Fotoradar, most Poniatowskiego w Warszawie
Fotoradary znikają z kultowego mostu w Warszawie Fot. Shutterstock

Kiedy usłyszałem, że fotoradary znikają z Mostu Poniatowskiego w Warszawie, od razu pomyślałem, że to pewnie zapowiedź grubszych zmian. I nie pomyliłem się, bo stołeczni drogowcy przygotowali bardziej radykalny bat na kierowców.

REKLAMA

Warszawa właśnie definitywnie rezygnuje z tradycyjnych, punktowych mierników prędkości na Moście Poniatowskiego. Z sześciu żółtych urządzeń jedno już zostało zdemontowane.

Trafiło na skrzyżowanie ulic Zamienieckiej i Grochowskiej na Pradze-Południe. Gdzie wyląduje reszta? Lista nowych lokalizacji to klasyczne pułapki na kierowców.

Urządzenia zostaną przeniesione na Al. Niepodległości (w okolicach ul. Woronicza), Al. Solidarności (przy ul. Szwedzkiej), ul. Starzyńskiego, a także na Trasę Łazienkowską w okolicach Torwaru i na Al. Wilanowską tuż przy Domaniewskiej.

Więc jeśli myślicie, że kontrola prędkości na stołecznych ulicach jakkolwiek zelżeje, to muszę was zmartwić. Sprzęt będzie błyskać z nową siłą. Ale co z samym Mostem Poniatowskiego? Czy znowu będzie można tam bezkarnie cisnąć pedał w podłogę? Nic z tych rzeczy.

Odcinkowy pomiar prędkości na Moście Poniatowskiego

Zamiast żółtych budek, w których czasami w ogóle nie było aparatów, dostaniemy coś, z czym absolutnie nie da się wygrać. Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie właśnie ogłosił przetarg na montaż zaawansowanego sprzętu.

Na przeprawie pojawi się odcinkowy pomiar prędkości zintegrowany z krajową siecią CANARD. I przyznam szczerze, to jest rozwiązanie, które zamieni tę trasę w drogowy odpowiednik laboratorium.

Nowy system obejmie auta jadące w obu kierunkach pomiędzy Muzeum Narodowym a zjazdami na Wał Miedzeszyński. Mało tego! Miasto zażyczyło sobie, by system wyłapywał także wszystkich tych, którzy wjeżdżają i zjeżdżają łącznikami z Wisłostradą.

Nikomu nie upiecze się mandat za prędkość. Wymagany zakres pomiaru urządzeń ma wynosić od zaledwie 30 km/h do... 220 km/h. Jasne, jeśli na tym wąskim moście rozpędzisz się do ponad dwóch paczek, to raczej masz znacznie większy problem pod kopułą, ale drogowcy ewidentnie wolą dmuchać na zimne.

Co więcej, jako swoisty bonus, odcinkowy pomiar prędkości zagości również na samej, ukochanej przez warszawskich pościgowców Wisłostradzie.

Konserwator zabytków wkracza do akcji

Żeby było ciekawiej, wykonawca tego potężnego systemu będzie musiał stoczyć batalię estetyczną z mazowieckim wojewódzkim konserwatorem zabytków. Okazuje się, że urzędnicy wymagają "jak najmniejszej ingerencji w zabytkową tkankę wnioskowanego mostu i wiaduktu". Co to oznacza dla nas za kółkiem?

Kamery i cała ta technologiczna biżuteria mają zawisnąć na istniejących już elementach, jak choćby słupy latarni. Szafki teletechniczne muszą być z kolei jak najmniejsze i wtopione w tło. Czyli mówiąc wprost kierowca ma ich najlepiej w ogóle nie zauważyć, dopóki nie dostanie poleconego listu ze zdjęciem i rachunkiem od GITD.

Kiedy ten nowy drogowy "Wielki Brat" zacznie działać? Otwarcie ofert w przetargu zaplanowano na 18 sierpnia 2026 roku. Ktokolwiek by go nie wygrał, dostanie równo 300 dni od podpisania umowy na odpalenie kamer i włączenie ich do systemu.

Zatem macie jeszcze chwilę, żeby przyzwyczaić się do myśli, że Most Poniatowskiego w Warszawie wkrótce stanie się strefą, gdzie odjęcie nogi z gazu nie będzie już tylko kwestią rozsądku i poszanowania przepisów, a po prostu bezwzględnym obowiązkiem pod groźbą utraty sporej gotówki i punktów karnych.