
"Gwiezdne wojny" George'a Lucasa zainspirowały wielu artystów i wynalazców. Pod ich urokiem znaleźli się też Polacy z firmy DSK, którzy wzorując się na filmowym robocie R2D2, postanowili stworzyć urządzenie wyświetlający obraz w… powietrzu. Efektem ich pracy jest Leia Display System, czyli ekran, przez który można swobodnie przechodzić.
REKLAMA
W świecie "Gwiezdnych wojen" wyświetlanie "powietrznych obrazów" nie jest niczym niezwykłym. Sztukę tę opanował chociażby robot R2D2, przez co mógł pokazać Luke'owi Skywalkerowi hologram księżniczki Lei. Umiejętności robota zafascynowały konstruktorów z polskiej firmy DSK, skłaniając ich do podjęcia próby stworzenia urządzenia imitującego "gwiezdną" technologię. Za sprawą ich wysiłków powstał Leia Display System – urządzenie pozwalające na wyświetlanie obrazów w powietrzu.
Jak to działa? Leia Display System wytwarza cienki strumień powietrza o zwiększonej wilgotności, który rozprasza światło. – Połączenie tego niewidzialnego ekranu z tylną projekcją daje efekt zawieszenia obrazu w powietrzu – tłumaczy firma na facebookowym profilu swojej technologii. Aby wytworzyć strumień powietrza o zwiększonej wilgotności, urządzenie wykorzystuje wodę destylowaną, którą wlewa się do 6-litrowego pojemnika (średnie zużycie: 200 mililitrów na godzinę). Leia Display System potrzebuje także projektora multimedialnego.
Przez widoczny na ekranie obraz mogą swobodnie przenikać różne przedmioty oraz ludzie. Dzięki czujnikom ruchu Leia Display System może służyć także za ekran dotykowy. Producent podkreślił, że urządzenie pracuje poprawnie wyłącznie w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie nie ma wiatru. Zastrzegł przy tym, że nie jest ono tzw. fog screenem.
– Fog Screen emituje turbulentną chmurę pary wodnej, na której obraz im dalej od źródła pary tym bardziej rozmyty i niewyraźny. Leia display system emituje niemal niewidoczne, laminarne strugi wilgotnego powietrza na dużą odległość dając możliwość wyświetlania obrazu w dużej rozdzielczości – napisała firma DSK.
