
Florence Welch w czasie koncertu Florence + The Machine na festiwalu Reading poprosiła swoich fanów o niekorzystanie ze smartfonów. Wpisuje się to w coraz szerszy trend. Inni znani artyści także namawiają swoich wielbicieli, by skoncentrowali się na celebrowaniu muzyki granej na żywo.
Zespół Florence + The Machine był w tym roku jednym z headlinerów brytyjskiego Reading Festival. W czasie występu, jaki miał miejsce w niedzielę 30 sierpnia, wokalistka grupy zrobiła coś zaskakującego dla wielu fanów: poprosiła, by schowali smartfony do kieszeni.
Smartfon na koncercie? A może lepiej posłuchaj muzyki!
Pamiętam pierwsze duże koncerty w swoim życiu: Metallica w Chorzowie w 2004 r., Iron Maiden w tym samym mieście rok później. W 2006 r. uczestniczyłem w Mystic Festivalu, który zorganizowano w Spodku. Do dziś ciepło wspominam żywiołowe reakcje publiczności, ale i muzyków na scenie. Dla jednych i drugich liczyła się muzyka. Dziś jest zapewne podobnie. Z jedną różnicą: nierzadko od zespołu oddzielają mnie już nie tylko barierki, ale też fala smartfonów i setki, a może i tysiące fanów, którzy rejestrują koncert.
Sam nie jestem bez winy, gdyż i mnie zdarza się nagrać fragment ulubionej piosenki. Może nawet 2-3 fragmenty. Następnie wykorzystuje je przy montażu materiałów na swój profil na TikToku i – mimo pewnego stereotypu – chętnie do nich wracam.
Problem pojawia się, gdy ktoś stara się nakręcić niemal cały występ, zasłaniając widok innym fanom. Zdarza się to niestety nader często. I zauważają to już chyba sami artyści, którzy zapewne też nie czują się dobrze, gdy widzą, jak ich wielbiciele, zamiast świetnie się bawić, kręcą koncertowe video.
Zespoły coraz częściej mówią: "dość tego!"
Frontmanka Florence + The Machine poprosiła w czasie wspomnianego Reading Festival, by fani odłożyli smartfony.
– Każda osoba na tym festiwalu, odłóżcie, ku*wa, telefony. Nagrywanie tej piosenki sprawi, że nie będziecie jej przeżywać. Czy nie po to właśnie tutaj przyszliście? – powiedziała przy hicie "Dog Days Are Over" Florence Welch.
I, co ciekawe, nie tylko ona wprost apeluje już do fanów, by ci skoncentrowali się w czasie koncertów na muzyce, a nie tworzeniu contentu, który ma potem trafić do social mediów. W czasie ostatniej trasy koncertowej, która zawitała też do Polski, taki sam apel wystosował do swojego fanbase'u zespół Iron Maiden.
– Kiedy przychodzisz na koncert, dlaczego nie miałbyś po prostu schować telefonu do kieszeni, rozejrzeć się i naprawdę być częścią wydarzenia? Chodzi o wspólnotę, o bycie tu i teraz z innymi. Co za sens płacić tyle pieniędzy, przyjść na koncert i przez dwie godziny gapić się w malutki ekran? Poza tym, jeśli chcesz nagrać cały nasz występ, to ręka naprawdę cię rozboli – tłumaczył decyzję grupy wokalista Bruce Dickinson.
Nie wszyscy są jednak tak kulturalni, że tylko proszą. W 2019 r. podczas koncertu Judas Priest w Stanach Zjednoczonych frontman tej legendy heavy metalu, Rob Halford, podszedł do krawędzi sceny i wykopał jednemu z fanów telefon.
Oficjalny zakaz kamerowania smartfonem koncertów wprowadziła też formacja Ghost. Poszła jednak o krok dalej. Przed wejściem do hali, gdzie odbywało się show zespołu, obsługa obiektu wkładała smartfony publiki w specjalne pokrowce, które uniemożliwiały nagrywanie. Wokalista zespołu twierdził potem, że zmieniło to jakość koncertów.
– To była także zmiana dla życia zespołu, bez dwóch zdań. Zejście ze sceny pierwszego wieczoru spowodowało kompletną zmianę całej perspektywy. Tego, jak to wszystko czuję – powiedział Tobias Forge podczas sesji Q&A w HMV w Manchesterze. – Myślę, że wiele zespołów patrzy na nas i zastanawia się: "OK, my może też to zrobimy?".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Powrót do korzeni?
Możliwe, że w tę stronę powinien pójść rynek koncertowy: zakazywania nagrywania całych występów i przywracania publiczności bezpośredniego kontaktu z muzyką. Bo przecież to właśnie ta relacja z artystami i ich twórczością sprawia, że koncerty wciąż przyciągają tłumy.
Jak pisaliśmy w naTemat, choćby mało znane Her Own World tworzy na scenie spektakl nie z tej ziemi – ogień, teatr i mroczne bity łączą się w unikalne, wielozmysłowe doświadczenie sceniczne, którego żaden telefon nie odda.
Warto przy tym pamiętać, że nie każdy obiekt zapewnia tę samą jakość doświadczenia. Jak pisaliśmy na InnPoland, polskie stadiony nadają się na koncerty bardziej, niż myślisz – to tylko Narodowy robi złą famę całej reszcie obiektów.
Jeśli natomiast chcecie posłuchać, jak brzmi prawdziwa magia sceny, warto zajrzeć do naszego zestawienia w naTemat: 5 płyt koncertowych, które każdy fan rocka musi znać – wciąż wywołują ciarki.




