
Zrobiłem nim kilkaset kilometrów i powiem wprost: dawno żadne auto nie wywołało we mnie tak skrajnych emocji. Z jednej strony to potężny, ciężki SUV, którym podwieziesz dzieciaki do szkoły. Z drugiej to rasowa maszyna, która na zakrętach brutalnie oszukuje prawa fizyki, a do tego ryczy tak, że ciarki przechodzą po plecach. Nowe Porsche Cayenne GTS to samochód, który w dobie masowej elektryfikacji wydaje się błędem w systemie. I chwała inżynierom ze Stuttgartu za ten błąd.
Nad wyglądem nie będę się produkował. Posche Cayenne GTS, szczególnie w kolorze Lightoakgreenmetalic z Paint to Sample za bagatela 50 tys. zł wyglada obłędnie. A kiedy podchodzisz do tego wozu na parkingu, od razu czujesz respekt.

Wymiary Porsche Cayenne GTS to nie przelewki, bo samochód ma 4930 mm długości, niemal równe dwa metry szerokości (1983 mm bez lusterek) i 1678 mm wysokości. To gigantyczny, ważący ponad 2200 kilogramów SUV, który w tej specyfikacji wygląda, jakby chciał cię pożreć.
Wersja GTS z natury jest nieco bardziej mroczna. Znikają tu chromy na rzecz czarnych, matowych i błyszczących akcentów. W testowanym egzemplarzu potężne, 21-calowe felgi RS Spyder Design, przyciemniane reflektory LED Matrix HD oraz powiększone wloty powietrza w zderzaku robią niesamowitą robotę.

Z tyłu wzrok przyciągają dwie ogromne końcówki sportowego układu wydechowego oraz przeprojektowany pas świateł, który po liftingu wygląda znacznie nowocześniej. To auto nie udaje skromnego rodzinnego wozidła, ono krzyczy, że ma pod maską coś specjalnego.

Ale przy takich gabarytach spokojnie może takim wozidłem być. Oczywiście dla czterech osób, bo środkowe siedzenie tylnej kanapy zostało przekształcone w półkę na... klucze, telefon, no co chcecie.

Ale nadal jest mega przestronnie (mimo nadwozia coupe i opadającego dachu jest mnóstwo miejsca nad głową), komfortowo i pakownie, bo bagaznik ma 745 litrów pojemności.

Wyposażenie wnętrza. Ekrany to jedno, ale te detale niszczą system
Otwierasz masywne drzwi i wchodzisz do świata, w którym luksus miesza się z zapachem benzyny i prawdziwej skóry. Wyposażenie Cayenne GTS w testowanej przeze mnie konfiguracji to pokaz siły. Wnętrze jest zdominowane przez genialne wykończenie z czarnej Alcantary, skóry oraz sportowej pepitki, którą pokryto środkowe części siedziska i oparcia sportowych foteli.


Nota bene te fotele trzymają ciało jak imadło w ostrych zakrętach, a na trasie z Warszawy do Trójmiasta nie sprawiają, że musisz dzwonić do fizjoterapeuty.
W kokpicie mamy też prawdziwą rewolucję, mocno inspirowaną elektrycznym Taycanem. Przed kierowcą znajduje się zagięty, 12,6-calowy ekran zegarów (bez tradycyjnego daszka, co jest lekkim minusem), w centrum mamy 12,3-calowy wyświetlacz multimediów, a w tej konfiguracji dorzucono jeszcze opcjonalny, 10,9-calowy ekran dla pasażera.


