
Serial "Nasze matki, nasi ojcowie" nie schodzi z ust polityków. Tym razem niepochlebną recenzję wystawił mu dr Marek Migalski. Swoimi uwagami europoseł podzielił się nie byle gdzie, bo w specjalnym liście do dyrektora niemieckiej stacji ZDF, która wyprodukowała serial. – Domagam się oficjalnych przeprosin Polaków przez dyrekcję stacji ZDF, a także wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec osoby odpowiedzialnej za wyprodukowanie i sfinansowanie z niemieckich pieniędzy publicznych tego kłamliwego filmu – napisał Migalski.
Państwa produkcja filmowa jest niebezpieczna nie dla ludzi, którzy znają historię i którzy mogą co najwyżej zarzucić kiepski poziom temu serialowi, a dla młodych pokoleń, które dopiero zdobywają wiedzę historyczną. Obecnie telewizja ma o wiele większy wpływ na kształtowanie świadomości młodych ludzi niż kilkadziesiąt lat wcześniej i dlatego tak ważne jest, żeby przedstawiać prawdziwy, a nie karykaturalny obraz rzeczywistości okresu II wojny światowej. CZYTAJ WIĘCEJ
Wśród krytyków "Naszych matek, naszych ojców" zasiadł już także Paweł Kukiz, który na łamach tygodnika "Do Rzeczy" wyśmiał wymowę serialu, publikując alternatywną, przystosowaną do jego fabuły biografię Adolfa Hitlera. Według niej przywódca nazistowskich Niemiec jest krwiożerczym Polakiem. Producent "Naszych matek, naszych ojców" Nico Hofmann przyznał kilka dni temu, że pracując nad polskim wątkiem obrazu, popełnił błąd.

