Michał Moskal, Jarosław Kaczyński
Ulubieniec Jarosława Kaczyńskiego Michał Moskal spotkał się w Hiszpanii z szefem Zondacrypto. Fot. shutterstock // Fot. YouTube / Radio RDC

Od lat uważany za ulubieńca prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem wyszło na jaw, że rok temu w sierpniu Michał Moskal spotkał się w Hiszpanii z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Miał z nim tam być też były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński. WP ustaliło, że niedługo po tym spotkaniu PiS złożyło 14 poprawek (jedną wycofano) łagodzących ustawę o kryptoaktywach. Teraz sam zainteresowany zaczął tłumaczyć się z tych doniesień.

REKLAMA

Miał zaledwie 26 lat, gdy już zarządzał biurem Jarosława Kaczyńskiego. O zawrotnej karierze Michała Moskala w PiS, pisaliśmy już w naTemat. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że Moskal stał się wręcz pupilem prezesa. Teraz gdy jest posłem i zasiada w sejmowej Komisji Cyfryzacji, dowiedzieliśmy się o nim kolejnych zaskakujących rzeczy.

Ulubieniec Kaczyńskiego rozmawiał z Kralem

Dziennikarze TVN24 i Wirtualnej Polski ustalili, że 7 sierpnia ub.r. w pięciogwiazdkowym hotelu na Ibizie doszło do zaskakującego spotkania. Był na nim Artur Chodziński, były agent CBA, który – jak ustalił Onet – pracował dla szefa Zondacrypto oraz Michał Moskal. Panowie umówili się tam z szefem (upadłej dziś) giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Według Chodzińskiego Moskal pojawił się na Ibizie, ponieważ szukał patrona i sponsora konferencji, którą organizowała jego fundacja Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji (ORGiD). A Przemysław Kral miał z kolei szukać kontaktu do któregoś z młodych polityków, którzy zajmują się nowymi technologiami.

Później zaczął zajmować się... kryptowalutami

Przytaczane tłumaczenia Moskala brzmiały podobnie: spotkał się z Kralem, bo szukał sponsora, a rozmowy o pieniądzach miały się urwać ze względu na pojawienie się kontrowersji wokół Zondacrypto. Natomiast współpracownicy Krala – na których powołują się portale – twierdzą, że szef Zondacrypto nie był zainteresowany konferencją, tylko rozmową "z politykiem zajmującym się kryptowalutami".

Według doniesień dziennikarzy WP i TVN24 na krótko po spotkaniu na Ibizie Moskal nagle mocno zaangażował się w temat kryptowalut, mimo że wcześniej nie wykazywał nim zainteresowania. Gdy 22 lipca w Sejmie odbyła się debata nad rządowym projektem ustawy o kryptowalutach, poseł PiS się na niej nie pojawił. Pod koniec sierpnia już udzielał się w tym temacie w social mediach, a 9 września ogłosił, że wraz z Januszem Kowalskim zgłasza serię poprawek, aby "ucywilizować" ten projekt.

23 września do sejmowej komisji trafiło czternaście poprawek łagodzących ustawę. Jedną później wycofano. Jak zauważono, zawarte w nich zmiany były tożsame z uwagami, które wcześniej zgłosił sam Przemysław Kral, za pośrednictwem Związku Banków Polskich.

Moskal zapewnia: nie brałem pieniędzy od Krala

Moskal dziś wypiera się autorstwa poprawek. – Nie byłem ich autorem ani ich nie przygotowywałem. Rozmawiałem o nich z Januszem Kowalskim, oceniałem je i nadal oceniam pozytywnie – stwierdził, tłumacząc się dziennikarzom. Po ukazaniu się artykułu wydał nawet dłuższe oświadczenie, w którym zaprzeczył, by dostał kiedykolwiek pieniądze od Krala.

Od spotkania Moskala z szefem upadłej giełdy odwraca się też PiS. "Pan Michał Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę, nie reprezentował tam też naszej partii i nie znamy powodów wyjazdu p. Michała Moskala. Nasza formacja nigdy nie prowadziła żadnych konsultacji z p. P. Krallem (pisownia oryginalna – red.), co więcej rekomendowaliśmy całkowity zakaz kryptowalut" – tłumaczył się po pytaniach od WP i TVN rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek.