
Jak informuje prokuratura, śledztwo wokół upadłej giełdy Zondacrypto w ostatnich miesiącach zaczęło nabierać tempa, a to za sprawą nowych dowodów i ustaleń. W sprawę zamieszany jest także Zbigniew Ziobro, który właśnie potwierdził, że zgodził się na przyjęcie przez jego fundację 450 tys. zł od Przemysława Krala.
Przypomnijmy, że sprawa upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto powróciła na pierwsze strony gazet w poniedziałek 24 sierpnia. Wówczas pojawiły się głośne doniesienia Onetu o tym, że Przemysław Kral, szef Zondacrypto, miał usłyszeć zarzut udziału w oszustwie ogromnych rozmiarów. Według portalu to dowód na to, że Kral podjął współpracę z prokuraturą i że będzie zeznawać w zamian za złagodzenie kary.
Z kolei we wtorek 25 sierpnia mec. Roman Giertych potwierdził, że jest obrońcą szefa Zondacrypto. W mediach na nowo urosła więc burza wokół upadłej giełdy, a kolejni politycy zamieszani w sprawę starają się budować swoją linię obrony przed dalszymi ustaleniami w śledztwie.
Ziobro tłumaczy przyjęcie środków i rolę Chodzińskiego
Zbigniew Ziobro w rozmowie z serwisem Niezależna potwierdził, że jego Fundacja Instytut Polski Suwerennej otrzymała 450 tys. zł. Zaznaczył jednak, że pieniądze nie pochodziły bezpośrednio od Zondacrypto, a od kancelarii prawnej należącej do mec. Przemysława Krala. Były minister tłumaczył, dlaczego jego środowisko potrzebowało takiego wsparcia finansowego.
"Znaleźliśmy się w sytuacji dramatycznej, bo wielu osobom z naszego środowiska blokowano konta, zabierano pieniądze, przedstawiano bezpodstawne, motywowane politycznie zarzuty. To wszystko wymagało obrony, a więc też pieniędzy" – wskazywał Ziobro w wywiadzie. Następnie dodał: "Potrzebowaliśmy środków na walkę prawną i medialną z autorytarnymi działaniami dzisiejszej władzy".
To właśnie w tym momencie pojawił się na horyzoncie Przemysław Kral. Jak jednak stanowczo zaznacza Ziobro, nigdy nie rozmawiał z szefem Zondacrypto osobiście i wcześniej w ogóle nie znał też samej tej giełdy. Rozmowy o możliwości uzyskania wsparcia, a później także już o samej ofercie, prowadził z Arturem Chodzińskim. To jeden z najbardziej zaufanych funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w okresie rządów PiS, którego polityk cenił i uważał za osobę wiarygodną.
"Chodziński powiedział mi, że Przemysław Kral bardzo wysoko ocenia moją działalność jako Prokuratora Generalnego, zwłaszcza rozbicie mafii VAT-owskich i walkę ze zorganizowaną przestępczością. Według jego relacji bardzo krytycznie oceniał obecną władzę: jej nieudolność, a zarazem bezczelne łamanie zasad prawa, także wobec mnie i mojego środowiska. Padały nawet słowa, że uważa Tuska za przestępcę. Z powodów ideowych i własnych przekonań miał więc chcieć wesprzeć działalność mojego środowiska" – relacjonował były minister sprawiedliwości. Ziobro podkreślił jednocześnie, że Chodziński zapewniał go o bezinteresowności tego wsparcia ze strony szefa giełdy.
Zobacz także
Komunikat prokuratury i badane wątki finansowania
We wtorek 25 sierpnia Prokuratura Krajowa opublikowała oświadczenie Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Przekazano w nim, że "w ostatnich miesiącach nastąpił istotny przełom w śledztwie dotyczącym giełdy kryptowalutowej ZondaCrypto".
"Postępowanie w sprawie ZondaCrypto ma charakter dynamiczny – pozyskiwane są nowe dowody, przeprowadzane kolejne czynności procesowe, a w ich wyniku dokonywane są nowe ustalenia, istotne dla pełnego wyjaśnienia okoliczności sprawy" – dodano w komunikacie.
Prokurator przekazał jednak, że z uwagi na dobro toczącego się postępowania oraz tajemnicę śledztwa, organy ścigania nie mogą w tej chwili ujawniać szczegółów swoich działań, podawać nazwisk podejrzanych ani informować o treści stawianych im zarzutów.
W komunikacie udostępniono jednak konkretną listę wątków, które śledczy obecnie weryfikują "w oparciu o zabezpieczony w sprawie materiał dowodowy". Chodzi o możliwość popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto m.in.: fundacji Zbigniewa Ziobry, fundacji Przemysława Wiplera oraz innych osób z nim współdziałających, Telewizji Republika oraz jej prezesa Tomasza Sakiewicza, konferencji środowisk konserwatywnych CPAC, ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej Radosławowi Piesiewiczowi, a także działań podejmowanych przez osoby pomagające zbiegłemu Marcinowi Romanowskiemu.
"Z uwagi na dobro i tajemnicę prowadzonego śledztwa prokuratura nie może na obecnym etapie wypowiadać się na temat stanu materiału dowodowego zgromadzonego w odniesieniu do tych wątków" – zaznacza jednak Waldemar Żurek.






