
W moje ręce wpadło nowe Renault Kangoo w wersji Grand Techno TCe 130 EDC. I powiem wam szczerze, że dawno żadne auto nie uświadomiło mi tak dobitnie, że kupowanie wielkiego "czołgu" do miasta często mija się z celem. To po prostu perfekcyjna alternatywa dla SUV-a.
Kiedy szukasz auta na przykład dla sześcioosobowej rodziny, pierwsza myśl to zazwyczaj potężny, podniesiony wóz z opcją na 7 miejsc. Problem w tym, że często płacisz za agresywny wygląd, a przy pakowaniu wózków i walizek na wakacje zaczyna się gra w Tetrisa. Dlatego postanowiłem pójść pod prąd i sprawdzić, czy rodzinne i pakowne auto w postaci kombivana to wciąż opcja, którą warto rozważyć. Oto Renault Kangoo.
Ten patent to czysty inżynieryjny majstersztyk
Wizualnie Kangoo dawno odcięło się od swoich dostawczych korzeni. To nie jest już siermiężny "blaszak", w którym po prostu wycięto okna i wstawiono kanapę. Wersja Techno z przodu wyróżnia się pełnymi reflektorami LED oraz światłami przeciwmgłowymi LED z funkcją doświetlania zakrętów. Sylwetka jest proporcjonalna, a lakier i detale sprawiają, że auto wygląda nowocześnie.

Ogromnym plusem sa przesówne tylne drzwi, bo z łatwością wstawicie do środka fotelik dziecięcy, którzy zamontujecie zarówno w pierwszym (na fotelu pasażera), drugim (na dwóch skrajnych fotelach) jak i w trzecim (na dwóch składanych fotelach) rzędzie siedzeń.


Zaskoczenie zaliczyłem jednak, kiedy podszedłem do dachu. Standardem są tu inteligentne belki dachowe. Każdy, kto choć raz przed urlopem musiał montować tradycyjny bagażnik bazowy, szukać kluczy imbusowych, dokręcać śruby i martwić się o porysowanie lakieru, wie, jaka to udręka. Tutaj inżynierowie Renault zrobili coś genialnego w swojej prostocie.
Belki dachowe stanowią integralną część relingów i na co dzień spoczywają w pozycji podłużnej, dzięki czemu nie generują irytującego hałasu aerodynamicznego i nie podnoszą spalania na autostradzie.

Gdy potrzebujesz przewieźć box, deski surfingowe czy rowery, po prostu odpinasz zatrzaski, całkowicie bez użycia jakichkolwiek narzędzi, i obracasz je w poprzek dachu. Cała operacja zajmuje dosłownie minutę, a nośność takiego poprzecznego bagażnika wynosi aż 80 kg.

To unikalne rozwiązanie w tej klasie pojazdów, które pokazuje, jak powinno wyglądać przemyślane podejście do potrzeb aktywnej rodziny. Ale to nie koniec "familijnych" udogodnień.
Szuflada Easy Life zamiast zwykłego schowka
Wsiadanie do kabiny nie wymaga wyciągania kluczyka z kieszeni, bo odpowiada za to bezdotykowa karta Renault hands-free z funkcją strefową, która automatycznie otwiera zamki, gdy zbliżamy się do pojazdu. Testowany egzemplarz doposażono także w centralny zamek z dodatkową blokadą antywłamaniową.

Po zajęciu miejsca za wielofunkcyjną kierownicą wita nas wzorowa przejrzystość. Serio, widocznosc za kółkiem jest fenomenalna. Nad głową kierowcy i pasażera wygospodarowano potężną, głęboką górną półkę na której pomieścicie kurtki, torbę z jedzeniem czy cały wagon ręcznika papierowego.
Konsola centralna kryje wygodny podłokietnik, dwa uchwyty na napoje, pojemny schowek z gniazdem 12V, półkę indukcyjną na smartfona oraz małą wygumowaną półkę na drobiazgi. Trzeba jednak dodać, że tacka ładująca została zoptymalizowana pod kątem urządzeń o przekątnej do 5,5 cala, więc dzisiejsze potężne smartfony w pancernych etui mogą wymagać tradycyjnego podpięcia pod kabel USB.

