
Z myślą o największych pasjonatach, Toyota Central Europe wystawia na specjalną licytację zaledwie siedem egzemplarzy kultowego GR Yarisa. I to nie byle jakich, bo mówimy o absolutnie topowych, limitowanych wersjach specjalnych. Ceny? Kosmiczne, ale nadwyżka idzie na szczytny cel.
Nie oszukujmy się, Toyota GR Yaris to obecnie prawdziwy jednorożec. W świecie, w którym wszyscy przechodzą na prąd (co, jak wiecie, potrafi być fascynujące, ale to inna bajka), ten trzydrzwiowy hot-hatch z rajdowym rodowodem udowadnia, że inżynieria z krwi i kości wciąż żyje.
Samochód ten został dosłownie wykuty na odcinkach specjalnych. Palce maczali w nim najlepsi inżynierowie i kierowcy zespołu TOYOTA GAZOO Racing, a także sam Akio Toyoda.
Co my tu mamy pod maską? Sercem tej bestii jest trzycylindrowy silnik 1.6 turbo. Generuje równe 280 KM i 345 Nm momentu obrotowego. Kiedy połączymy to z fenomenalnym, rajdowym napędem na cztery koła GR-FOUR (z przednim i tylnym dyferencjałem Torsen LSD) oraz manualnym ręcznym hamulcem, dostajemy potwora, który katapultuje się do setki w 5,2 sekundy. Ultralekkie nadwozie z włóknem węglowym sprawia, że auto klei się do drogi jak złe.
Siedem sztuk na całą Polskę. Jak zdobyć swojego GR Yarisa?
Polski oddział japońskiej marki doskonale wie, że takie wozy muszą trafić w odpowiednie ręce. Dlatego licytacja GR Yarisów to jedyna droga, by wstawić jedno z tych siedmiu aut do swojego garażu. Kto pierwszy, ten... niekoniecznie lepszy. Kolejność zgłoszeń nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia.
Jak to działa? Klienci zainteresowani zakupem zgłaszają swojemu dilerowi chęć udziału w licytacji. Można to zrobić online lub stacjonarnie. Deklarujecie maksymalną kwotę, jaką jesteście w stanie wyłożyć na stół.
Diler potwierdza zaliczkę i w waszym imieniu staje do wirtualnej walki. Jeśli przegracie, zaliczka wraca na wasze konto. Proste i uczciwe. A co najważniejsze: nadwyżka wylicytowanej kwoty ponad cenę wywoławczą trafia w całości na organizację charytatywną. Szanuję to podejście.
Na polskim rynku do ustrzelenia są konkretnie dwa modele. Łącznie siedem sztuk, z czego każda to kolekcjonerski rarytas, którego produkcję ograniczono globalnie do zaledwie 200 egzemplarzy.
GR Yaris MORIZO RR, czyli zabawka samego prezesa
Pierwsza z nich to GR Yaris MORIZO RR. To auto stworzone pod czujnym okiem samego Akio Toyody (który na torach ściga się właśnie pod pseudonimem Morizo). Tym konkretnym modelem startował zresztą w 2025 roku w 24-godzinnym maratonie na torze Nürburgring.
Czym różni się od standardu?
Z zewnątrz poznacie go po rewelacyjnym lakierze Gravel Khaki, masce i regulowanym spojlerze z karbonu oraz żółtych zaciskach hamulcowych. W środku wita nas zamszowa kierownica i żółte przeszycia. Cena wywoławcza? Startujemy od poziomu 319 900 zł. Licytacja tego wariantu odbędzie się już za chwilę, w dniach 1–8 lipca 2026.
Sébastien Ogier 9x World Champion Edition, czyli mistrzowski sznyt
Druga propozycja to hołd dla żywej legendy WRC. GR Yaris Sébastien Ogier (9x World Champion Edition) świętuje aż dziewięć mistrzowskich tytułów Francuza. Bazą jest tutaj wersja Aero Performance z 6-biegowym manualem, ale prawdziwa magia dzieje się w oprogramowaniu napędu.
Mamy tu dwa unikalne tryby aktywowane specjalnymi przyciskami (żywcem wyjętymi z rajdówki Rally2):
Wizualnie auto powala lakierem Black Gravite, który nawiązuje do rajdówek z sezonu 2025. Do tego francuska flaga na grillu, niebieskie zaciski hamulcowe, zjawiskowe matowo-czarne felgi i... autograf Morizo na przedniej szybie.
W środku znajdziecie pionową (!) dźwignię hamulca ręcznego obszytą skórą, co jest po prostu mokrym snem każdego fana rajdów. Tu cena wywoławcza wynosi 296 900 zł, a o trzy dostępne sztuki będzie można powalczyć w dniach 10–17 lipca 2026.
Dawno żadna akcja sprzedażowa nie zrobiła na mnie takiego wrażenia!
