
Byliście kiedyś w Stanach? A ja znam kogoś kto był. Trzy miesiące po wizycie w Alabamie, gdzie przyglądałem się światowej premierze flagowych SUV-ów Mercedesa, los ponownie rzucił mnie za ocean. Tym razem moim celem była Karolina Południowa, a pretekstem pokaz zupełnie nowej, piątej już generacji BMW X5. Wygląda na to, że niemieccy producenci premium na dobre upodobali sobie amerykańskie południe jako baze dla swoich największych i najważniejszych przedsięwzięć w tym segmencie.
Amerykanie zdążyli już przyzwyczaić ludzkość do tego, że potrafią w rozmach. Jednak ekipa z Monachium zamiast amerykańskiego patosu, orkiestr uniwersyteckich i występów cheerleaderek, jakie zastałem u konkurencji, postawiła na pokaz technologicznej dominacji i inżynieryjnego kunsztu.
Przeanalizowałem każdy detal ich nowego auta i spędziłem długie godziny w hali produkcyjnej, by sprawdzić, czy rewolucja zapowiadana przez Bawarczyków ma solidne podstawy.
Born in the USA, czyli potęga Spartanburga
Cała ta historia zaczęła się w 1999 roku, kiedy z taśm montażowych w Spartanburgu zjechał pierwszy egzemplarz BMW X5. Niemcy zaryzykowali, tworząc zupełnie nową linię modelową z literą X i definiując na nowo to, co dziś nazywamy segmentem Sports Activity Vehicle (SAV). Od tamtej pory ta amerykańska fabryka stała się globalną stolicą bawarskich SUV-ów.
Zwiedzanie tak ogromnego, zautomatyzowanego kombinatu zawsze robi piorunujące wrażenie, bez względu na to, ile linii produkcyjnych widziało się w życiu (tym bardziej, że wcześniej widziałem tylko jedną). Obserwowanie setek robotów współpracujących w idealnej harmonii z ludźmi nad składaniem tak skomplikowanych maszyn ma w sobie coś magnetycznego.
To właśnie w Spartanburgu w sierpniu 2026 roku ruszy seryjna produkcja nowej generacji X5. Zakład stoi u progu historycznej zmiany, ponieważ nowa odsłona przynosi ze sobą coś przełomowego – model BMW iX5 będzie pierwszym w pełni elektrycznym samochodem produkcyjnym wytwarzanym w tych amerykańskich zakładach.
Aby sprostać wymaganiom nowej architektury, tuż obok wyrosła nowoczesna fabryka akumulatorów szóstej generacji.
Obiekt funkcjonuje bez użycia jakichkolwiek paliw kopalnych, co stanowi wyraźny dowód na to, że deklaracje marki o minimalizowaniu śladu węglowego to nie są tylko marketingowe slogany.
Chodząc sterylnymi alejkami fabryki, czułem, że oglądam narodziny konstrukcji, która ma przed sobą bardzo konkretne zadanie: zdefiniować standardy na nadchodzące lata.
Monolit z Monachium
Gdy opadły kurtyny, moim oczom ukazało się nadwozie, które zrywa z dotychczasowymi liniami. Neue Klasse, czyli nowy język projektowania BMW, mocno inspirowany modelami z lat 60. i 70., przyniósł X5 sylwetkę monolityczną, wręcz monumentalną. Stromy, lekko zadarty przód, którego centralnym punktem są podświetlane wąskie nerki, przypominające "rekini nos" dobrze znany z klasycznych modeli bawarskiej marki.
Atrapa chłodnicy nie pozwala pomylić tego samochodu z żadnym innym na drodze. Niezwykle ciekawie prezentują się nowe adaptacyjne reflektory LED z charakterystycznym motywem podwójnego "X" w światłach do jazdy dziennej. Elementy te są w pełni zintegrowane ze światłami mijania oraz kierunkowskazami, tworząc unikalną grafikę zarówno w dzień, jak i po zmroku.
