
Opel zmienia się na lepsze nie tylko w kwestii designu. Pierwsze wcielenie Grandlanda było mocno nijakie, ale teraz to kompletnie inna bajka. Do tego mamy wersję PHEV, która dla wielu kierowców będzie kuszącym wyborem. Albo nawet jedynym sensownym, bo z tym wiąże się jeden problem.
Jeśli Opel kojarzy wam się jeszcze ze stylistyką, w której nic się nie zmienia, ta odsłona Grandlanda pokazuje najnowszy i bardzo dobry kierunek marki. Nowa Astra czy Frontera też wyglądają świetnie, ale Grandland drugiej generacji prezentuje się najlepiej. Może nawet trochę futurystycznie?
Nowoczesny design kompaktowego SUV-a
Auto ma 4,65 m długości. W rozstawie osi prawie 2,8 m. Szerokość – nieco ponad 1,9 m. Z zewnątrz to samochód, do którego idealnie pasuje określenie kompaktowy SUV. Uwagę przyciąga kilka wizualnych detali, m.in. wzór świateł czy podświetlane logo marki.
Dużym atutem tego Opla jest przestrzeń w środku. Mamy sporo miejsca w dwóch rzędach siedzeń, ale zwróćcie też uwagę na deskę rozdzielczą. Postawiono na cyfrową obsługę, a wizualnie przypomina mi to projekt z Peugeota, co oczywiście nie może dziwić, ze względu na jeden koncern.
Wejdźmy w szczegóły. Grandland nie świeci tanim plastikiem, w ogóle środek jest wykonany bardzo przyzwoicie. Duży plus za proste i wygodne rozwiązanie z "podstawką" na smartfona, pod którą znajduje się jeszcze ładowarka indukcyjna. Docenicie też liczbę schowków na różne drobiazgi. Pod tym względem to na serio przemyślane auto.
Multimedia i obsługa? Postawiono na bardzo proste, kafelkowe menu. Wiem, że niektórzy mieli niespodzianki z pracą systemu, ale ja nie zauważyłem ani jednej wpadki podczas całego testu. Łączyłem smartfona z autem poprzez Apple CarPlay i działało to wzorowo. Co ważne, zostały fizyczne przełączniki od klimatyzacji. I dobrze, bo przeniesienie tych funkcji na ekran byłoby już kłopotliwe.
Największa zaleta wnętrza to prawdopodobnie fotele, które sprawdziłem w trasie na 600 km. Elektrycznie regulowane w 10 kierunkach, pokryte skórą Nappa... bardzo wygodne. To jednak część dodatkowego pakietu o wartości 8 tys. zł, więc za komfort po prostu trzeba dopłacić.
Bagażnik ma 550 litrów pojemności, co jest po prostu wynikiem bardzo dobrym i zapewnia przestrzeń na walizki dla kompletu pasażerów.
Napędy Grandlanda: miękka hybryda, PHEV i elektryk
Jeśli do tej pory z Grandlandem jest tak dobrze... to w czym tkwi haczyk? Przede wszystkim w napędach, a bardziej w wyborze najbardziej skutecznego. Super, że Opel daje wachlarz propozycji i oprócz hybrydy typu plug-in mamy jeszcze miękką hybrydę oraz wersję elektryczną.
Tylko że miękka hybryda to 3-cylindrowy silnik o pojemności 1.2 litra i mocy 145 KM. Ta jednostka może okazać się zbyt skromna, szczególnie gdy zabierzecie komplet pasażerów i ruszycie w dłuższą podróż. A jeszcze gorzej, gdy będziecie tak jeździć regularnie. Opcja na prąd to z kolei wybór dla świadomego klienta. Wiele osób doceniłoby rozszerzoną ofertę na mocniejsze miękkie hybrydy.
Dlatego na razie opcja PHEV, którą testowaliśmy, wydaje się najciekawszym kompromisem. Mamy tu silnik 1.6 i jednostkę elektryczną, a moc całego układu to 195 KM. Pojemność akumulatora to 17,9 kWh. W teorii zasięg WLTP na prądzie wynosi 85 km, ale mi udało się wykręcić maksymalnie 70 km. Wszystko zależy od stylu jazdy, ja starałem się być bardzo "eko" i myślę, że trudno byłoby przebić ten wynik. A próbowałem dwa razy.
