
Co z listem żelaznym dla Marcina Romanowskiego? Prokuratura Krajowa uznała, że brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku ściganego polityka Suwerennej Polski. O tym, czy mimo negatywnego stanowiska prokuratora otrzyma list żelazny, zdecyduje jednak Sąd Okręgowy w Warszawie.
Marcin Romanowski wysłał pismo, które na początku sierpnia trafiło do warszawskiego sądu. Wystąpił w nim o list żelazny.
Jak ujawniła dziennikarka TVN24 Agata Adamek, polityk Suwerennej Polski wyraził gotowość do stawiennictwa przed właściwym sądem oraz udział we wszystkich czynnościach procesowych. W przypadku wydania listu żelaznego zamierzał odpowiadać z wolnej stopy i zatrzymać się w domu poselskim przy ulicy Senackiej w Warszawie. Zobowiązał się też do stawiennictwa na każde wezwanie oraz powstrzymania się od kontaktów ze świadkami.
"Oświadczam, że zobowiązuję się uczestniczyć w czynnościach prokuratorów-uzurpatorów i we wszystkich rozprawach przed sądem" – zacytowała nietypową trewść listu Romanowskiego Adamek.
Marcin Romanowski bez listu żelaznego? Jest stanowisko Prokuratury Okręgowej
We wtorek Romanowski otrzymał odpowiedź. "W piśmie skierowanym dziś do Sądu Okręgowego w Warszawie prokurator zajął stanowisko, że brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku podejrzanego Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego" – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.
Prokurator zwrócił uwagę, że choć zgodnie z art. 281 § 1 kodeksu postępowania karnego sąd może wydać list żelazny podejrzanemu przebywającemu za granicą, jeśli ten zobowiąże się do stawiennictwa przed sądem lub prokuratorem, spełnienie tych warunków nie oznacza automatycznie, że taki dokument musi zostać wydany.
Prokurator argumentuje również, że dotychczasowe zachowanie Romanowskiego nie daje gwarancji, że polityk przestrzegałby warunków ewentualnego listu żelaznego. Jak podkreślono, podejrzany miał uchylać się od czynności procesowych, kwestionować legalność działań organów ścigania, a następnie opuścić Polskę, a później także Węgry, by uniknąć zatrzymania.
"Na brak rzeczywistej gotowości do pozostawania do dyspozycji organów wskazuje również zawarta we wniosku informacja o posiadaniu przez podejrzanego 'legalnego paszportu na inną tożsamość', bez wskazania tej tożsamości ani okoliczności wydania dokumentu" – zaznaczyła Prokuratura Krajowa. O tym, czy mimo negatywnego stanowiska prokuratora otrzyma list żelazny, zdecyduje Sąd Okręgowy w Warszawie.
Gdzie jest Marcin Romanowski? Tusk twierdzi, że w Tyraspolu, śledczy nie są pewni
Przypomnijmy, że premier Donald Tusk powiedział we wtorek, że Marcin Romanowski "znajduje się na 99 proc. w Naddniestrzu, w Tyraspolu". Jednak śledczy mają wątpliwości, czy polityk rzeczywiście przebywa tam, gdzie twierdzi. We wniosku o list żelazny wskazał właśnie Tyraspol, jednak – jak podkreśliła Prokuratura Krajowa – samo oświadczenie podejrzanego nie jest wystarczającym potwierdzeniem jego miejsca pobytu.
"Z uzyskanych wstępnych danych wynika, że podejrzany nie przekroczył granicy Republiki Mołdawii w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie potwierdzono również, aby przekraczał granice państw sąsiadujących, tj. Rumunii i Ukrainy" – przekazano w komunikacie.
Właśnie dlatego prokurator skierował Europejski Nakaz Dochodzeniowy do władz Rumunii. Chce ustalić, czy Marcin Romanowski przekraczał granicę tego kraju, a jeśli tak – kiedy i w jakich okolicznościach. Z kolei do Prokuratury Generalnej Republiki Mołdawii trafił wniosek o międzynarodową pomoc prawną.
Śledczy chcą sprawdzić nie tylko to, czy Romanowski rzeczywiście przebywał lub nadal przebywa na terenie Mołdawii, ale również kiedy i gdzie miał przekroczyć granicę tego państwa oraz czy rzeczywiście mieszka pod wskazanym przez siebie adresem w Tyraspolu.
Marcin Romanowski jest obecnie poszukiwany krajowym listem gończym oraz Europejskim Nakazem Aresztowania.
Więcej informacji wkrótce.