Proporcje nadwozia o długości 4994 mm i szerokości 2000 mm zachowały klasyczny dla marki charakter, z muskularnymi nadkolami oraz dynamicznie poprowadzoną linią dachu. Gdy jednak przyjrzymy się autu z boku, zauważymy kompletny brak tradycyjnych klamek. Zastąpiło je nowatorskie rozwiązanie o nazwie BMW Winglets.
Te subtelne, aerodynamiczne wypustki są zintegrowane z płaszczyzną drzwi. Sprawiają, że powierzchnia boczna staje się gładka, a samo otwarcie elektrycznie sterowanych drzwi wymaga zaledwie muśnięcia palcem.
Podczas premiery producent zaprezentował też topowy, sportowy wariant BMW X5 M60e xDrive. Flagowy okręt bawarskiej floty, wyróżnia się specjalnymi, żółtymi światłami BMW M Yellow Lights, rasowym, czterorurowym układem wydechowym oraz 22-calowymi felgami.
Tym, którzy lubią jeszcze mocniej podkreślić swój indywidualizm, BMW po raz pierwszy pozwala na zamówienie komponentów M Performance Parts wprost z fabryki. W katalogu znajdziemy między innymi karbonowy splitter przedni, czarny spoiler dachowy o wysokim połysku czy tylny dyfuzor wykonany z aramidu. Całość można zwieńczyć kołami o rozmiarze aż 23 cali.
Król jest tylko jeden – BMW Panoramic iDrive
Wnętrze nowego X5 bez wątpienia można nazwać technologiczną rewolucją. Drzwi wejściowe, wyposażone standardowo w system domykania soft-close oraz opcjonalną funkcję automatycznego, bezdotykowego otwierania, wprowadzają nas do kabiny o niespotykanej dotąd architekturze. Kokpit został zaprojektowany horyzontalnie, z trójwymiarową, podświetlaną listwą ambientową, która rozpościera się od drzwi do drzwi, otulając pasażerów.
Niespotykany jest dobór materiałów. BMW jako pierwszy producent na świecie zastosowało w wykończeniu wnętrza naturalny łupek, który w zestawieniu ze szklanymi aplikacjami tworzy surowy, wręcz mineralny klimat, daleki od plastikowej tandety. Zapomnijcie o tradycyjnych cyfrowych zegarach ukrytych pod daszkiem za kierownicą. W nowym X5 cała obsługa opiera się na systemie BMW Panoramic iDrive sterowanym przez BMW Operating System X.
Prawdziwym hitem jest BMW Panoramic Vision, czyli zaawansowany system projekcji danych na całej dolnej szerokości przedniej szyby. Treści ściśle związane z prowadzeniem pojazdu znajdują się bezpośrednio przed oczami kierowcy.
Pozostałe informacje oraz widżety pasażerowie mogą niemal dowolnie konfigurować na centralnym, dotykowym ekranie o przekątnej 17,9 cala i za pomocą gestu przeciągania nanosić na szybę. Nad tym wszystkim czuwa trójwymiarowy wyświetlacz Head-Up. Nie wiem, czy to jeszcze BMW czy już statek Enterprise ze Star Treka.
Kolejną nowością jest BMW Passenger Screen, czyli ekran o przekątnej 14,6 cala umieszczony wprost przed pasażerem. Pozwala na niezależne oglądanie streamingu wideo, granie czy korzystanie z aplikacji podczas podróży. Co z rozpraszaniem kierowcy? Inżynierowie pomyśleli i o tym. Specjalna kamera stale monitoruje wzrok osoby za kierownicą i jeśli tylko wykryje, że kierowca zerka w stronę ekranu pasażera, wyświetlacz natychmiast się przyciemnia dzięki zintegrowanej funkcji osłony prywatności.
Gdy miejsce obok kierowcy jest puste, ekran przechodzi w tryb uśpienia, idealnie komponując się z resztą podświetlenia ambiente. Nowa kierownica wielofunkcyjna wykorzystuje technologię "shy tech", a przyciski stają się widoczne i podświetlone dopiero wtedy, gdy wejdziemy z nimi w interakcje.