Ładowanie: bez tego PHEV nie ma sensu
Z hybrydą typu plug-in trzeba pamiętać o co najmniej dwóch kwestiach. Po pierwsze, trzeba ją ładować. Jeśli nie macie zamiaru tego robić, ta wersja nie ma sensu. Pełny potencjał napędu uwalnia się tylko w momencie, gdy macie chociaż trochę doładowany akumulator. Poza tym wyłącznie jazda na prądzie pozwoli zauważyć, że realnie oszczędzacie.
Dam wam prosty przykład. Podczas tygodniowego testu regularnie ładowałem się w garażu w domu jednorodzinnym, gdzie jest fotowoltaika i wallbox. Mogłem zostawić auto podpięte na noc, rano miałem pełny akumulator. I kolejnego dnia załatwiałem wszystkie sprawy jeżdżąc wyłącznie w trybie elektrycznym. Wtedy w ogóle nie myślicie o tankowaniu benzyny.
I tu dochodzi nam druga sprawa. Grandland PHEV jest cięższy (masa własna to prawie 1,9 t), więc jeśli nie chcecie korzystać z zalet tego napędu, będziecie mieć auto ze zbędną nadwagą. Do tego ta wersja jest sporo droższa, ale cennik zostawmy sobie na koniec.
Jak jeździ i ile pali Opel Grandland PHEV?
Opel Grandland PHEV przyspiesza do 100 km/h w niecałe 8 sekund. Ma 7-biegową, automatyczną skrzynię biegów, która... nie przeszkadza, a to już dużo. Trudno mi wskazać kilka najważniejszych cech zza kierownicy tego Opla, bo okazał się przewidywalny, ale na plus.
Ma dobrze wyciszone wnętrze, zawieszenie dostrojone bardziej na komfort i układ kierowniczy, który da wam poczucie pewności przy każdej maksymalnej przepisowej prędkości w Polsce. Z Opla udało się wycisnąć bardzo dużo i odniosłem wrażenie, że trudno byłoby coś poprawić w tym konkretnym projekcie.
Zużycie paliwa sprawdziłem oczywiście po rozładowaniu akumulatora. Wyniki wyszły przewidywalnie, bo to już nie czasy, kiedy rozładowane hybrydy typu plug-in zamieniały się w paliwożerne potwory. Pod względem oszczędności aż przypomniał mi się teraz Opel Astra w dieslu.
W mieście maksymalne zużycie w Grandlandzie PHEV wyniosło 7,3 l. Przy 120 km/h nie przekroczyłem 7 l. Jadąc z autostradową prędkością Opel potrzebował 8,5 l. Kolejny dowód na to, ze fajnie mieć trochę prądu w akumulatorze, chociaż wiadomo, że w długiej trasie trudno będzie o to zadbać. Zresztą na drogach krajowych, kiedy na liczniku będziecie mieć na przykład 90 km/h, Grandland zużywa zaledwie 4,5 l. To też warto docenić.
Łączny zasięg, kiedy doładujecie akumulator, może zbliżyć się do granicy 1000 km, o ile nie będziecie ciągle sprawdzać możliwości tego Opla w trybie Sport. Warto zaznaczyć, że zbiornik paliwa w Grandlandzie ma 55 l.
Ceny i finansowanie Opla Grandland
No i jeszcze cena. Najtaniej wychodzi zakup Grandlanda z miękką hybrydą za 144 900 zł. Tylko że mamy tam wspomniany już silnik 1.2 o mocy 145 KM. Najtańsza hybryda PHEV to 187 400 zł w opcji wyposażenia Edition. Nasz testowy Opel to bogatsza konfiguracja GS za minimum 202 400 zł. A wyjdzie jeszcze drożej, bo mamy kilka płatnych gadżetów. Dodajmy, że elektryk wyjściowo kosztuje 198 900 zł.
Opel ma też specjalne możliwości finansowania. Grandland PHEV w zależności od wybranej oferty może kosztować na przykład 2 149 zł brutto miesięcznie. Do tego mamy ubezpieczenie OC/AC na rok za 1 proc. ceny pojazdu, pożyczkę 0 proc. oraz leasing 101,8 proc.
Nie lubię przesadnie marudzić na ceny, ale bez dodatkowych rabatów wychodzi niepokojąco dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę chińską konkurencję. A szkoda, bo Grandland to SUV, w którym wad trzeba szukać już trochę na siłę. Tylko żeby się przebił na rynku, potrzeba solidnych rabatów w cenniku.
Więcej relacji zza kierownicy innych ciekawych aut znajdziesz na moich profilach Szerokim Łukiem na Facebooku oraz Instagramie.
