policja, wykroczenie
Kierowca Passata myślał, że jest "królem szosy". Lista przewinień była długa Materiały prasowe Policja.pl

To, co zrobił w sobotę, 22 sierpnia na DK94 24-latek za kierownicą pewnego niemieckiego klasyka, to już nie jest zwykła brawura. To skrajna głupota, która o mały włos nie skończyła się dramatem.

REKLAMA

Sobota, krótko po 13:30, normalny ruch na drodze. Trasa DK94 pomiędzy miejscowościami Godzikowice a Gać. To właśnie tam kierowca Volkswagena Passata, mieszkaniec powiatu brzeskiego, postanowił udowodnić innym, że jego przepisy najwyraźniej nie obowiązują.

Z policyjnego raportu wynika jasno: kierowca najpierw zignorował oznakowanie i z pełną premedytacją przejechał przez podwójną ciągłą, a następnie jak gdyby nigdy nic kontynuował swoje niebezpieczne zachowanie na drodze, wyprzedzając inny pojazd w rejonie przejścia dla pieszych.

Kiedy to czytam, dosłownie brakuje mi słów. Przecież przed "zebrą" trzeba mieć oczy dookoła głowy! Wystarczy ułamek sekundy, pieszy wchodzący na pasy zza wyprzedzanego auta, byśmy dostali gotowy scenariusz na wieczorne wiadomości z paskiem grozy.

Na całe szczęście w odpowiednim miejscu i czasie znaleźli się funkcjonariusze. Za kierowcą jechała oławska grupa SPEED.

Bolesne spotkanie z wideorejestratorem. Kara mogła być tylko jedna

Całe to "mistrzowskie" zachowanie nagrał policyjny wideorejestrator. Policjanci z nieoznakowanego radiowozu nie mieli litości. Mandat dla kierowcy wyniósł równe 1500 złotych, a do jego konta dopisano 15 punktów karnych.

Wystarczy jeszcze jeden, nawet drobniejszy błąd, i ten 24-latek pożegna się z uprawnieniami. Szczerze? Półtora tysiąca złotych to w dzisiejszych czasach dla wielu osób nie jest majątek, który rujnuje budżet. Bo punkty punktami, ale nic tak nie uczy pokory jak mocne uderzenie po portfelu.

Takie historie utwierdzają mnie w przekonaniu, że bezpieczeństwo na drogach to w Polsce wciąż temat, nad którym musimy potężnie pracować.

logo
Quiz

1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...

Policjanci codziennie apelują o rozwagę, ale ja zadam wam proste pytanie: co jeszcze musi się stać, żebyśmy wzięli sobie do serca, że fizyki nie oszukamy? Złapanie pobocza przy takiej prędkości czy nagłe hamowanie przed pieszym w starym Passacie to wręcz proszenie się o wypadek.