Kierowca
Od środy nowe przepisy dla kierowców. Ta grupa zapłaci 5 razy więcej i... bardzo dobrze Fot. Shutterstock

Od środy, 24 czerwca 2026 roku, wchodzi w życie nowe rozporządzenie związane z kierowcami. Jeśli komuś się wydawało, że po utracie prawka za promile jego portfel niespecjalnie to odczuje, to teraz zderzy się z twardą ścianą. Opłata za kurs reedukacyjny szybuje w kosmos.

REKLAMA

Do tej pory obowiązkowy kurs reedukacyjny dla osób, które straciły uprawnienia za jazdę po alkoholu lub kierowanie pod wpływem narkotyków, kosztował 500 zł. Bądźmy poważni, w dzisiejszych czasach to równowartość raptem baku paliwa w dużym SUV-ie klasy premium. Zero elementu odstraszającego.

Od 24 czerwca to się diametralnie zmienia. Zgodnie z najnowszym rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 2 czerwca, stawka rośnie aż pięciokrotnie. Nowa cena to okrągłe 2,5 tys. zł. Chcesz przejść procedurę na odzyskanie prawa jazdy? Płać i płacz.

Czytaj także:

Skąd ten szokujący wzrost cen?

Projektodawcy wreszcie zeszli na ziemię i wprost przyznali, że poprzednia kwota była po prostu śmieszna i całkowicie nieadekwatna do obecnych realiów ekonomicznych i społecznych.

Podwyżka ma działać jak kubeł lodowatej wody. Przede wszystkim ma pełnić funkcję prewencyjną i skutecznie zniechęcać do wsiadania za kółko po używkach, ale to nie wszystko. Kwota 2500 zł pozwoli w końcu pokryć realne koszty fachowców.

W uzasadnieniu noweli czytamy, że szkolenia prowadzą przecież wysoko wykwalifikowani eksperci, legitymujący się studiami podyplomowymi i latami doświadczeń w terapii uzależnień.

"Społeczeństwo zdecydowanie potępia kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwości (...), zatem opłata za kurs reedukacyjny nie może być zbyt niska" – podkreślają autorzy rozporządzenia. Trudno się z tym nie zgodzić.

Jak to wygląda w praktyce? WORD-y mają nowy program

Za organizację tych specyficznych szkoleń wciąż odpowiadają wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Sama forma pozostaje dość intensywna, bo "wpadkowicze" muszą zaliczyć dwa ośmiogodzinne spotkania w niewielkich grupach (maksymalnie do 15 osób). Ale uwaga, tu też jest ważna nowość: rozszerzono program zajęć.

Oprócz oczywistych statystyk wypadkowych, analizowania zmian behawioralnych czy sprawdzania wpływu używek na czas reakcji za kierownicą, dołożono potężny moduł uświadamiający. Co to oznacza w praktyce?

Wykładowcy będą teraz szczegółowo omawiać wpływ alkoholu na rozwój chorób sercowo-naczyniowych i onkologicznych. Uczestnicy mają zrozumieć, że igranie z używkami to nie tylko ryzyko skasowania auta czy pójścia do więzienia, ale też potężny cios we własne zdrowie.

Czy perspektywa wydania 2500 zł na kurs sprawi, że z dnia na dzień z dróg znikną nietrzeźwi kierowcy? Zapewne nie, ale mocne uderzenie po kieszeni to często jedyny język, który przemawia do wyobraźni osób łamiących prawo.