.

Zespół powstał we Francji pod koniec lat 90. i początkowo grał po prostu zwykły black metal. Ich wczesne nagrania, w tym debiutancki album "Infernal Battles" był próbą nagrania na nowo tego, co kilka lat wcześniej wymyślili już choćby Skandynawowie z Darkthrone.

Na początku XXI wieku grupa przeszła jednak radykalną przemianę artystyczną. Album "Si Monvmentvm Reqvires, Circvmspice" to dzieło znacznie bardziej złożone, pełne dysonansów, nietypowych struktur i głębokiej, "teologicznej" warstwy tekstowej. Muzycy przyznają do dziś, że zaczęli inspirować się m.in. twórczością... Krzysztofa Pendereckiego.

Kolejne wydawnictwa, takie jak "Fas – Ite, Maledicti, in Ignem Aeternum" czy "Paracletus" ugruntowały pozycję Deathspell Omega jako jednego z najbardziej innowacyjnych zespołów w ekstremalnym metalu. Ich twórczość to dziś nie tylko muzyka, ale też zachęta do wzięcia udziału w lekcji filozofii. Pokażcie mi drugi taki zespół, który inspiruje do sięgania po prace Georgesa Bataille'a (liryki grupy są inspirowane jego przemyśleniami)!

Deathspell Omega wywarło ogromny wpływ na rozwój black metalu, inspirując liczne zespoły do eksperymentowania z formą i treścią. Ich podejście pokazuje, że nawet w tak rygorystycznym gatunku można przesuwać granice i tworzyć coś zupełnie nowego.