Bąkiewicz
Fala hejtu na policję po incydencie z Bąkiewiczem. Fot. shutterstock

Po akcji zatrzymania Roberta Bąkiewicza i Ruchu Obrony Granic w Berlinie konta niemieckiej policji w mediach społecznościowych zalały tysiące nienawistnych komentarzy. Policja wszczęła postępowania wobec hejterów.

REKLAMA

"Niemieccy policjanci atakują polskich obywateli – takie przesłanie niesie wideo, które właśnie wywołuje burzę w mediach społecznościowych" – pisze w czwartek (18.06.2026) dziennik "Berliner Zeitung". Chodzi o zatrzymanie przez policję Roberta Bąkiewicza i kilku innych członków Ruchu Obrony Granic po zamieszaniu, jakie wybuchło we wtorek, w pobliżu poświęconego polskim ofiarom wojny Kamienia Pamięci w Berlinie.

Gazeta dodaje, że w internecie pojawiają się liczne pełne nienawiści komentarze skierowane przeciwko niemieckiej policji i jej "brutalnym działaniom". Jak czytamy, "otwierają się stare rany historii". Wiele z komentarzy nawiązuje bowiem do okresu drugiej wojny światowej i niemieckich zbrodni na Polakach.

Groźby śmierci wobec policjantów

"Większość komentarzy na stronach takich jak X i YouTube jest skierowana przeciwko Niemcom, ich policji lub rządowi Niemiec" – czytamy.

Według rzecznika policji Floriana Natha, cytowanego przez "Berliner Zeitung", do środy po południu na kanałach mediów społecznościowych policji pojawiło się prawie 6 tysięcy komentarzy dotyczących tego zdarzenia. "Znaczna część z nich to komentarze pełne nienawiści pochodzące ze środowisk skrajnej prawicy" – pisze gazeta.

Kilku funkcjonariuszy, którzy brali udział w akcji, otrzymało groźby śmierci. W związku z tym wydział ds. bezpieczeństwa państwa przy Krajowym Urzędzie Kryminalnym wszczął kilka postępowań przygotowawczych – informuje berliński dziennik.

Podziękowania za akcję

Wydarzenia rozgrywające się w pobliżu Kamienia Pamięci w Berlinie spowodowały też inne reakcje. "Jest też druga strona, która określa demonstrację jako akcję propagandową konserwatywno-nacjonalistycznej partii PiS i chwali berlińską policję za jej interwencję" – dodaje dziennik.

Jak sprawdziła DW, tylko na platformie X do czwartkowego południa pojawiło się pod postem o akcji 2,1 tysiące komentarzy, wiele z nich w języku polskim, choć pojawiają się też wpisy po niemiecku i angielsku. Podczas gdy jedni piszą o "hańbie" i "nieszanowaniu polskich obywateli", inni dziękują niemieckiej policji za zatrzymanie "prymitywnych chuliganów" i dopytują, czy nie można ich "choć na trochę zatrzymać".

Głos w mediach społecznościowych zabrali także przedstawiciele niemieckiej Polonii. "Szacunek dla polskich ofiar II wojny światowej to nie kwestia do dyskusji. Ale upamiętnianie ich przez zorganizowaną prowokację – dzień przed Forum Polsko-Niemieckim, ważnym dla obu naszych krajów i dla Polonii – nam nie służy. (…) To dialog daje Polonii realny głos w Niemczech. Pamięć zasługuje na powagę. A my, Polonia, zasługujemy na to, by nie być zakładnikiem cudzych rozliczeń politycznych" – napisała Adrianna Tomczak, dyrektorka Biura Polonii w Niemczech.

Przebieg zamieszania

Do incydentu doszło we wtorek, 16 czerwca, niedaleko Urzędu Kanclerskiego, gdzie ustawiony jest Kamień Pamięci, upamiętniający polskie ofiary niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej Grupa ok. 15 osób z Ruchu Obrony Granic z Robertem Bąkiewiczem na czele, zamierzała odbyć demonstrację z transparentami i dużym drewnianym krzyżem. Nie mieli jednak na to pozwolenia policji.

Jeden z policjantów w języku polskim zaproponował grupie zorganizowanie stacjonarnego zgromadzenia w pobliskim Parku Rzeźb lub udanie się do miejsca pamięci pojedynczo. Gdy grupa mimo to ruszyła w kierunku pomnika, doszło do szamotaniny z funkcjonariuszami, podczas której członkowie ROG wielokrotnie krzyczeli "Gestapo!" w stronę funkcjonariuszy. W rezultacie wobec sześciu osób zastosowano środki ograniczające wolność. Po zakończeniu czynności policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione.

Opracowanie: Monika Stefanek