Patrick Gibson i Daniel Craig jako James Bond
Nowy James Bond? Mam swój typ Fot. materiały prasowe z 007 First Light / kadr z "Nie czas umierać" / opening z filmów o Jamesie Bondzie / montaż: naTemat.pl

Kto będzie nowym Jamesem Bondem? Na razie wciąż nie wiadomo, ale ja swojego kandydata już znalazłam. To Patrick Gibson, który w grze 007 First Light brawurowo wciela się w młodego agenta 007. Takiego Bonda bardzo chętnie zobaczyłabym na dużym ekranie: świeżego, ekscytującego i zupełnie innego od Daniela Craiga.

REKLAMA

26. film o Jamesie Bondzie ma już twórców. Reżyserem będzie wybitny Denis Villeneuve, twórca "Diuny", "Blade Runnera 2049" i "Nowego początku", a scenariusz pisze nieoceniony Steven Knight, twórca "Peaky Blinders". Po raz pierwszy pełną kontrolę nad agentem 007 przejmie Amazon MGM Studios. Dotychczasowi producenci – rodzeństwo Barbara Broccoli oraz Michael G. Wilson, dzieci Alberta Broccoli, współtwórcy franczyzy o Bondzie – oficjalnie ustąpili, kończąc ponad 60-letnią erę władzy familii Broccolich nad bondowskimi ekranizacjami.

Od "Nie czas umierać", ostatniego bondowskiego filmu z Danielem Craigiem, minęło pięć lat, ale wciąż nie wiadomo, kto będzie nowym Bondem. Poszukiwania trwają, a producentka Amy Pascal zapowiedziała, że "koniec roku będzie dobrym terminem" na ujawnienie tożsamości siódmego odtwórcy słynnego agenta.

– Muszę przyznać, że Daniel Craig będzie trudnym zawodnikiem do przebicia. To musi być coś naprawdę innego, poruszającego i ekscytującego – wyjaśniła. Już wcześniej zagraniczne media donosiły, że potencjalny kandydat na Bonda będzie od niego znacznie młodszy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy rozpoznasz film o Jamesie Bondzie po kadrze?

logo
Quiz

1 / 12 Jak nazywa się ten film o agencie 007?

Fot. materiał prasowy

Zagraniczne media donoszą, że na krótkiej liście kandydatów jest już tylko sześciu aktorów: Callum Turner ("Władcy przestworzy"), nowy pan Darcy, czyli Jack Lowden z "Kulawych koni", Jacob Elordi ("Frankenstein), który byłby drugim australijskim Bondem, filmowi The Beatles, czyli Paul Mescal ("Hamnet") i Harris Dickinson ("Bracia ze stali) oraz niepojawiający się wcześniej wśród faworytów Jack Barton ("Heartstopper"), który może być najlepszym wyborem. Screen Rant donosi, że w grze jest wciąż siódmy aktor: Jack O'Connell ("Grzesznicy").

Debbie McWilliams, wieloletnia dyrektorka castingu filmów o Jamesie Bondzie, z tego grona prawdopodobnie stawiałaby na mało znanego Bartona. Jej zdaniem Bonda powinien bowiem zagrać ktoś, kto nie jest jeszcze rozpoznawalną gwiazdą i uznała, że nie powinien być to żaden z wymienianych wcześniej faworytów. Daniela Craiga też praktycznie nikt wcześniej nie kojarzył.

Idealny James Bond? Patrick Gibson z gry 007 First Light

Ja znalazłam jednak swojego idealnego Jamesa Bonda – to żadne z nazwisk, które pojawiają się w internetowych przeciekach. To Patrick Gibson, którego nazywam "królem skasowanych seriali". Grał nie tylko młodego Dextera w "Dexter: Grzech pierworodny", ale również w "Cieniach i kościach" oraz "The OA". Wszystkie te seriale były udane, we wszystkich Gibson był świetny i wszystkie zostały przedwcześnie anulowane. Facet ma pecha.

