
Wsiadając do auta zamawianego przez smartfona, często nie mamy zielonego pojęcia, kto siedzi za kierownicą. A prawda w Warszawie okazała się wręcz brutalna. Policja przeprowadziła zmasowaną kontrolę kierowców jeżdżących na aplikację i co druga zakończyła się mandatem.
Dla wielu z nas aplikacje typu Bolt, Uber, FreeNow to dziś absolutna podstawa poruszania się po mieście. Klikasz, podjeżdża auto, płacisz i zapominasz. Wygoda jest niesamowita, ale jeśli spojrzymy na twarde dane z lipca, to włos jeży się na głowie. Stołeczna policja wzięła się za kierowców z "aplikacji" i wyniki tej obławy to totalny nokaut.
Tylko w jednym miesiącu w samej Warszawie przeprowadzono 213 takich kontroli. Efekt? Wystawiono aż 112 mandatów. To oznacza, że ponad połowa kontroli zakończyła się ukaraniem kierowcy.
Co drugi przewóz osób wiązał się ze złamaniem przepisów. I wierzcie mi, nie mówimy tu o błahostkach w stylu źle ustawionych lusterek czy braku płynu do spryskiwaczy.
Brak prawa jazdy, promile i deportacje
Statystyki, które opublikował stołeczny Wydział Ruchu Drogowego, pokazują prawdziwą skalę patologii. Funkcjonariusze zatrzymali 59 dowodów rejestracyjnych i 10 praw jazdy. Aż 19 samochodów było w takim stanie lub ich kierowcy nawywijali tak bardzo, że musiały odjechać na lawecie.
Najlepsze jest jednak to, kto w ogóle tymi autami kierował. Aż 22 osoby świadczące usługi przewozowe nie miały uprawnień do prowadzenia pojazdów. Wyobrażacie to sobie?
Wsiadacie do samochodu, a gość za kółkiem formalnie nawet nie jest kierowcą. Co więcej, czterech "szoferów" wylegitymowało się podrobionym dokumentem. Do tego doliczmy dwóch nietrzeźwych i trzech poszukiwanych przez organy ścigania.
Do tego wobec pięciu skontrolowanych, którzy okazali się być obcokrajowcami, od razu, na miejscu sporządzono wnioski o wszczęcie procedury deportacyjnej z Polski.
Akcja "Bezpieczne przewozy" musi stać się standardem
Działania pod kryptonimem "Bezpieczne przewozy", w których policjantów wspierała też Straż Graniczna i warszawscy urzędnicy, to jasny sygnał, że skończyło się przymykanie oka. I szczerze? Bardzo dobrze. Taka zmasowana kontrola policji w tym sektorze musi stać się normą, a nie tylko wakacyjnym zrywem.
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
Możemy dyskutować o tym, jakie zawieszenie ma najnowszy SUV premium i zachwycać się wyciszeniem kabiny, ale prawda jest taka, że żaden motoryzacyjny komfort nie uratuje nas, gdy trafimy na kierowcę bez uprawnień i po promilach.
Codziennie powierzamy im swoje życie, a statystyki pokazują, że wchodząc do "taksówki z apki", czasami bierzemy udział w ruletce. Czas z tym skończyć.
