
Agnieszka Fitkau-Perepeczko postanowiła opowiedzieć o tym, jak wygląda jej życie na emeryturze. Aktorka, którą widzowie znają m.in. z serialu "M jak miłość", pobiera dwa świadczenia emerytalne – jedno polskie, drugie zagraniczne. Jak sama przyznała, "oba są dziadowskie", choć dla wielu starszych Polaków byłyby marzeniem.
Agnieszka Fitkau-Perepeczko nie jest pierwszą rodzimą gwiazdą starszego pokolenia, która zabiera głos w sprawie wysokości świadczeń emerytalnych. W wywiadzie dla portalu Jastrząb Post powiedziała, że pobiera dwie emerytury, co wśród seniorów nie jest niestety normą. Aktorka, która prywatnie była żoną Marka Perepeczki ("Janosik"), wyraziła swoje niezadowolenie w związku z kwotami, jakie otrzymuje na swoje konto.
Agnieszka Fitkau-Perepeczko ma dwie emerytury. Nie umrzesz z tego, ale nie poszalejesz za bardzo"
We wspomnianej rozmowie Fitkau-Perepeczko wyjaśniła, że może liczyć na podwójną emeryturę. Polskie świadczenie gwarantuje jej miesięcznie 2 tysiące złotych. Z Australii polska aktorka otrzymuje 2 tysiące dolarów, co po przeliczeniu na polską walutę daje około 5257 zł. – Obie są dziadowskie. Tutaj są 2 tysiące złotych. Jak zapłacę za mieszkanie w Polsce, to zostaje mi tysiąc. Jak zapłacę za benzynę, to zostaje mi jeszcze na telefon – tłumaczyła.
– Nie umrzesz z tego, ale nie poszalejesz za bardzo. Ale ja pracuję – oznajmiła, podkreślając, że ma "jakieś tantiemy" za pracę w zawodzie aktorki. Praca na emeryturze to zresztą rozwiązanie, po które sięga coraz więcej polskich seniorów. – Ja lubię zarobić sama i mam z tego zawsze największą satysfakcję. (...) Naprawdę, dobry tatar, dobre towarzystwo, to są dla mnie ukochane rzeczy, które mnie właśnie pobudzają do życia – skwitowała Fitkau-Perepeczko.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Przypomnijmy, że pochodząca z Warszawy gwiazda miała młodszego brata, Eryka, który mieszkał na stałe w Australii, gdzie zajmował się fotografią. Aktorka, która zasłynęła z roli Simony Müller w telewizyjnym hicie "M jak miłość" i z występów w takich filmach jak "Nie ma róży bez ognia" oraz "Nie lubię poniedziałku", dzieli życie pomiędzy krajem nad Wisłą a Antypodami.
Polscy celebryci o swoich emeryturach
Nie tylko Fitkau-Perepeczko gorzko wypowiada się o emeryturze. W ubiegłym roku Maryla Rodowicz, legenda polskiej sceny muzycznej, powiedziała w podcaście "WojewódzkiKędzierski", że "to jest smutny temat". W tej chwili mam (...) ponad dwójkę. Moje koty więcej przejadają – padło z ust artystki.
QUIZ: Największe polskie hity. Dokończ piosenkę po wersie
1 / 15 Myslovitz – "Długość dźwięku samotności": Tak, zawsze genialny, idealny...
Piosenkarka Alicja Majewska zaznaczyła w wywiadzie dla serwisu Kozaczek, że "niska wysokość tych świadczeń wynika bezpośrednio z faktu, że artyści estradowi w czasach PRL-u nie odprowadzali odpowiednich składek do ZUS-u". Wykonawczynię utworów "Odkryjemy miłość nieznaną" i "Jeszcze się tam żagiel bieli" zawsze smuci, gdy ktoś – niezależnie od wykonywanego zawodów – ma niską emeryturę.
Nie wszyscy artyści jednak narzekają. Swego czasu głośno było o tym, ile emerytury ma aktor Henryk Gołębiewski.


