Yanosik
Nowa funkcja w Yanosiku. Powstała we współpracy z... policją Fot. Shutterstock

Policyjne statystyki wylądowały w popularnej aplikacji Yanosik. Po co? A no po to, żeby wspierać działanie aplikacji i bezpieczeństwo, bo w najbardziej niebezpiecznych miejscach usłyszysz ostrzeżenie.

REKLAMA

Nie ma co ukrywać, statystyki z 2025 roku napawają sporym optymizmem. O 2,4 proc. spadła ogólna liczba wypadków drogowych, a ofiar śmiertelnych było aż o 12,9 proc. mniej. Wniosek nasuwa się sam: to był najbezpieczniejszy rok na naszych drogach w historii. Można by pomyśleć: "super, robota zrobiona, możemy się rozejść".

Ale potem patrzysz na twarde dane i widzisz, że i tak życie straciło 1651 osób. To wciąż o 1651 za dużo. Drogówka doskonale o tym wie, dlatego nie zamierza spoczywać na laurach i klepać się po plecach.

Każde uratowane życie jest na wagę złota, a walka o bezpieczeństwo na drogach trwa. Mundurowi właśnie odpalili projekt, który dla wielu kierowców będzie sporym, ale jakże potrzebnym zaskoczeniem.

Nawigacja samochodowa zacznie do ciebie gadać inaczej

Funkcjonariusze postanowili wejść w nasze smartfony i dogadali się z operatorem absolutnego hitu wśród zmotoryzowanych nad Wisłą. Tak, chodzi o aplikację Yanosik. To właśnie ona stała się fundamentem nowej, ogólnopolskiej inicjatywy pod hasłem "Zwolnij - niebezpieczny punkt!".

Na czym to polega w praktyce? Wyobraź sobie, że jedziesz z rodziną na urlop albo po prostu przebijasz się rano do pracy. Zbliżasz się do miejsca, w którym statystycznie najczęściej dochodzi do potężnych dzwonów.

Może to być z pozoru nudna, kilkukilometrowa prosta (gdzie noga sama opada na pedał gazu), zdradliwe skrzyżowanie czy słabo widoczne przejście dla pieszych. W takich momentach z głośnika usłyszysz specjalny komunikat głosowy.

logo

Nawigacja samochodowa ostrzeże cię wyraźnie, żebyś uważał. System typuje te miejsca na bazie twardych danych i policyjnych statystyk o najczęstszych kolizjach.

Taki nagły komunikat w aplikacji ma nie tylko ostrzegać, ale przede wszystkim zadziałać jak kubeł zimnej wody. Policja w swoim komunikacie jasno punktuje sprawę: "nadmierna prędkość nadal pozostaje jedną z głównych przyczyn najtragiczniejszych zdarzeń drogowych".

Wystarczy ułamek sekundy gapiostwa, chwila odwrócenia uwagi do radia czy telefonu i nieszczęście gotowe. Ten krótki alert głosowy ma cię po prostu zresetować i przywrócić twoją uwagę na drogę. Zmusza do zredukowania tempa dokładnie tam, gdzie najłatwiej o błąd. Kto wie, może to właśnie to jedno zdanie z głośnika telefonu uratuje komuś życie.

Yanosik to nie wszystko

Co ciekawe, do inicjatywy "Zwolnij - niebezpieczny punkt!", którą koordynuje Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, dołączył nie tylko cyfrowy asystent kierowców. W sprawę zaangażowała się też firma Screen Network.

Specjalne spoty tej kampanii będą dosłownie rzucać się w oczy. Zobaczymy je na potężnych ekranach LED rozlokowanych przy głównych trasach komunikacyjnych, na dworcach, stacjach paliw, a nawet przed wielkimi centrami handlowymi.

Trzeba przyznać, że to jedna z tych akcji policji, która ma szansę faktycznie coś zmienić w świadomości kierowców poprzez zapobieganie, a nie tylko wypisywanie mandatów po fakcie. Zobaczymy, jak ten system sprawdzi się w praniu, ale ja trzymam za niego mocno kciuki. Przyda się nam wszystkim.