
To, co właśnie pokazał Volkswagen, udowadnia, że Niemcy odrobili lekcje. Nowy elektryczny SUV, czyli Volkswagen ID. Cross, wjeżdża na rynek i robi to z przytupem. To auto, które nie tylko obiecuje, ale faktycznie dowozi i to dosłownie, bo jego parametry, technologie z wyższych klas i praktyczność mogą poważnie namieszać.
To dosyc ciekawa sprawa, bo już teraz możecie przeczytać, jak to auto jeździ, chociaż światową premierę miało dopiero teraz. Jak to możliwe? A no udostępniono mi to auto w pełnym kamuflażu i z zakrytym środkiem, żebym mógł sobie pośmigać po Amsterdamie, więc o wyglądzie nie mogłem nic powiedzieć, ale o jego osiągach już tak i w skrócie, to jest kosmos.
Jest mało elektryków na rynku, które tak dobrze zarządają energią i rekuperują. Ale jesli chcecie przeczytać więcej, to skieruję was do mojej recenzji z pierwszych jazd.
Natomiast jeśli chodzi o wygląd ID. Crossa, to napisać mogę więcej dopiero teraz. Więc zacznijmy od tego, co dla wielu Polaków jest kluczowe, czyli od przestrzeni. Powiedzmy sobie wprost: miejskie crossovery często ładnie wyglądają, ale z tyłu przypominają schowek na miotły.
Tutaj jest zupełnie inaczej. Nowy Volkswagen ID. Cross ma 4153 mm długości, a dzięki temu, że bazuje na nowoczesnej platformie MEB+, inżynierom udało się wygospodarować w środku mnóstwo miejsca.
W porównaniu do spalinowego T-Crossa, mamy tu istną rewolucję. Pojemność bagażnika to potężne 475 litrów (o 20 litrów więcej niż w spalinowym bracie!). Pod regulowaną podłogą zmieścicie na luzie dwie skrzynki z napojami. Ale to nie wszystko. Z przodu pod maską znajdziecie tzw. frunk, czyli mały, 25-litrowy schowek. To idealne miejsce na wiecznie plączący się po bagażniku kabel do ładowania. Niby detal, a jak cieszy!
Wnętrze jak w klasie premium i... zegary z Golfa I. Serio!
Wsiadamy do środka i tu kolejny szok. Volkswagen mocno popracował nad jakością. Miękko wykończona deska rozdzielcza, świetne materiały i ta "przyjemna w dotyku, metaliczna obwódka przycisków". Żadnego taniego plastiku, który trzeszczy na wybojach. Oczywiście plastik też jest, ale nie wali on tak po oczach.
Ale to, co kupiło mnie w 100 procentach, to ekrany. Centralny ekran systemu infotainment to 12,9-calowy tablet, który wreszcie działa intuicyjnie i szybko. Z kolei przed kierowcą mamy 10,25-calowe cyfrowe wskaźniki Digital Cockpit Pro.
I tu wjeżdża absolutny bajer: tryb retro! Klikacie odpowiednią opcję i nagle nowoczesne ekrany wyświetlają wam zegary żywcem wyjęte z klasycznego Golfa I z lat 80. Zamiast obrotomierza mamy wskaźnik zużycia energii, ale wizerunkowo to absolutny "sztos".
Przejdźmy jednak do konkretów, czyli do prądu. Sercem auta jest nowy silnik elektryczny APP290. Dostajemy trzy warianty mocy do wyboru: 116 KM, 135 KM oraz topowe 211 KM. Do tego dwie pojemności akumulatora: 37 kWh oraz 52 kWh netto.
Jakie są liczby? Większa bateria zapewnia zasięg do 426 km (według normy WLTP). Oznacza to, że tym autem bez stresu obskoczycie nie tylko dojazdy do pracy, ale też weekendowy wypad za miasto.
A co z ładowaniem? Szybkie ładowanie DC na stacjach to w tym aucie standard. Mniejszą baterię ładujemy prądem do 90 kW, a większą do 105 kW. Efekt? Od 10 do 80 procent dobijecie w zaledwie 23-24 minuty. Idealnie na szybką kawę na MOP-ie.
Zatrzymuje się na czerwonym świetle i robi za powerbank (V2L)
Volkswagen naszpikował ID. Crossa technologiami, które do tej pory znaliśmy z aut za grubą kasę. Na pokładzie znajdziecie m.in. nową generację asystentów jazdy. Connected Travel Assist nie tylko trzyma auto w pasie ruchu, ale potrafi też rozpoznawać sygnalizację świetlną.
Jeśli wykryje czerwone światło, potrafi samodzielnie zahamować auto do zera. Do tego mamy jazdę przy użyciu jednego ped@łu, więc zwalniacie samoistnie po prostu odpuszczając gaz.
Dla gadżeciarzy i osób aktywnych jest jeszcze jeden as w rękawie. Funkcja Vehicle-to-Load (V2L) o mocy 3,6 kW. Wyobraźcie to sobie: jedziecie na weekend, wyciągacie rowery elektryczne z bagażnika, podłączacie je do auta i ładujecie z baterii samochodu. Proste i genialne w swojej użyteczności.
W ofercie zobaczymy trzy główne wersje wyposażenia: Trend, Life oraz Style.
Gdyby tego było mało, możecie dokupić opcje, od których w głowie się kręci. System audio Harman Kardon (425 watów z subwooferem), wielki dach panoramiczny, czy... pneumatyczny masaż w przednich fotelach. Tak, masaż w aucie tego segmentu to jest absolutny kosmos.
A jeśli myślicie, że kompaktowy elektryk nie sprawdzi się na wakacjach, to jesteście w błędzie. ID. Cross (z baterią 52 kWh) pociągnie przyczepę o masie do 1200 kg. Lekki kemping, łódka czy motocykle? Żaden problem.
Przedsprzedaż w Polsce rusza jeszcze w lipcu. Jeśli cennik nie zwali z nóg, ID. Cross ma szansę stać się absolutnym hitem na naszych drogach. To, co deklarowali na początku roku Niemcy, że u nich miał on kosztować od około 28 000 euro (w przeliczeniu ok. 120 000 zł), no to może być ciekawie.