Ktoś zapyta: "po co tyle tabletów w sportowym aucie?". Sam byłem sceptyczny, ale na szczęście inżynierowie z Porsche nie zwariowali. Zostawili na tunelu środkowym przepiękny, chłodny w dotyku panel z fizycznymi, metalowymi przełącznikami do sterowania klimatyzacją. I za to należą się im brawa. Jeszcze jakby pozbyli się plastiku w kolorze fortepianowej czerni... Ale no trzeba sie do czegoś doczepić.
Silnik V8 i wrażenia z jazdy. Na zakrętach zapominasz, że to ponad dwutonowy SUV
Pod maską pracuje absolutny jednorożec w dzisiejszych czasach. Podwójnie doładowany silnik V8 w Porsche Cayenne o pojemności 4.0 litrów generuje równe 500 KM i 660 Nm momentu obrotowego. Reakcja na gaz? Natychmiastowa. Przyspieszenie od zera do setki zajmuje raptem 4,4 sekundy.
Ale suche liczby to jedno. Sposób, w jaki ten samochód nabiera prędkości z donośnym bulgotem z wydechów (szczególnie w trybie Sport Plus), przyprawia o ciarki.
Dodatkowo to, co zrobiono tu z zawieszeniem, po prostu niszczy system. W standardzie GTS otrzymuje dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne obniżone o 10 mm. Jeśli dorzucimy do tego opcjonalny system wektorowania momentu obrotowego (PTV Plus) i skrętną tylną oś, ten gigantyczny SUV zaczyna wchodzić w zakręty niczym zwinny hot hatch.

Układ kierowniczy daje fenomenalne czucie drogi. Ani razu nie miałem poczucia, że walczę z masą samochodu, bo on po prostu jedzie tam, gdzie popatrzysz.
Zejdźmy jednak na ziemię, bo fizyki przy dystrybutorze oszukać się nie da. Gdy odebrałem auto i zobaczyłem spalanie Cayenne GTS, złapałem się za głowę. Nikt nie kupuje czterolitrowego V8 do jazdy o kropelce, ale trzeba być gotowym na częste wizyty na stacjach.
Spokojna jazda autostradą w granicach przepisowych 140 km/h to wynik na poziomie 13-14 litrów na każde 100 kilometrów. Wjedziesz do miasta i postoisz w korkach? Zobaczenie "dwójki" z przodu (20-22 l/100 km) nie będzie żadnym wyczynem.
Jeśli zaczniesz bawić się przyciskami i wjechawszy na tor będziesz korzystać z pełnego potencjału silnika, górnej granicy po prostu nie ma. Ale prawda jest taka, że każdy litr przepalonej tu wysokooktanowej benzyny daje tyle frajdy, że szybko przestajesz patrzeć na komputer pokładowy.
Poza tym nie oszukujmy się, nikt, kto ma kasę, żeby kupić to auto, nie będzie patrzył na spalanie. A propos ceny...
Ile to kosztuje? Cena opcji w konfiguratorze przyprawia o zawrót głowy
Wyjściowo cennik tego modelu startuje z pułapu około 674 000 złotych. W klasie luksusowej to jednak dopiero zaproszenie do zabawy. Cena nowego Porsche Cayenne GTS po "odklikaniu" interesujących nas dodatków szybuje w kosmos w iście sprinterskim tempie.
Spójrzmy na naszą konfigurację:
Dodaj do tego wspomniany specjalny lakier, karbonowe wstawki w kierownicy, rozszerzony pakiet skórzany i bez mrugnięcia okiem lądujesz w okolicach 850-900 tysięcy złotych za gotowe do wyjazdu z salonu auto. Testowany przeze mnie model dobił do 1 083 500 zł.

To horrendalnie droga, niepoprawna politycznie i paliwożerna maszyna. Ale właśnie dlatego tak bardzo ją polubiłem. W morzu sterylnych, cyfrowych aut, GTS oferuje mechaniczną duszę i charakter, którego po prostu nie da się podrobić. Dlaczego to auto powinno trafić pod ochronę?
Bo takich aut już po prostu nie będzie. Patrząc na to, w jakim kierunku idzie motoryzacja, normy emisji spalin skutecznie mordują wielkie silniki, zmuszając producentów do pakowania wszędzie ciężkich hybryd z czterema cylindrami. Są potwornie szybkie, to prawda, ale brakuje im duszy.
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
Ten samochód to motoryzacyjny dinozaur. Jest wulgarny, kiedy tego chcesz, a niesamowicie komfortowy, gdy po prostu wracasz z pracy. GTS to zawsze był w Porsche "ten idealny środek" i nie inaczej jest tym razem.
