
Dlaczego w Tatrach nie ma koszy na śmieci? Pytają kolejni turyści, którzy narzekają, że nawet najmniejsze papierki muszą znosić ze sobą ze szczytów albo zostawiać w schroniskach. Jedno nagranie z udziałem niedźwiedzia z Murowańca w tej sytuacji wyjaśnia wszystko.
Niedźwiedzie w Tatrach naprawdę poczynają sobie bardzo dobrze. Chodzą blisko szlaków, jeden zaskoczył niedawno wędrowców zdobywających Rysy. Podchodzą też blisko domów i schronisk, gdzie stają się prawdziwym utrapieniem. Jednego z nich w akcji uwieczniono pod popularnym schroniskiem Murowaniec w Dolinie Gąsienicowej. I właśnie to nagranie daje wiele do myślenia.
Napad niedźwiedzia w tatrzańskim Murowańcu. Dorwał się do śmieci
Spotkanie niedźwiedzia w Tatrach to z jednej strony marzenie wielu turystów, jak tych, którzy nagrali niedźwiedzia na Nosalu w Tatrach, a z drugiej jednak powód do strachu. Te ogromne drapieżniki to bowiem nie potulne misie, a jednak poważne zagrożenie. Takie spotkania nieraz kończyły się poważnymi wypadkami, a nawet śmiercią turystów.
Czasami, żeby spotkać niedźwiedzia, naprawdę nie trzeba zapuszczać się daleko. Idealnym dowodem jest nagranie ze schroniska Murowaniec, które pojawiło się w sieci 30 czerwca na profilu @tatry_official. Krótki filmik nagrany przez turystów pokazuje moment napadu na schroniskowe śmietniki.
Młody niedźwiedź wczesnym rankiem dorwał się do worków na śmieci. Choć kosze są dość małe i nie pozwalają na sięgnięcie do ich zawartości od góry, to taka konstrukcja nie zatrzymała drapieżnika. Miś sięgnął łapą do jego zawartości, żeby wyciągnąć z nich resztki zostawione tam przez turystów. Na szczęście świadkowie wiedzieli, jak zachować się podczas tego spotkania.
Niedźwiedzie w Tatrach żywią się śmieciami. Dlatego koszy na śmieci nie ma na szlakach
I właśnie to konkretne nagranie powinien zobaczyć każdy turysta. Zwłaszcza że wiele osób narzeka na brak koszy na śmieci na szlakach. Ludziom nie chce się znosić skórek po bananach, pustych butelek po napojach czy nawet woreczków po kanapkach. Zdarza się, że właśnie takie śmieci w Tatrach są zostawiane przy szlakach i stanowią idealne zaproszenie dla niedźwiedzi.
Zresztą tak samo działa to w przypadku resztek jedzenia wyrzucanych do lasu w górach "żeby sobie zwierzątka zjadły". Ogryzki, resztki kanapek czy wspomniane wcześniej skórki od bananów owszem, rozłożą się w naturze, ale przy okazji będą zaproszeniem dla dzikich zwierząt do pojawiania się przy szlakach. A kiedy pojawią się tam raz, będą wracać, stopniowo przyzwyczajając się do obecności człowieka i stałego dokarmiania. A to będzie niebezpieczne dla nich, ale i dla nas.
I właśnie to zagrożenie sprawia, że w górach nie ma i nie będzie śmietników przy szlakach. Nawet te w schroniskach są problemem. Schronisko Murowaniec będzie musiało popracować nad bezpieczniejszą formą. Słowacy już od dawna zamykają swoje altany w specjalnych klatkach. Nawet mieszkańcy Zakopanego proszeni są o zabezpieczanie kontenerów z odpadami, aby utrudnić do nich dostęp niedźwiedziom.
Równocześnie pozostaje jednak inny problem. Żadna forma aktualnych zabezpieczeń nie zatrzyma zapachu. A to one w dużej mierze wabią niedźwiedzie w Tatrach niebezpiecznie blisko domów i schronisk. To tym bardziej niebezpieczne, że na Słowacji częste wędrówki po wioskach kończą się dla tych pięknych drapieżników odstrzałem. Więc zanim wyrzucisz kolejny śmieć obok szlaku, pomyśl o przyszłości niedźwiedzi i innych zwierząt w górach.
