Unijne oszczędności w kryzysie?
Unijne oszczędności w kryzysie? Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta

Pomimo głosu obywateli państw Unii Europejskiej maleją szanse na zniesienie podziału na trzy siedziby Parlamentu Europejskiego i zebranie wszystkich urzędników i posłów w jednym miejscu. W Luksemburgu, gdzie posłowie pracują zaledwie pięć dni w miesiącu powstaje nowy biurowiec za bagatela 800 mln euro. A to tylko jedna spośród kilkudziesięciu unijnych instytucji.

REKLAMA
- Od dawna opowiadałem się za jedną siedzibą Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Powinno się zlikwidować siedziby w Luksemburgu i Strasburgu - postuluje Wojciech Olejniczak, poseł do Parlamentu Europejskiego z SLD. Jest jednak sceptyczny jeśli chodzi o ograniczanie budżetów wszystkim unijnym instytucjom. - Nie możemy iść w taki łatwy populizm i ograniczanie zatrudnienia bo to zbyt poważny temat i zbyt skomplikowany.
Krzysztof Lisek
poseł do PE, Platforma Obywatelska

Parlament Europejski buduje w Luksemburgu biurowiec o powierzchni 160.000 m2 za 800 mln Euro. Teraz, kiedy mówimy o oszczędnościach ! CZYTAJ WIĘCEJ

A to rzeczywiście poważny problem - niezależna brytyjska organizacja Open Europe szacuje liczbę urzędników na 170 tys. Aż 66 procent badanych pracowników instytucji UE przyznaje, że biurokracja w instytucjach jest przerośnięta wynika ankiety przeprowadzonej kilka miesięcy temu przez firmę THINKTANK. Jeszcze bardziej sceptyczni są obywatel państw UE. W 2006 roku zebrano ponad milion podpisów pod petycją w której domagano się wybrania jednej lokalizacji dla Parlamentu Europejskiego w miejsce obecnych trzech. Utrzymanie tego podziału to koszt 83 mln euro rocznie. Protestują też ekolodzy skarżąc się na emisję CO2 generowaną przez kolumnę ciężarówek, które w stalowych pudłach przewożą dokumenty posłów.
- Dyskusja nad strukturą Parlamentu trwa od lat 90. - mówi w rozmowie z naTemat dr Kamil Zajączkowski z Centrum Europejskiego UW. - Trudno sobie wyobrazić Francję, która godzi się by w Strasburgu nie było siedziby PE. Ciężko wytłumaczyć racjonalnie, bo to kwestia symboliczna i argumenty ekonomiczne mają tu niewielkie znaczenie - ocenia. Francuzom próbuje się przeciwstawić grupa posłów, wśród nich Lidia Geringer de Oedenberg, kwestor w PE, posłanka SLD. Pod obrady wkrótce trafią przyjęte wczoraj przez Komisję Budżetową poprawki do projektu na 2013 rok, które zakładają stworzenie tylko jednej siedziby Parlamentu.
Jednak Parlament to nie jedyna z instytucji która budzi wątpliwości jeśli chodzi o wysokość wydatków. Dla przykładu sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zarabia okołu 35 tys. euro miesięcznie. Do tego przysługują mu dwa 120 metrowe mieszkania - jedno w Strasburgu, drugie w stolicy swojego kraju. Monstrualne wręcz koszty generują ambasadorowie państw członkowskich oraz ich zastępcy. Ich pakiet socjalny jest godny pozazdroszczenia - kilkanaście tys. euro pensji plus dodatek za rozłąkę z ojczyzną. Do tego mieszkanie w Brukseli, 5 lub 3 osoby służby i samochód z kierowcą. Duże środki pochłaniają też ekspertyzy zamawiane przez unijne instytucje. Jak wyjawił mi niedawno jeden z profesorów Uniwersytetu Warszawskiego za przygotowaną przez niego ekspertyzę liczącą trzy strony Unia zapłaciła pięciokrotność rocznych zarobków na uczelni.
Źródłem monstrualnych wręcz kosztów jest obowiązek tłumaczenia wszystkich dokumentów na 22 języki uznane za oficjalne. Ocenia się, że przyjęcie każdego kolejnego państwa generuje potrzebę zatrudnienia 4 tys. nowych tłumaczy. Obecnie na tych stanowiskach pracują 23 tys. osób, ale by zapewnić sprawne funkcjonowanie biurokratycznej maszyny potrzeba jeszcze dodatkowych 13 tys.
To musi generować koszty i generuje. 8,3 miliarda euro to co prawda zaledwie 5,7 procent unijnego budżetu, ale trzeba pamiętać, że to tylko "dodatek" do krajowej administracji. Dodatek bardzo kosztowny. Problem zaczynają zauważać sami politycy z Brukseli - komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski wzywa do ograniczenia wzrostu wydatków do 1 procenta rocznie. - Można się zastanowić nad ograniczeniem liczby asystentów i innych osób z otoczenia posłów - ocenia dr Kamil Zajączkowski z Centrum Europejskiego UW. - Trzeba się też przyjrzeć spójności i komplementarności działań unijnych instytucji - wiele z nich zajmuje się tymi samymi kwestiami, przez to nakładają się często analizy czy ekspertyzy. Są też takie sytuacje, że Komisja wysyła misję pomocową do jakiegoś afrykańskiego kraju a tam jest już 27 misji z krajów członkowskich - mówi nam europeista.