Policyjny pościg za 16-latkiem na S17
Policyjny pościg za 16-latkiem na S17 z absurdalnym finałem. Jego tłumaczenie powala Materiały prasowe Policja.pl

Policjanci grupy Speed z garwolińskiej komendy po pościgu zatrzymali 16-letniego kierowcę BMW, który nie zatrzymał się do kontroli na S17. Ale sam pościg to pikuś w porównaniu z tym, co odkryli potem funkcjonariusze.

REKLAMA

Do tego niewiarygodnego zdarzenia doszło w piątek, 28 sierpnia na wysokości miejscowości Trojanów. Grupa Speed z garwolińskiej komendy namierzyła kierowcę pędzącego bawarskim autem. Wynik na policyjnym radarze? 147 km/h, czyli zdecydowanie za szybko i z jawnym ignorowaniem przepisów.

Funkcjonariusze odpalili sygnały świetlne i nadali komunikat nakazujący jazdę bezpośrednio za radiowozem. Kierowca początkowo udawał potulnego i wyglądało na to, że grzecznie zjedzie we wskazane miejsce. Guzik prawda.

Przy wyjeździe z trasy ekspresowej nagle odbił kierownicą, wcisnął gaz do dechy i rzucił się do ucieczki w kierunku Lublina. Rozpoczęła się szaleńcza ucieczka przed policją, w trakcie której zdesperowany szofer miał za nic życie innych użytkowników drogi.

Wyprzedzał pasem wyłączonym z ruchu, nie używał kierunkowskazów i pędził na złamanie karku. Po kilku kilometrach brawurowej jazdy nagle zjechał na drogę lokalną, wpadł w pole, porzucił samochód i zaczął uciekać na piechotę.

Policjanci jednak nie odpuścili. Dogonili sprintera i rzucili go na ziemię. I dopiero w tym momencie rozpoczyna się prawdziwy festiwal absurdów.

Złapali go. Za kierownicą siedział 16-latek w BMW

Gdy opadł kurz, drogówka w końcu mogła przyjrzeć się zatrzymanemu. Ku ich absolutnemu zaskoczeniu okazało się, że to... 16-letni mieszkaniec Wrocławia. Tak, za kierownicą pędzącego auta siedział nastolatek, dla którego jazda bez prawa jazdy była widocznie normą.

Kiedy mundurowi podsunęli mu pod nos alkomat, wyszło na jaw, że ma w organizmie 0,27 promila. To z kolei w świetle polskiego prawa kwalifikuje się jako stan po użyciu alkoholu.

Młodzieniec rozbrajająco przyznał się, dlaczego tak bardzo nie chciał dać się złapać. Uciekał, bo po prostu nie miał uprawnień, a bardzo zależało mu na dotarciu do Lublina. Cel tej pilnej podróży? Chciał tam zacząć i ułożyć sobie nowe życie. W tej życiowej rewolucji na prawym fotelu towarzyszyła mu 21-letnia partnerka. Jak nietrudno się domyślić, ona również wcześniej piła procenty.

Pożyczone auto, lewe tablice i aktywny wyrok

Myślicie, że to koniec? Skądże. Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać dokumenty w systemie i szybko odkryli, do kogo tak naprawdę należy maszyna. BMW było własnością owej 21-letniej pasażerki. Kobieta miała orzeczony aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Zamiast więc grzecznie korzystać z PKP lub komunikacji miejskiej, wpadła na "genialny" pomysł udostępnienia kluczyków swojemu nietrzeźwemu, nieletniemu chłopakowi. Gdyby tego było mało, tablice rejestracyjne przykręcone do samochodu okazały się "lewymi" blachami przełożonymi z zupełnie innego pojazdu.

Mamy tu więc drogowo-prawne kombo absolutne: brak uprawnień, promile, ucieczka, fałszywe tablice i omijanie wyroków.

logo
Quiz

1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...

Teraz nieletni za swoje drogowe popisy odpowie przed sądem rodzinnym. Jego partnerka również nie uniknie odpowiedzialności, bo poniesie surowe konsekwencje za świadome udostępnienie auta osobie, która absolutnie nie powinna znaleźć się za kierownicą.