Hostel w George Town na wyspie Penang w Malezji miał łazienkę w szafie
Moje tanie podróżowanie tym razem weszło za mocno. Nocleg za 80 zł miał kilka komicznych rozwiązań i wymagał trudnych wyborów Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Kocham podróżować i wyjeżdżam tak często, jak tylko mogę. Ale takie wypady oznaczają, że czasem muszę z czegoś zrezygnować albo na czymś oszczędzić. Na wyspie Penang w Malezji był to hotel. A takie rozwiązanie doprowadziło do bardzo zabawnej sytuacji.

REKLAMA

Ledwie kilka dni temu na łamach naTemat opowiedziałam, jak to jest mieszkać w hotelu w Tajlandii, gdzie jedna noc kosztuje 3,4 tys. zł. W trakcie tej podróży zaliczyłam jednak nie tylko "krainę uśmiechu", ale i Malezję oraz Singapur. W Kuala Lumpur wynajęłam mieszkanie, a na malezyjskiej wyspie Penang postawiłam na bardzo tani hostel w centrum George Town. Na miejscu czekała mnie komiczna niespodzianka.

Tanie podróżowanie to przygoda. W Malezji kąpałam się w szafie

Moją bazą na Penangu było George Town. To zabytkowe, portowe miasto wpisane na listę UNESCO. Tamtejsze kamienice, niska zabudowa i murale zachwyciły mnie już podczas pierwszego spaceru. Właśnie w gąszczu tamtejszych uliczek znajdował się także mój budżetowy hostel. Za dwie noce zapłaciłam tylko 160 zł.

Gdzie tkwił haczyk? Cóż, jakieś 60-70 proc. tego pokoju zajmowało łóżko. Jeśli chciałam, żeby było chłodno, to musiałam zamykać okno okiennicami, bo nie było tam szyb, a po otwarciu okiennic klima nie wyrabiała z chłodzeniem. Perełką była jednak łazienka w szafie. Rozwiązanie kompleksowe – plastikowa umywalka, toaleta, a nad sedesem słuchawka prysznicowa. Coś mi mówi, że nasi patodeweloperzy chętnie obejrzą najnowszy odcinek na kanale kierunek:PODRÓŻE, w którym opowiadam między innymi o tym niezwykłym w swej prostocie noclegu.

Ciekawostek na temat Penangu będzie tam znacznie więcej. Pokażę wam o tym, jak świątynia zmieniła się w bazar, zabiorę na spacer zabytkowymi uliczkami, ale i na nocny market. W ogóle o kuchni i jedzeniu w tym odcinku będzie tak dużo, jak nigdy w historii tego kanału. Nie da się bowiem ukryć, że Penang to kulinarna stolica Malezji, a sam kraj ma podobno najlepszy street food w całej Azji Południowo-Wschodniej. I powiem wam, że coś w tym jest.