
W poniedziałek (18 maja) o 6 rano na Placu Szembeka kierowca wjechał w przystanek tramwajowy. Okazało się, że był pod wpływem alkoholu. O sprawie napisał m.in. radny dzielnicy Robert Migas, który zaapelował po raz kolejny o zwężenie ulicy Grochowskiej. Wspomniał też o fotoradarze i się zaczęło...
"Dziś o 6 rano na Placu Szembeka doszło do bardzo groźnego wypadku. Pijany kierowca wjechał z dużą prędkością w przystanek tramwajowy. Na szczęście o tej porze nikogo nie było na przystanku" – napisał na Facebooku Robert Migas, radny dzielnicy Praga-Południe.
Na miejscu zdarzenia pojawiły się służby, które zatrzymały kierującego osobowym Renault. Okazało się, że za kółkiem siedział obywatel Rwandy, który miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Został zabrany na komisariat, gdzie po wytrzeźwieniu będą prowadzone z nim dalsze czynności.
To drugie, niebezpieczne zdarzenie w tym miejscu w 2026
Przypomnijmy, że do podobnego, ale bardziej tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w tej okolicy na początku roku. Dokładnie 19 stycznia, na ul. Grochowskiej (przy Placu Szembeka, w kierunku ul. Wesołej) zderzyły się dwa samochody osobowe. – Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem – informował cytowany przez serwis tvn24.pl mł. asp. Paweł Chmura, przedstawiciel stołecznej policji. Jak powiadomił st. asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej, auto uderzyło w cztery osoby, które przechodziły przez pasy drogowe. Najciężej ranny został 6-letni chłopiec, który znajdował się wśród pieszych. Dziecko w stanie krytycznym trafiło do szpitala, jednak mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować.
Do szpitala przewieziono również trzy kobiety, które odniosły obrażenia po uderzeniu dachującym samochodem.
– Kierowcy obu pojazdów zachowali się nieostrożnie – przekazała w styczniu Interii prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
"Naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez oboje kierujących pojazdami przyczyniły się w podobnym stopniu do zderzenia i skutku w postaci śmierci jednej osoby i obrażeń u trzech innych osób" – przeczytać można było później w komunikacie prokuratury.
Kierujący toyotą mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Kobieta, która prowadziła forda przyznała się i złożyła wyjaśnienia.
Miasto działa, jest fotoradar, będzie przebudowa skrzyżowania
"Fotoradar zdjęty z Mostu Poniatowskiego, który tam stanął i był bohaterem rolek Trzaskowskiego nie zapobiegł sytuacji. Może dlatego, że postawiono go tylko w jedną stronę?" – napisał radny Migas.
Chodzi o fotoradar, który zgodnie z zapowiedzią Rafała Trzaskowskiego zaraz po tragicznym wypadku na Placu Szembeka, stanął na skrzyżowaniu ul. Grochowskiej z Zamieniecką i rejestruje pojazdy jadące w stronę Wawra.
Pytanie radnego dzielnicy o fotoradar nie przypadło jednak do gustu internautom, którzy w komentarzach pod jego postem zastanawiali się, jaki wpływ na kierowanie pod wpływem mają fotoradary.
"Jak fotoradar miałby powstrzymać pijanego kierowcę przed wsiadaniem za kierownicę?", "co ma fotoradar przeniesiony z Poniatowskiego do wypadku w zwiazku z jazdą po alkoholu, na Szembeka? Serio pytam...", "Jaka jest koorelacja między stanem po spożyciu, a instalacją fotoradaru? Rozumiem, że wszędzie, gdzie dochodzi do wypadków z winy pijanych kierowców ma to związek z brakiem fotoradaru?" – czytamy pod wpisem samorządowca.
I można bulwersować się o fotoradar, ale faktycznie w tym przypadku by nie pomógł. Alkohol w organizmie kierującego nie zniknie magicznie od flesza fotoradaru. Pewnie kierowca Renault nawet go nie zdawał sobie sprawy, że jakiekolwiek fotoradary są w okolicy.
Ale to jeden przypadek z wielu. Mogą być inne, gdzie zawini brawura i nadmierna prędkość. Dlatego od początku zaznaczano, że montaż fotoradaru to jedynie doraźne rozwiązanie do momentu przebudowy Grochowskiej ze Zamieniecką, którą zapowiedziały Tramwaje Warszawskie pod koniec stycznia. O takiej potrzebie gruntownej zmiany pisze także radny Migas.
"Grochowska tak długo niebezpieczna dla ludzi jak długo będzie miała autostradowy charakter. Chcemy w @miastojestnasze to zmienić. Niestety KO pod przywództwem burmistrza Kucharskiego zamiast urealnić przekrój do dwóch pasów woli gadać bzdury o potrzebach wojskowych. Za rok przebudowa ulicy - jeszcze jest szansa na poprawę bezpieczeństwa w organizacji ruchu" – czytamy w jego poście.
Pod koniec stycznia tego roku Informator Stolicy pisał, że projekt przebudowy torowiska w ul. Grochowskiej zaplanowany jest na 2027 rok. Prace obejmą odcinek od pętli Wiatraczna do pętli Gocławek. Powstanie odwodnienie pod torami, zostaną wymienione szyny i podkłady oraz wykonane zielone nawierzchnie torowiska.
"Modernizacja torów wymusi również przebudowę licznych sieci podziemnych oraz zmiany w organizacji ruchu drogowego. (...) Kluczowe skrzyżowania, m.in. przy Placu Szembeka i ulicy Zamienieckiej, mają zyskać wyraźnie oznaczone pasy do skrętu oraz dodatkowe elementy uspokajające ruch" – opisywał przyszłą inwestycję stołeczny portal.