O komfort podróżnych dbają seryjne fotele sportowe lub opcjonalne fotele wielofunkcyjne wyposażone w wentylację oraz masaż, obszyte tapicerką Veganza lub luksusową skórą Merino z oferty BMW Individual. Nad głowami z kolei standardowo rozciąga się wielki, odsuwany panoramiczny szklany dach.
Pięć twarzy mocy
Przechodząc do układów napędowych, stajemy przed bezprecedensową sytuacją w historii tego modelu. BMW zdecydowało się na wprowadzenie aż pięciu różnych typów napędu w jednej karoserii. Klienci otrzymają pełne spektrum wyboru: od klasycznych silników benzynowych i wysokoprężnych z technologią miękkiej hybrydy 48V, przez zaawansowane hybrydy plug-in, aż po w pełni elektryczną odmianę oraz model wodorowy.
Paletę konwencjonalną otwiera benzynowe BMW X5 40 xDrive napędzane trzylitrową, rzędową szóstką z technologią TwinPower Turbo. Jednostka generuje teraz równe 400 KM oraz 580 Nm momentu obrotowego, co oznacza przyrost mocy o 20 KM w stosunku do schodzącego modelu. Ten wariant pozwala na sprint od 0 do 100 km/h w czasie 5,3 sekundy i rozpędza się do ograniczonych elektronicznie 250 km/h.
Dla zwolenników silników Diesla przygotowano odmianę X5 40d xDrive o mocy 313 KM i imponującym momencie obrotowym na poziomie 670 Nm. Silnik ten odznacza się świetną elastycznością i według cyklu WLTP zużywa średnio od 7,0 do 7,3 litra oleju napędowego na setkę, co przy tych gabarytach auta i bagażniku mieszczącym od 650 do 1850 litrów jest rewelacyjnym wynikiem. Obie odmiany współpracują z 8-biegową skrzynią Steptronic oraz inteligentnym napędem na cztery koła xDrive.
Wyjątkowo obiecująco prezentują się zmodernizowane hybrydy plug-in. Wersja X5 50e xDrive generuje moc systemową 489 KM i 700 Nm momentu, oferując zasięg na samym prądzie wynoszący od 86 do 102 kilometrów według normy WLTP. Jeśli to wciąż mało, sportowa odmiana M60e xDrive oddaje do dyspozycji kierowcy astronomiczne 612 KM oraz 800 Nm momentu obrotowego. Taki zestaw katapultuje luksusowego SUV-a do setki w zaledwie 4,5 sekundy (lub nawet 4,2 sekundy przy pomiarze amerykańską metodą "1-foot rollout"). Zasięg bezemisyjny wynosi solidne 81–98 km, a obie hybrydy obsługują ładowanie prądem przemiennym o mocy do 11 kW.
Głównym punktem programu podczas prezentacji był jednak w pełni elektryczny iX5 60 xDrive. Wykorzystuje szóstą generację technologii eDrive opartą na instalacji o napięciu 800 woltów. Dwa silniki elektryczne dają łączną moc 578 KM oraz 805 Nm momentu obrotowego. Dzięki nowym ogniwom o cylindrycznym kształcie, akumulator mieści aż 141 kWh energii. Przekłada się to na potężny zasięg wynoszący od 645 do nawet 845 kilometrów na jednym ładowaniu.
Do tego dochodzi możliwość ekspresowego ładowania na stacjach DC z mocą do 460 kW, co pozwala naładować baterię od 10 do 80 procent w 23 minuty. Samochód oferuje również funkcję ładowania dwukierunkowego. Przyspieszenie? 4,6 sekundy do setki bezgłośnie wciska w fotel. Ofertę uzupełni w przyszłości odmiana iX5 Hydrogen, rozwijana wspólnie z Toyotą, wyposażona w płaskie zbiorniki wodoru, które idealnie mieszczą się w przestrzeni po klasycznej baterii, obiecując zasięg do 750 kilometrów.