Za cyfrowymi zegarami znajdziecie kolejny schowek z dwoma gniazdami USB-A, a dla pasażerów podróżujących z tyłu wyprowadzono osobne nawiewy powietrza, kolejne gniazdo 12V oraz dwa porty USB do ładowania tabletów czy telefonów.
Największe brawa należą się jednak za schowek przed fotelem pasażera. Zamiast tradycyjnej, opadającej na kolana klapki, mamy tu wysuwaną szufladę Easy Life. Oferuje ona aż 7,1 litra pojemności i wysuwa się płynnie w stronę fotela kierowcy. Dzięki temu kierowca bez gimnastyki i sięgania przez pół kabiny ma natychmiastowy dostęp do jej zawartości.

Na szczycie deski rozdzielczej osadzono 8-calowy ekran dotykowy systemu EASY LINK. W czasach, gdy producenci na siłę przenoszą sterowanie klimatyzacją do dotykowego menu, Renault zachowało zdrowy rozsądek: pod ekranem znajdziemy fizyczne pokrętła do obsługi automatycznej klimatyzacji dwustrefowej.
Sam system multimedialny działa zaskakująco sprawnie, chociaż trzeba przyznac, że nie jest już w czołówce nowoczesnych rozwiązań i trąci myszką. Oferuje za to wszystko, co potrzeba, czyli pełną, bezprzewodową kompatybilność z Apple CarPlay oraz Android Auto, pozwala na bezpośrednie korzystanie z nawigacji Google Maps, Spotify czy aplikacji podcastowych i obsługuje komendy głosowe oraz zestaw głośnomówiący Bluetooth.
Prowadzenie, silnik TCe 130 i pakiet Autostradowy Plus
Pod maską testowanego egzemplarza pracował turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.3 TCe o mocy 130 KM, połączony z automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią biegów EDC. To zgrany duet, bo skrzynia zmienia przełożenia miękko, nie gubi się przy próbie dynamicznego wyprzedzania i utrzymuje obroty silnika na niskim poziomie podczas jazdy po drogach ekspresowych.

Auto prowadzi się niezwykle pewnie. Jasne, jest potężniejszych rozmiarów i nie ma zbyt korzystnej opływowości, ale za to nie ma tu mowy o bujaniu znanym ze starych dostawczaków. Zawieszenie sprężyście filtruje zapadnięte studzienki, a układ kierowniczy daje precyzyjne wyczucie drogi.

Odmiana testowa została doposażona w opcjonalny pakiet Autostradowy Plus oraz fabryczne przystosowanie pod montaż haka holowniczego. Zestaw systemów wspierających kierowcę w tym kombivanie to najwyższa rynkowa półka:
Cena Renault Kangoo Grand Techno. Zestawmy to z rynkiem
Przejdźmy do finansów, bo to one ostatecznie weryfikują sens zakupu. Kompletnie skonfigurowany egzemplarz Renault Kangoo Grand Techno TCe 130 EDC, czyli z automatyczną skrzynią biegów, pakietem Autostradowy Plus, inteligentnymi belkami dachowymi, szufladą Easy Life, systemem EASY LINK, reflektorami LED i pakietem bezpieczeństwa, został wyceniony dokładnie na 150 900 zł brutto.
Zastanówmy się przez chwilę: co dzisiaj kupicie w salonie za niespełna 151 tysięcy złotych? W świecie SUV-ów ta kwota pozwala na zakup miejskiego, ciasnego crossovera segmentu B z małym silnikiem, ewentualnie ubogo wyposażonego, podstawowego kompaktu.

W zamian Renault oddaje w wasze ręce potężną przestrzeń załadunkową, genialną kubaturę wnętrza, w której dorośli pasażerowie z tyłu nie dotykają kolanami przednich oparć, przemyślane schowki i bagażnik, do którego wózek dziecięcy wjeżdża w całości bez konieczności składania kółek.
Jeśli odrzucicie snobizm i marketingowe bajki o "terenowym charakterze" miejskich crossoverów, ten samochód okaże się najlepszym przyjacielem waszego domowego budżetu. Jasne, nie jest to najnowszy zawodnik, nie brakuje w nim twardego plastiku, a jego multimedia wymagają odświeżenia, ale nadal to prawdziwy, nieskomplikowany i pakowny bohater codzienności.