A raczej miał, bo 31-letni Irlandczyk od maja tego roku jest nowym Bondem, tyle że w grze 007 First Light, pierwszej dużej produkcji wideo o Bondzie od 14 lat, a do tego świetnej. Nie tylko użyczył postaci głosu, ale jego wizerunek został również wykorzystany dzięki technologii motion capture. Gra jest oficjalna, należy do franczyzy i chyba nieprzypadkowo pojawiła się właśnie teraz. Pokazuje bowiem Bonda takiego, jakiego opisywała Pascal: "innego, poruszającego i ekscytującego".

James Bond Patricka Gibsona nie jest jeszcze tym Bondem, którego znamy z filmów. Jest młody, niedoświadczony, porywczy, zadziorny, aż za bardzo pewny siebie. To gorąca głowa, która dopiero uczy się, jak zostać agentem. Jednocześnie jest bezczelnie czarujący, szarmancki i wygadany. Uroczy łobuz.

To najbardziej mi się w nim podoba. Po Craigu, który w swoich ostatnich filmach grał już Bonda dojrzałego, zmęczonego i pokiereszowanego doświadczeniami, aż chce się zobaczyć bohatera, który jeszcze nie wie, jaką legendą się stanie. Gibson gra kogoś, kto dopiero poznaje zasady bycia agentem Jego Królewskiej Mości, popełnia błędy i działa, zanim pomyśli. To daje najsłynniejszemu szpiegowi świata energię, której w ostatnich filmach (co logiczne) było coraz mniej.

Dalsza część artykułu poniżej.

Nowy Bond będzie jak ten z gry? Ma to sens

Czy przypadkiem twórcy gry nie pokazali nam kierunku, w którym Amazon chciałby pójść również z filmowym Bondem? Niewykluczone, choć duńskie studio IO Interactive, twórca Hitmana, podpisało kontrakt na stworzenie gry o Bondzie bezpośrednio z Eon Productions Broccolich – jeszcze zanim Amazon przejął prawa do marki.

Gigant nie miał więc przy jej powstawaniu za wiele do gadania, ale potencjalne przyszłe gry ma już nadzorować sam, co stawia pod znakiem zapytania bezpośrednie sequele 007 First Light. Gra odniosła jednak tak gigantyczny sukces (4 miliony sprzedanych egzemplarzy!), że rezygnacja ze studia IO Interactive i Gibsona byłaby dla Amazona strzałem w stopę.

Zwłaszcza że po 007 First Light wielu graczy jest podobnego zdania jak ja – Bond Patricka Gibsona jest fantastyczny. Niektórzy spekulowali nawet, że to irlandzki aktor będzie nowym filmowym agentem, ale szanse na to są znikome. Entuzjazm graczy nie za bardzo tu pomoże.

Gibson jest przede wszystkim Bondem growym i szkoda byłoby mieszać te dwa światy. Zamiast robić z niego filmowego 007, lepiej dać mu kilka naprawdę dobrych gier i pozwolić, by stworzył własną wersję tej kultowej postaci. Zresztą trudno też oczekiwać, że jeden aktor będzie jednocześnie dźwigał zarówno gry, jak i filmy.

Sama mam nadzieję nie tylko na kolejne Bondy z Gibsonem (nie zepsuj tego, Amazonie), ale także na to, że nowy filmowy James będzie podobnym typem: młodym, w gorącej wodzie kąpanym, któremu czasem przydałoby się utrzeć nosa i któremu nie sposób nie kibicować. Czyli, mówiąc krótko: chciałabym w kinie poznać Jamesa Bonda, zanim stał się Jamesem Bondem.

Takiego 007 chętnie bym obejrzała (choć wciąż żałuję, że nie będzie to Patrick Gibson!), a dotychczasowe zapowiedzi faktycznie sugerują, że Amazon również może postawić na młodzieńczą energię i zupełnie nowe oblicze słynnego szpiega. Trzymam kciuki, choć za Danielem Craigiem naprawdę będę tęsknić.