Idealne wyważenie i cyfrowy anioł stróż
Podobnie jak w Alabamie przy premierze Mercedesa, nie było mi jeszcze dane wyjechać nowym X5 na drogi. Miałem jednak okazję porozmawiać z inżynierami odpowiedzialnymi za podwozie. Nowe X5 cechuje się niemal idealnym rozkładem mas pomiędzy osiami w stosunku 50:50 oraz standardowo montowanym zawieszeniem adaptacyjnym, co ma zagwarantować najlepsze właściwości jezdne w klasie bez uszczerbku na komforcie.
Dla bardziej wymagających kierowców przewidziano opcjonalny pakiet Adaptive Chassis Control, który łączy dwuosiowe zawieszenie pneumatyczne z systemem Integral Active Steering. Skrętna tylna oś umożliwia wychylenie kół o 3,2 stopnia, co zmniejsza średnicę zawracania o blisko 0,8 metra i drastycznie ułatwia manewrowanie tym kolosem w ciasnych miejscach parkingowych.
Na szczycie hierarchii stoi zawieszenie Adaptive Chassis Control Professional z aktywną stabilizacją przechyłów bocznych, eliminującą nurkowanie i przechyły nadwozia podczas dynamicznej jazdy. W wersjach elektrycznych oraz wodorowych zaimplementowano unikalny system BMW Soft-Stop sterowany przez centralną jednostkę zarządzającą dynamiką pojazdu "Heart of Joy". Odpowiada on za aksamitne, płynne zatrzymanie samochodu, eliminując nieprzyjemne szarpnięcie w końcowej fazie rekuperacji.
Ogromne wrażenie robi zmodernizowany zestaw systemów wspomagania jazdy SAE Poziomu 2, współpracujący z technologią BMW Symbiotic Drive. Pozwala na bezprecedensową symbiozę kierowcy z komputerem pokładowym. Możesz w dowolnym momencie skorygować tor jazdy, ominąć dziurę w asfalcie lub przyhamować bez obawy, że asystent się wyłączy lub zacznie się z Tobą siłować.
Opcjonalny system Motorway & City Assistant pozwala na w pełni autonomiczną jazdę bez trzymania rąk na kierownicy na drogach szybkiego ruchu do prędkości 130 km/h. Proces automatycznej zmiany pasa ruchu inicjuje się wyjątkowo naturalnie, bo wystarczy, że kierowca skieruje wzrok w stronę odpowiedniego lusterka bocznego, co system odczytuje jako potwierdzenie manewru.
W warunkach miejskich, dzięki niezwykle precyzyjnym mapom cyfrowym i sztucznej inteligencji, asystent potrafi samodzielnie pokonywać ronda, ustępować pierwszeństwa przejazdu czy ruszać i hamować przed sygnalizacją świetlną. Do tego dochodzi asystent parkowania, który automatycznie wykrywa wolne miejsca i potrafi samodzielnie zaparkować za jednym dotknięciem przycisku na kierownicy.
Ewolucja czy rewolucja?
Nowe BMW X5 przeszło bez wątpienia spektakularną ewolucję i jasno pokazuje, że Monachium nie zamierza brać jeńców. Podczas gdy w Alabamie oglądałem bardzo udany, ale jednak mocno zachowawczy i konserwatywny lifting SUV-ów Mercedesa, BMW postanowiło zagrać odważnie, stawiając na śmiały język wizualny Neue Klasse oraz wprowadzając do jednego nadwozia tak zaawansowane, różnorodne rozwiązania napędowe.
Rynek bardzo szybko zweryfikuje tę strategię. Klasyczne, spalinowe wersje zadebiutują w oficjalnej sprzedaży już 28 listopada 2026 roku, natomiast na warianty w pełni elektryczne oraz hybrydy plug-in przyjdzie nam poczekać do początku 2027 roku, przy czym zbieranie zamówień na nie wystartuje 8 października 2026 roku.
Jedno jest pewne – rywalizacja w klasie luksusowych, pełnowymiarowych SUV-ów wchodzi właśnie na zupełnie nowy, nieznany dotąd poziom technologicznego zaawansowania, a pracownicy zakładu w Spartanburgu z pewnością nie będą narzekać na nudę w nadchodzących latach.
